Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Gwardzista - rozdział 2.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Oczekiwanie na przyjazd Cesarza dłużyło się coraz bardziej. Azazel i Zar już przeszło godzinę wpatrywali się w kraniec nowoutworzonej drogi. Orszak wciąż jednak nie nadciągał. Istniały setki powodów dla których władca mógł nie przybyć na czas, lecz spóźnienie na przemowę po bitwie z pewnością nie przysparzało mu zwolenników. Niektórzy, co bardziej wrażliwi wojacy mogli odebrać to wręcz za dyshonor. Każdy dobry władca powinien wiedzieć, że armia stanowi podstawę jego potęgi. Owa podstawa może jednak szybko zwrócić się przeciwko niemu. Azazel rozejrzał się dookoła. Większość żołnierzy spokojnie czekała na gościa, lecz z ust niektórych dało się słyszeć głosy zniecierpliwienia. Na wszystkich bez wyjątku twarzach malowało się zmęczenie. Przemówienie Cesarza odbywało się zawsze bezpośrednio po wygranej bitwie. Był to jeden z najbardziej uciążliwych elementów wiekowej, wojennej tradycji. Zdarzało się, że pozornie lekko ranni żołnierze umierali w czasie oczekiwania na przybycie władcy. Cesarstwo Marr słynęło z różnych mniej lub bardziej sensownych tradycji. Maryjczykom wydawały się one czymś normalnym, lecz cudzoziemcy niejednokrotnie wybuchali śmiechem na samą myśl o niektórych zwyczajach. Azazel znów rozejrzał się wokół. Korzystając z chwili wolnego czasu zaopatrzeniowcy zaczęli rozkładać wielkie namioty, które miały służyć za jadłodajnię. Drewniane pale zostały ustawione tak, by bez trudu utrzymały ciężar wielkiego, płóciennego stropu. Musiały również oprzeć się sile wiatru. Pod dachem zdążono już rozstawić długie, żelazne stoły dla oficerów. Reszta żołnierzy jak zwykle będzie jadła na stojąco. W pewnej chwili Azazel usłyszał ciche stukanie. Dźwięk narastał, aż przybrał postać odgłosu kopyt uderzających o kamienie. Wszystkie głowy momentalnie zwróciły się w stronę z której dochodził stukot. Bohater wytężył wzrok i dostrzegł pędzącego na koniu wojownika. Jego zarys odznaczał się na horyzoncie, a błyszcząca zbroja odbijała promienie słońca. Jeździec przebywał już drogę między kolumnami wojska. Żołnierze w jednej chwili utworzyli równe szyki. Azazel stał teraz obok Zara w idealnie równym szeregu. Jeździec minął lożę oficerską i zatrzymał się przy namiocie Głównodowodzącego Zachodniej Kampanii. Zsiadł z konia i natychmiast został przeszukany przez straż, która odebrała mu broń. Jeździec wszedł do namiotu. Żołnierze stojący obok Azazela spoglądali na siebie z wyrazem zdziwienia na twarzach. Zmęczenie ustąpiło na chwile miejsca ciekawości. Spotkanie jeźdźca z Głównodowodzącym trwało zaledwie kilka minut. Po chwili wódz…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%