Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komputery · 6 min czytania

Greyhound

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Pies zdechł jakieś półtorej godziny temu" Miklos Munkacsi "Sęp"

Kupiłem sobie psa. Wabił się Szary, ale nie podobało mi się to imię, więc zmieniłem je na Grey. Grey był psem rasy American Staffordshire Terrier, więc lepiej było uważać, żeby nie ugryzł, bo mógłby odgryźć. Był dosyć duży jak na szczenię, wyglądał na jakieś trzy lata, choć według rodowodu miał dwa i pół miesiąca. Kupiłem go, gdyż niezbędny był mi pies do chodzenia z nim na spacery po parku. Właśnie w parku upatrzyłem sobie bowiem pewną kobietę, która bardzo mi się podobała, a ona miała psa i spacerowała z nim po parku. Mam nadzieję, że to jasne.

Mój pierwszy spacer z Grey'em nie wypadł najlepiej. Pies szarpał się i szczał gdzie popadnie. Dodatkowo rzucał się na inne psy i obsrywał przypadkowych przechodniów. Postanowiłem go zatem wytresować. W tym celu pojechałem do Szkoły Dla Psów im. Psa Reksa i nakazałem instruktorowi, by nauczył Grey'a dobrych manier. Kosztowało mnie to kupę pieniędzy, ale opłaciło się, ponieważ już po miesiącu mój pies był nie do poznania, tak pod względem zachowania jak i, o dziwo, wyglądu zewnętrznego. Urósł niemal dwukrotnie, wyrosły mu długie włosy i zmienił sierść na białą. Prawdę mówiąc stał się owczarkiem podhalańskim, tak dobrze go widać wytresowano.

W parku było ciepło, bo świeciło słońce i było lato. Dzieci karmiły parczane zwierzaki, a dorośli obściskiwali się na ławkach. Spacerowałem już siedem godzin i Grey był wniebowzięty, ale ja czułem się bardzo rozczarowany. Kobieta, dla której tu przyszedłem, ze specjalnie dla niej świeżo wytresowanym psem, nie pojawiła się. Zmęczony i zrezygnowany usiadłem na ławce, przywiązałem Grey'a do ławki i otworzyłem poranną gazetę, w której przeczytałem, że jedni piłkarze wygrali na wyjeździe, a inni przegrali u siebie i że pogoda będzie ładna, choć miejscami może być brzydka. Dowiedziałem się również, że właśnie mija trzysetna rocznica urodzin Jamesa Bradley'a, angielskiego astronoma, który odkrył aberrację światła, czyli nutację osi Ziemi. Zaintrygowało mnie to do tego stopnia, że omal nie przeoczyłem nadejścia kobiety, która przecież tak bardzo mnie interesowała. Na szczęście Grey na jej widok zaczął skamleć żałośnie, pewnie dlatego, że prowadziła na smyczy piękną czarną pudlicę. Podniosłem się z ławki i bez żenady zagaiłem:

- Piękna suka. - Dziękuję - odparła kobieta rumieniąc się nieco i zwalniając kroku.

Wykorzystałem ten moment, by doskoczyć do niej, wyciągnąć rękę i przedstawić się:

- Inglot, miło mi.

Kobieta wyciągnęła niepewnie dłoń, a ja ucałowałem jej wewnętrzną stronę, śliniąc ją przy tym delikatnie.

- Ala - wydukała zawstydzona. Poczułem, że połknęła haczyk. Musiałem zrobić na niej ogromne wrażenie, skoro aż ręce zaczęły jej się trząść. Niewiele myśląc zaproponowałem wspólną przechadzkę.

- W zasadzie - odparła, spuszczając skromnie wzrok - wyszłam tylko po to, żeby pies się odlał... - To tak jak ja - ucieszyłem się fałszywie - Odleją się razem, a my sobie pospacerujemy.

Przyzwalająco skinęła

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%