Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 11 min czytania

Gwiazdkowy prezent

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nigdy nie miała szczęście w uczuciach. Zawsze trafiała albo na jajcarzy, którzy bawili się jej uczuciami, albo po prostu zakochiwała się bez wzajemności. Nawet teraz... Ale to uczucie było inne. Silniejsze. Związane z przywiązaniem, troską... Ale sprawiające ból... Przez świadomość beznadziejności tej miłości. Tak, to była miłość. Co do tego Michalina nie miała wątpliwości, jak jeszcze nigdy dotąd. Ale niestety - jej obiekt westchnień był raczej nieosiągalny. Znali się i dogadywali raczej dobrze, chodzili razem do przedszkola, Tomasz jako rok starszy opiekował się nią zawsze... Ale chłopak wyraźnie zaznaczył któregoś razu, że nie che, aby między nimi było cokolwiek więcej. Cóż, mówi się trudno. Od tej pory Miśka po prostu ukrywała swoje uczucia. Tak było lepiej - i dla niej, i dla niego. Przynajmniej tak myślała. Była już prawie połowa grudnia. Dziewczyna jako maturzystka wybierała sie na studniówkę. Tylko był mały problem... Impreza wkrótce, a ona wciąż nie miała partnera... Musiała go znaleźć - w końcu obiecała samej sobie, ze nie pójdzie sama. Nie tym razem. Pytała już Tomka, powiedział że bardzo chętnie by poszedł, ale nie może - akurat wtedy ma ważny wyjazd. Michasia szukała już wszędzie, wśród całej rodziny - jak na złość nikt nie mógł. W kolejny nudny zimowy wieczór Michalina skierowała swoje myśli na temat, który nie opuszczał jej cały czas... Na swoje poszukiwania. - Tia... Gonitwa za partnerem... A może i czymś więcej... Ehh... Ileż można kochać, wiedząc, że nie ma się żadnych szans? Tyle to trwa... W zasadzie na horyzoncie nie ma nikogo interesującego... Chociaż to może ja nie widzę? Może za bardzo upieram się przy tym uczuciu, bojąc się kolejnych ran w nowym i wmawiając sobie, że wcale tak nie jest? A w zasadzie to czemu ja zawsze mam takiego pecha? Może dlatego, że nie mam jakiejś wielkiej urody... Albo jestem zbyt inteligentna? Nie no, bez przesady, może słodką blondynką nie jestem, ale też jest wiele dziewcząt mądrzejszych ode mnie... Zresztą nawet nie chciałabym być typową blondi... Hmm... Faceci zazwyczaj uważają mnie za dobrą przyjaciółkę... Ale nikt nie widzi we mnie dziewczyny, po prostu... Ehh... Jak bardzo chciałabym, żeby było inaczej....

W szkole jej najlepsza kumpelka, Baśka, zauważyła, że coś jest nie tak. - Miśka, co ty ostatnio taka przybita chodzisz? Niedługo święta, a potem sylwek... i studniówka... - nagle dziewczyna doznała olśnienia - ach no tak, ty nadal szukasz partnera, tak? - Noo... - I ty tak bardzo się tym przejmujesz? Najwyżej pójdziesz sama - tam przecież będzie na pęczki osób, które przyjdą bez partnerów. - Baśka, nie chodzi tylko o to. Chodzi o moje ogólne relacje z facetami... Co ze mną nie tak? - Michalina mówiąc to, czuła, że do oczu cisną się jej łzy. Nie chciała płakać. - Boszz... Ty znowu o tym? Tyle razy mówiłam Ci, że jesteś wspaniałą dziewczyną, po prostu prawdziwe uczucie przyjdzie, gdy będzie odpowiedni moment, kiedy się tego najmniej spodziewasz. W zasadzie nie rozumiem facetów, którzy nie dostrzegają twojej urody, inteligencji, dobroci... Którzy nie widzą wszystkiego, co czyni Cię taką, jaką jesteś - śliczną dziewczyną i wspaniałą osobą. - Łatwo Ci mówić... Ty masz chłopaka... - coraz bardziej chciała się gdzieś zamknąć i ryczeć do poduszki. Dobrze, że to już ostatnia lekcja... W tym momencie zadzwonił dzwonek. Kiedy dziewczyny wychodziły ze szkoły, Basia pożegnała Michalinę słowami: - Nie przejmuj się, jeszcze znajdziesz tego jedynego - uśmiechnęła się. - Taa... - Miśka wymusiła słaby uśmiech. Kiedy Baśka spojrzała na jej twarz, zauważyła, że był to uśmiech prawie przez łzy. W tym momencie zaczął padać deszcz i już nie było widać, czy dziewczyna płacze, czy nie. Jednak Basi wryła się w pamięć jej smutna twarz. "Muszę coś z tym zrobić" pomyślała. - Ehh... lecę, bo zaraz nie zostanie na mnie sucha nitka - powiedziała zatroskana dziewczyna. - Leć, leć... Papa - Basia zaczynała obmyślać już plan...

*** "Hmm... Mój kuzyn, Piotrek, ma pracować jako Mikołaj w pobliskim centrum handlowym. Jest przystojny, raczej inteligentny i rok starszy od nas... Przede wszystkim jest sam! A ja miałam mu pomagać... Ale czemu by się nie wykręcić i nie oddać tej roboty Miśce? Dziewczyna się rozerwie, zarobi trochę forsy, a może między nią, a Piotrkiem coś zaiskrzy. W końcu święta tuż, a wtedy rodzi się miłość! I byłyby dwie pieczenie na jednym ogniu". Kiedy tylko o tym pomyślała oczy jej zabłysły i na usta wstąpił szatański uśmieszek... Baśka gdy tylko przemyślała swój pomysł, zaczęła go wprowadzać w życie. Najpierw zadzwoniła do chłopaka. - Cześć kuzynku! Wiesz... Przepraszam, ale jednak nie mogę z tobą pracować... Matka kazała mi poprawić oceny...Cały okres około świąteczny spędzę przy książkach... - Co?! Teraz mi to mówisz? Kogo ja znajdę w dwa dni? - Spokojnie, znajdę zastępstwo... Nawet mam już upatrzoną pewną dziewczynę, która idealnie nadaje się na Śnieżynkę. - No chyba, że tak... Daj znać jak się zgodzi. - OK. To pa! - Pa.

Teraz przyszła kolej na Michalinę. - Cześć Miśka! Miałabym do Ciebie ogromną

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%