Psychologia · 24 min czytania
GRUGLE, czyli ROZPACZLIWIE CZEKAJĄC NA SYLWIĘ
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 5
... każdy spotka tego diabła, którego się boi...
Mam dwadzieścia sześć lat i znowu zostałam sama. Takie mam w życiu szczęście. Tak już to jest, że jednym wychodzi wszystko, za co się wezmą, a innym nie wychodzi. Zawsze miałam wokół siebie sporo facetów i zawsze wiązałam się z nieodpowiednimi. Myślałam sobie, że z NIM będzie inaczej. Był dokładnie taki, jaki zawsze chciałam, żeby był. Bardzo czuły, pełen ciepła, czasem zabawny, czasem nostalgiczny. Bardzo uważnie słuchał tego co mówię i wydawało się, że wszystko rozumie. Był świetnym kochankiem i robił dla mnie różne zwariowane rzeczy. Trochę postrzelony i nieobliczalny, trochę zakochany w sobie i trochę szukający wokół... „czegoś ciekawego”. Był... bo nie żyje od trzech tygodni. Dochodzę już powoli do siebie po tym, co się stało. Czuję się na tyle nieźle, że postanowiłam spisać to, co się wydarzyło. Może ktoś się zamyśli, czytając tę historię, może się uśmiechnie. Chociaż najprawdopodobniej popuka się w czoło. Też bym chyba tak zrobiła. Bo historia jest... dziwna.
Wróciłam trzy tygodnie temu z Hiszpanii. Byłam tam z przyjaciółmi. Z zaprzyjaźnionym małżeństwem i z Rafałem. Rafał to facet, z którymś kiedyś byłam. Wiedziałam, że nie powinnam była jechać, ale to była wyjątkowa okazja. Wiem, że ON nie chciał, żebym jechała. Najpierw znajomi zaprosili mnie na wycieczkę na południe Francji. To małżeństwo, o którym wspomniałam. Mają rodzinę w Marsylii. Moglibyśmy się u nich zatrzymać. Później chcieliśmy pojechać na parę dni do Paryża. W sumie może miesiąc. Nie podobało MU się, że chcę wyjechać na cały miesiąc. Ustaliliśmy, że tak będzie rozsądnie. ON był architektem. Pracował nad dużym projektem. Ten projekt to na prawdę była duża sprawa. Zarobiłby na nim sporo pieniędzy. Ale musiał być sam, żeby w spokoju nad tym pracować. Ja zabierałam MU za dużo czasu. Trochę czułam się winna z tego powodu. Chciałam pojechać, żeby JEMU było łatwiej. Poza tym to były moje ostatnie wakacje. Skończyłam studia i znalazłam pracę od września. Należały mi się te wakacje, a ON nie mógł pojechać ze mną t e r a z . Potem okazało się, że rodzina moich znajomych z Marsylii wyjeżdża na jakiś czas i ci moi znajomi zaproponowali mi wyjazd do Hiszpanii. Jakiś ich znajomy załatwił domek nad morzem zupełnie za darmo. Trochę mi było głupio, bo ustaliliśmy sobie, że pojedziemy do Hiszpanii w przyszłym roku, ja i ON. Wahałam się, ale okazja była wyjątkowa. Zdecydowałam się pojechać. Chciałam MU to później wynagrodzić. Zresztą ON zawsze wszystko rozumiał. Tak go kochałam... Mieliśmy pojechać na sześć tygodni. Tak ustalili sobie moi znajomi, a ja jechałam z nimi, ich samochodem i musiałam się dopasować. No więc nie cztery tygodnie, lecz sześć... A potem okazało się, że pojedzie z nami ten ich znajomy, który to wszystko załatwił. A jeszcze później się okazało, że tym znajomym jest Rafał, mój pierwszy facet. Byliśmy kiedyś razem dość długo. Potem wszystko się rozpadło.
