Horror · 3 min czytania
H
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Drzwi do kuchni były zamknięte. Na pewno były zamknięte, bo jak są otwarte to w mieszkaniu jest chłodniej. Mama tam zawsze zostawia okno otwarte, jak wychodzi na nocną zmianę, i teraz, na jesieni, wieczorny chłód wyziębia pokój. Drzwi do kuchni. Są z dykty, stare, pomalowane farbą do ścian, głupio brudno-białe. Aluminiowa klamka ma beznadziejny kształt. Tkwią w brązowej framudze, odgradzając cienką białą linią przytulne ciepło dużego pokoju od zimna zionącego z kuchni. Są moją ostatnią linią obrony. Bo to H wygrało. Dopadło mnie w moim własnym domu. I wariuje w kuchni, w tej zimnicy. Rzadko siedzi cicho, czasem w ogóle nie daje spać. Nie wiem, czy sąsiedzi też słyszą. W każdym razie jeszcze nie dali po sobie nic poznać, że wiedzą o stłumionych krzykach w nocy, o urywanych piskach, o kapiącej ciut za głośno wodzie z kranu, o brzęczących łyżkach, nie licząc stuków i puków, trzasków, pojedynczych dźwięków. Mamrotanie H, jego rytmiczne chodzenie w tę i z powrotem. Słyszę go tak blisko drzwi. Gdybym…