Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

aktualnosci · 9 min czytania

haiku głupcze

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

^

Natknęłam się na haiku (japońską sztukę pisania wierszy) dawno temu, w książce Deana Koontza „Fałszywa pamięć”. Forma wiersza jednak na krótko w myśl zapadła i do głowy mi nie przyszło szukać zasad i zagłębiać się w ten skondensowany koktajl. Bynajmniej nie było czasu na encyklopedię, hasła i testy. Minęło sporo czasu i wiele się zmieniło. Dziś mogę powiedzieć, że uwielbiam haiku - uporządkowany, jednak pełen emocji, świat. Chaos spięty w ład i rytm 5/7/5 złożony z 17 sylab z puentą, cięciem. W trójwersie wszystko jest wiadomo, rządzą pory roku i filozofia zen. Jak ma być zima, to ma być, jak lato, to ono boso przez łąki ściele kwiecie. Jak alkowa i zmięte prześcieradło; przyśpieszony oddech; oczy z masła, trzeba tylko porę dnia wcisnąć w treść, albo kaprys pogody i da się nazwać, napisać wszystko; kiedy zaciskamy dłonie, wprawiając ciało w osobliwą medytację z wydobywającym się ust:(…). Wszystko tkwi w chwili zwanej czasem „aha”.

Zasady, stare jak Japonia, z których haiku wzrosło. A do tego ład i wybuch tożsamo; wyrzut kolorów lub szary kadr; przejaskrawienie i próżnia; dźwięk i pęknięte struny; przenikające emocje, albo zupełne nic... Poniekąd zasady są jak więzienie, dla wolnego człowieka szczególnie. Haiku zaskakuje. To wzór na to, jak pogodzić ze sobą niemożliwe w prostym, wymownym i nieskomplikowanym trójwersie. (Czyż to nie przykład na ową różnorodność, o którą tak w Europie się zabiega; czyż nie transparentność i tolerancja, która ma ramy, szkielet, wymogi pozostawiające jednak swobodę. ) I nie, nie jestem hurraentuzjastką Japonii, (raz do roku za kwitnienie wiśni całkowitą). Spina mnie jak słyszę, że gejsza to zaszczyt; (od kiedy wykorzystywanie kobiet do posługiwania panom z pełną kiesą może być zaszczytem i sztuką – stawianą - o zgrozo - na równi z ikebaną.) Moje wiadomości o wyspach zamykają się w kilku, w zasadzie, każdemu znanych faktach: ich uwielbienia dla Holendrów; wulkan Fuji-san, Hiroszima, Nagasaki, Sony, kamikadze, karłowate drzewka i tak dalej. Nikt tu jednak przecież nie skazuje nikogo na uwielbienie bezgraniczne bynajmniej, ale na uporządkowanie i dyscyplinę warto zwrócić uwagę.

Wybiórczość względem haiku cementuję bardzo, albo jeszcze bardziej, kiedy raz na jakiś czas śledzę miejscowe (rdzenne) dokonania bezbarwnych postaci z tv i nie tylko. Z jednej strony natłok informacji, a z drugiej strony bełkot dla bełkotania. Traf chciał, że dzisiaj wypadło śledzenie; że trafiłam na pogodę, z pogodynką ubraną od stóp do głów poprawnie, bez szału. (Jak się ma takie ciało, to w lnianym worku i szyk się znajdzie). Europa mnie zaskoczyła. Proszę, coś się stało w nowoczesnej, że styczeń w listopadową pogodę nogi włożył i moczy w misce z ciepłą wodą odmrożenia. U nas nawet „przebiśniegi” kwitną na drogach, nazbyt wcześnie. Przyprawiają sobą drogowców o ból głowy. Jakby nie wystarczyło, że zima ich zaskakuje w środku przetargu na odśnieżanie, albo co gorsza, zakup sprzętu. W załamaniach „przebiśniegów” utrącają się miski olejowe, spojlery i wahacze; gną felgi; klną jak szewcy kierowcy.

W szarówce, mgle, bezpardonowej, błotnej, pośniegowej wilgoci emocje trudno utrzymać na wodzy. Albo apatia, senność do zaniku ruchu; albo próby pobudzeń, i agresja, która przez mgłę niesie dźwięki klaksonów daleko w przestrzeń. Na drodze trwa walka. Czasem wygląda to tak, jakby bitwa pod Grunwaldem nigdy się nie skończyła. Ewoluował przez lata tylko oręż. Rycerze dysponują elektrycznymi przyłbicami , podgrzewanym siodłem, lusterkami, ESP, ABS, GPS. I wciąż są w zwarciu, na ogonie przeciwnika, w ciżbie, w ciągu wyrywni na trzeciego. To nic, że widoczność spod przyłbicy mają ograniczoną. Zakuci w lśniące od wosku zbroje wciąż zdobywają przyczółki, atakują z flanki i przemykają przez martwe pola.

Pomyśleć, ile romantyzmu znalazłby Mickiewicz w tej desperacji i marzeniu o przestrzeni; mógłby napisać: Ruszyłem na szerokie pasma wyasfaltowania / przestrzeń mnie pochłania, nikt mi nie przeszkodzi / przyczepności nie mam, lecz to nic nie szkodzi / omijam nieustannie, mów do mnie: mistrz wyprzedzania. Za Mickiewiczem wespół podążyłby…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
haiku głupcze — czytnik · opowiadania