Naprawdę długo nad tym wszystkim myślałam. Zapytałam GO, czy mu się to b a r d z o nie podoba. - Bardzo... to mi się nie podobało to, że masz jechać ze swoimi znajomymi na miesiąc do Francji - tak mi odpowiedział. Kochałam GO. Z Rafałem od dawna mnie nic nie łączyło. Trochę mi się nie podobał ten cały układ, ale zdecydowałam się pojechać...
To było bardzo dziwnych sześć tygodni. Widziałam wiele różnych pięknych miejsc i w ogóle było całkiem miło i ciekawie, a z drugiej strony ciągle o NIM myślałam i czułam się trochę winna. Może nie powinnam była jechać. Rafał próbował mnie uwodzić. Przypominał mi różne momenty, kiedy byliśmy razem. Był bardzo miły. Czułam, że w tej całej sytuacji coś nie jest w porządku. Bardzo za NIM tęskniłam. Może powinnam była zostać z NIM i zaopiekować się NIM w taki sposób, żeby mógł spokojnie pracować. Sama nie bardzo wiedziałam, co o tym myśleć. I jeszcze jedno. Trochę się bałam, że jeżeli wyjadę, to wszystko się znowu ułoży nie tak, jak bym chciała. A może tylko teraz to sobie wmawiam. Może gdybym została z NIM, wszystko potoczyłoby się inaczej...
[...]
Wróciłam do domu. W skrzynce znalazłam kopertę zaadresowaną do mnie. W kopercie była tylko kartka papieru, a na niej napisane:
Część 22 / 5
"Kiedy już wrócisz i przyjdziesz do mnie, gdy się spotkamy, chcę Cię o coś prosić. Bardzo Cię kocham. Chcę Cię prosić - nie opowiadaj mi nic o tym, jak było w Hiszpanii, nie pokazuj mi żadnych zdjęć, nic nie chcę wiedzieć. Nie ma takiego miejsca - Hiszpania. Ja, a któż by inny"
Wykąpałam się i pojechałam do niego. Tak strasznie się za nim stęskniłam. Specjalnie nie zadzwoniłam, żeby MU zrobić niespodziankę. Zastałam jego drzwi zaplombowane. Na plombie była pieczęć policji. Sąsiedzi powiedzieli mi, że nie żyje, że to był jakiś wypadek. Usiadłam wtedy. Usiadłam na schodach, bo wydawało mi się, że zemdleję. Na policji opowiedzieli mi, że się udusił. - Jak to, „się udusił”?! - Widzi pani, sekcja zwłok wykazała zgon z niedotlenienia mózgu. Nie było żadnych innych powodów. Serce było w porządku. Nie było też śladów przemocy, ani nic, co by świadczyło o samobójstwie. Po prostu nagle przestał oddychać i właściwie nie wiadomo dlaczego...
A dwa dni później zadzwonił do mnie Wojtek. Był jego dobrym przyjacielem. Pracował w policji i był tam, gdy GO znaleźli. Wojtek poprosił, żebym się z nim spotkała.
[...]
- Widzisz, nikt początkowo nie zwrócił na to uwagi. To jest maszynopis. Ostatnia kartka była wkręcona w maszynę do pisania. Przeczytałem ją i zabrałem całość. Chyba nikt nie zauważył. W domu przeczytałem wszystko. Początkowo chciałem to zwrócić, ale... i tak nikt by... To jest jakby pamiętnik. Każda notatka na jednej kartce. Zawsze numer dnia. Zaczął numerować dni od twojego wyjazdu. Musiał naprawdę dużo o Tobie myśleć. Myślę, że powinnaś je przeczytać. I tak nikt inny nie wziąłby tego poważnie.
