Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 8 min czytania

GWAŁCICIEL

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kolejna zgwałcona przez elfa leżała cicho na trawie. Zgwałcona przez elfa? Poważnie?! No chwila! Przecież… a leżała, bardzo wygodnie leżała na mchu i płakała. Elf był wysoki i chudy, jak na elfa przystało, miał zielone oczy i nieskazitelną cerę, o jakiej ona mogła tylko pomarzyć. Stał nad nią z miną pełną satysfakcji i perwersyjnej uciechy. Sznurował skórzane spodnie. Las już nie po raz pierwszy był świadkiem takiej sceny. Najczęściej zwabione na polanę dziewczęta nie liczyły sobie więcej jak piętnaście wiosen, a elf był ciągle ten sam. Od tysiąca dwustu ośmiu lat wciąż ten sam elf gwałcił tu na tej polanie nieco pulchne i całkiem blade dziewczynki. Czasem miały piegi, a czasem nawet pryszcza na lewym policzku lub skroni. Ostatnimi czasy elf zgwałcił dwie rude bliźniaczki o buziach jak pomarańczowe księżyce. Ale że elf i że tak zgwałcił?! Prawda, inne elfy wyszydzały ostro uchego gwałciciela, a nawet zdarzały się ataki z użyciem broni: strzelano za nim z łuku, kiedy uciekał przez pięknie ukwiecone majowe łąki. Krzyczeli za nim, że hańba i że psuje im opinię obrzydliwie nadętych, chorobliwie powściągliwych i królewsko dostojnych. Łajdak zwyczajnie, bezczelnie i normalnie po chamsku, po prostu gwałcił! Strach pomyśleć, co by było, gdyby na dodatek któregoś razu zachciało mu się zgwałcić chłopca! – trwożyli się z pewnością co bardziej konserwatywni pobratymcy. Po chwili świeżo zgwałcona dziewczynka podniosła się z trawy, ocierając wierzchem dłoni napuchnięte od płaczu oczy. Rozejrzała się dookoła i kątem oka zdołała jeszcze zobaczyć odchodzącego między drzewa gwałciciela. Nie poszła za elfem, stała tylko na środku polany i spoglądała za nim pociągając nosem. Nie miała na sobie żadnego ubrania i nie leżało ono również nigdzie w pobliżu. Niecałą godzinę temu, jak jej się zdawało, przyszła w to miejsce całkiem naga po tym jak… no dobrze, ale dlaczego on gwałcił?! Historia nie była wcale długa. Jakoś niewiele ponad tysiąc lat wcześniej (bagatela, drobne dwieście osiem lat powyżej tysiąca!) był jeszcze taki jak inni. Chodził po lesie i wąchał liście drzew, czasami zachwyciwszy się pieśnią słowika. Ach! On nie chodził – on sunął przez gęstwinę, jak na elfa rzeczywiście przystało. Czasem upaprał sobie długą białą szatę o świeżutkie, pachnące latem jagody i wtedy chcąc nie chcąc wpadał w furię! Taki czuł się upokorzony, kiedy wracał do elfiej wioski i wszyscy patrzyli na wielkie, fioletowe plamy. Wszystkie pozostałe elfy w takich chwilach jak jeden mąż zatrzymywali się, przystawali, przerywali robotę, by popatrzeć na jego wielkie, jagodowe plamy! A on tego tak serdecznie nienawidził! Puszczał się biegiem i z rozpędu wskakiwał do rzeki, gdzie zawzięcie szorował ufajdane sukno. Czasem przy tym nawet płakał ze złości rzewnymi łzami. Tak strasznie się wszyscy gapili! Największym nieszczęściem elfa było to, że nigdy nie pamiętał, gdzie rosną jagody. Oczywiście, gdyby był w stanie o tym pamiętać zwyczajnie by to miejsce omijał, jednak on należał do elfów zupełnie pozbawionych orientacji w terenie. Że co? Że elf bez orientacji… a właśnie elf bez orientacji. Zrozumiałe więc, że chłopak przeżywał pewną niemałą wcale traumę. Kiedy wieczorem przed snem czesał swoje długie, białe włosy trzęsły mu się ręce tak strasznie, że zawsze kilka z nich sobie wyrywał, co rzecz jasna absolutnie nie poprawiało mu humoru! Rzucał czasami szczotką o ścianę pokoju, a wtedy ona rozpryskiwała się na kawałeczki. Elf irytował się całkowicie, bo musiał teraz wyjść następnego dnia i dostać gdzieś nową szczotkę. Jak każdy porządny i szanujący się elf miał

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
GWAŁCICIEL — czytnik · opowiadania