Inne · 2 min czytania
Grzybobranie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ukształtowanie terenu było godziwą zapłatą za trud, jaki zadałem sobie nadkładając drogi. Im dalej jechałem na zachód, tym bardziej cieszyło moje oczy umęczone równinną monotonią przedmieść. Wstęga szosy wiła się coraz gwałtowniej, a jej pobocza zaczynały falować niczym morze przed nadciągającym sztormem. Wkrótce zmuszony byłem zredukować prędkość, by utrzymać dwutonową kolumbrynę pomiędzy wypłowiałymi od słońca pasami białej farby. Dało mi to możliwość śledzenia mijanych krajobrazów z większą jeszcze uwagą, nie zaprzątniętą już tak bardzo utrzymaniem wyznaczonego kursu. Pojawiły się pierwsze pagórki, porośnięte rudziejącymi trawami i wrzosem. Wspinały się coraz wyżej, przesłaniając usiany snopami horyzont. Zalesiony obszar, na który składały się leciwe, nieco rachityczne sosny, dęby i nieliczne brzozy, ciągnął się na…