Pojechałam do domu. Wzięłam prysznic. Zawinęłam się w szlafrok i zrobiłam sobie kawę. Usiadłam w fotelu przy oknie i zaczęłam czytać „pamiętnik”...
dzień 1 Dzisiaj wyjechała. Nie musiała tego robić. Wypiłem już piąte piwo. Puściłem sobie „GRACELAND” Simona. Leci w kółko od kilku godzin. Piłem piwo, patrzyłem tępo na licznik w mojej wieży. Minuty mijały, a ja obliczyłem ile to jeszcze minut do jej powrotu. Sześć tygodni razy siedem dni, to czterdzieści dwa dni. Razy dwadzieścia cztery godziny, to tysiąc osiem godzin. Razy sześćdziesiąt minut, to sześćdziesiąt tysięcy czterysta osiemdziesiąt minut. Sześćdziesiąt tysięcy czterysta osiemdziesiąt samotnych minut. W tle śpiewa Paul Simon, otwieram szóste piwo, za oknem zaczyna padać i jest dobrze. Od jutra ostro się biorę za projekt.
Część 33 / 5
dzień 2 Jak ona mogła pojechać tam z nim? Właściwie to nie wiem, o co mi chodzi. Ma dziewczyna ostatnie wakacje. Może jestem po prostu zazdrosny. Wyobrażam sobie, że on będzie próbował ją uwodzić. Jezu, ale jestem na niego wściekły!!! To był jej pierwszy chłopak. Kiedyś dotykał Ją, kochał się z Nią, byli sobie bardzo bliscy. Teraz to już przeszłość (tak mówiła), ale dlaczego mnie to tak strasznie wkurwia?!
dzień 3 Pracuję nad projektem.
dzień 4 Pracuję nad projektem trzydziestą drugą godzinę. Zrobiłem bardzo dużo, a teraz... siusiu, paciorek i spać.
dzień 6 Przed chwilą wróciłem do domu. Pracowałem od rana, a wieczorem pojechałem nad morze. Spacerowałem po plaży przypominałem sobie jak spacerowaliśmy tu razem. Przypominałem sobie, co mówiła, jak czule się do mnie przytulała, jak się uśmiecha, jak pachnie, jak smakują jej pocałunki. Jestem idiotą, że byłem na nią zły. Wszystko będzie dobrze. Wiem to na pewno.
dzień 7 Co dzień rano i wieczorem, gdy tylko się obudzę i gdy się kładę, przytulam ją. Delikatnie całuję w szyję gdy wstaję (bo ona zawsze jeszcze wtedy śpi) przytulam się do niej i szepczę jej różne głupstwa do ucha. A ona zawszę się wtedy troszeczkę uśmiecha. Wieczorem przypominam sobie, jak pachnie, jak wtula się we mnie, gdy razem zasypiamy. To dziwne, ale nie myślę o seksie, tylko o takich delikatnych czułościach. Chyba się starzeję. Jeszcze tylko pięć tygodni i wszystko to zacznie dziać się naprawdę, a nie tylko w mojej biednej głowie, która przeładowana kłopotami może nie wejść mi kiedyś do trumny.
dzień 8 Projekt. Praca wre.
dzień 9 Projekt. Pracuję, aż idzie dym i iskry.
Część 44 / 5
dzień 10 Projekt. Dzisiaj rysowałem wnętrze biura. Wyglądało trochę jak mój pokój. Oczywiście o wiele nowocześniej, ale gdy spojrzałem na wnętrze, które narysowałem, od razu skojarzyło mi się z moim pokojem. Dorysowałem na biurku starą maszynę do pisania (taką jak moja). W maszynie narysowałem wkręconą kartkę papieru, a na niej narysowałem wystukane litery: „Bardzo za Tobą tęsknię”.
dzień 11 Rysuję i rysuję. Odpuszczę sobie dzisiejszy wieczór. Chyba pójdę do kina, czy gdzieś...
