Fantastyka · 6 min czytania
Groaak!
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Groaak! Miewacie czasem to dręczące uczucie, tuż po przebudzeniu... Sen jeszcze do końca z was nie opadł, strzępki marzeń wirują na jawie, ale nie możecie przypomnieć sobie o czym śniliście. Tak jak teraz, gdy podnoszę głowę z poduszki, a przed oczyma majaczą mi opadające pajęczynowe pióra, a w uszach dzwoni jeszcze wrzask jakiejś szybującej istoty. Groaak! Przecieram leniwie oczy i widzę Molly, która uśmiecha się do mnie. -Kochanie, nie pracujesz dziś? - pytam się, starając przezwyciężyć ziewanie. Molly ciągle uśmiechając się, kiwa przecząco głową. -Dziś mam wolne, Dave. Całujemy się przez chwilę, po czym wyskakuje z łóżka. Nie jadam śniadań, dopiero w porze lunchu mam ochotę coś przegryźć, więc po szybkim prysznicu wskakuję w ciuchy. Porywam aktówkę z biurka i wychodzę do pracy. Dzień jest prześliczny, słoneczny, ale za sprawą delikatnego wiatru nie upalny. Grupa dzieciaków uśmiecha się do mnie, więc macham im idąc w stronę parku. Mieszkam na przedmiesciu i zawsze przechodzę przez uroczy park, zanim łapię taksówkę. Wdycham powietrze. Jest świeże, pachnie szczęściem i wiosną. Może tylko mi się wydaję, ale ludzie patrzą na mnie nieco nachalnie. Z drugiej strony są sympatyczni, więc nie zwracam na to większej uwagi. Dopiero gdy mijam młodą parę nastolatków, siedzących na ławce zatrzymuje się. Ona, ma może dwadziescia lat, uwalnia się od pocałunków kochanka i patrzy na mnie. Uśmiecha się. -Dziękuję. - szepce w moją stronę. A może tak mi się tylko wydaję. Znów wraca w ramiona swego Romeo. Postój taksówek znajduję się tuż za parkiem, więc wskakuję do pierwszej w pobliżu. -Prawda, że mamy dziś piękny dzień? - zagaduje mnie już na wejściu kierowca. -Nie da się ukryć. - zgadzam się. Podaje adres i ruszamy. Znów mam to dziwne wrażenie, że kierowca mnie obserwuje. Ale nie w nieprzyjemny sposób. Raczej z... Z zachwytem. Wysiadam w centrum, tuż obok Golden Pride, firmy w której pracuję. Gdy wyciągam portfel, kierowca uśmiecha się. -Nie trzeba. Ten kurs był gratis. -Na pewno? - nieśmiało oponuje - Ale, jeśli to jakiś problem, to ja chętnie... -Na pewno. - ucina mi spokojnie - Życzę panu miłego dnia. Nieco zmieszany wysiadam, dziękując za przysługę. W firmie panuje mniejszy ruch niż zazwyczaj. Wiele biurek stoi pustych. Drzwi z mlecznego szkła od gabinetu szefa są otwartę, a sam Rick stoi w progu rozmawiając przez telefon. -Właśnie przyszedł skarbie. - zbliżając się chwytam fragment rozmowy. - Tak, jasne, przekażę mu. Ja też cię kocham skarbie. - odkłada słuchawkę z wyrazem zadowolenia na twarzy. -Masz pozdrowienia od Ruth. - wita się ze mną. Ruth, to jego żona. -Dzięki. Pozdrów ją też przy okazji. Rick, dlaczego dziś jest tak mało ludzi w firmie? - pytam się szczerze zdumiony. -Wiesz Dave, przede wszystkim chciałbym Ci podziękować. Odwaliłeś jak dotąd kawał dobrej roboty. Wszyscy tak sądzimy. Zastanawiam się, o czym on mówi. I jacy wszyscy? Może szykuję jakąś podwyżkę? To było by miłe dopełnienie dnia. -Hm.. Ja... Dzięki Rick. -Weź…