Wróciłem z kina. Strasznie mi brakuje Sylwii. Tak bardzo chciałbym ją przytulić. Jeszcze tyle dni... Cierpliwość to dobra rzecz, ale skąd ją wziąć?
dzień 12 Projekt. Muszę skończyć szkice wnętrz. Na jutro jestem umówiony z inwestorem.
dzień 13 Pokazałem dziś moje szkice inwestorowi. Oglądał je bardzo uważnie. Patrząc na rysunek wnętrza jednego z biur, wyjął z kieszeni okulary i dokładnie przyjrzał się stojącej na biurku maszynie do pisania. Spojrzał na mnie spod okularów, ale nic nie powiedział. Mam wrażenie, że włożył dużo wysiłku, żeby się nie uśmiechnąć.
dzień 14 Minęły dwa tygodnie. Chciałbym już od niej dostać jakiś list. Przeczytać, że mnie kocha i że tęskni.
dzień 15 Dzisiaj śniło mi się, że ją zgwałcił. Zabiłbym go gołymi rękami. Nie wiem jak to inaczej napisać. We śnie chciałem, żeby nie żył. Ale chciałem tego naprawdę. I mocno. Chciałem go zabić... Przełykam gorzką kluchę bezsilnej wściekłości. Po chwili następną. A wytrastają mi w gardle nowe. Nie mogę nic zrobić. Muszę po prostu poczekać. To tylko moja chora wyobraźnia.
Część 55 / 5
dzień 16 To jest dla mnie bardzo trudne doświadczenie. Muszę jej zaufać. Muszę uwierzyć, że będzie mądra. Że n a p r a w d ę mnie kocha. Jeżeli okaże się, że się mylę, to znaczy, że to, co było między nami nie było wiele warte. Jeżeli to jest p r a w d z i w a miłość, to da sobie radę ze wszystkim. Z czasem. Z odległością. Ze wspomnieniami. Ze wszystkim.
dzień 17 Dlaczego do mnie nie pisze? To już ponad dwa tygodnie i nie dostałem od niej ani słowa. Może tak dobrze się bawi, że nie ma czasu do mnie napisać...
dzień 18 Projekt. Jak co dzień.
dzień 19 Dzisiaj osiem razy zajrzałem do skrzynki. Za każdym razem gdy przechodziłem koło windy. Osiem razy. Tak bardzo chciałbym dostać od niej list...
dzień 20 Siedziałem sobie w pokoju i rysowałem, kiedy usłyszałem, że w łazience kapie woda. Spadają kropelki mniej więcej raz na pięć sekund i rozbijają się o dno wanny z głuchym „kap”. Poszedłem do łazienki i okazało się, że woda nie kapie, wanna jest zupełnie sucha, ustał też dźwięk kapania. Dokręciłem oba krany, wzruszyłem ramionami i wróciłem do projektu. Minęło może pięć minut i kapanie znów się zaczęło. Stałem w łazience i zastanawiałem się, gdzie mogło coś kapać. Oczywiście krany były zakręcone, wanna sucha, a odgłosy ustały. Wyszedłem z łazienki i zaczęło się znowu. Chodziłem tak kilka razy. Nic nie znalazłem. Kapanie ustawało, a po jakimś czasie znowu się zaczynało. W końcu przestało na dobre.
dzień 21 „Przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest możliwa... pod warunkiem, że kobieta jest lesbijką albo mężczyzna pedałem” - tak mi powiedział kiedyś jeden mój kumpel przy piwie. On na pewno tego już dawno nie pamięta, ale mi to jakoś utkwiło. Nie żebym chciał coś konkretnego powiedzieć w związku z tym. Tak tylko sobie piszę... z głupia frant.
dzień 22 Pewnie nie dostanę żadnego listu. Na pewno spadł samolot, który przewoził przesyłki z Hiszpanii, albo listonosza pogryzł pies, rozerwał torbę z listami i nikt ich nie pozbierał. Albo ktoś kradnie mi listy ze skrzynki. Albo Sylwia nie pamięta mojego adresu. Coś zapamiętała nie tak i listy gdzieś dochodzą, ale nie do…