Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 7 min czytania

Hall i Życie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jestem Hall. Imię moje pozostanie w tajemnicy, nikt bowiem nie znać go może. Należy ono do mnie, roszczę sobie do niego wszelkie prawa, zabijam każdego, kto wymówi moje imię. Jestem tym, który zabija. Jestem łowcą, który żeruje w nocy, przy jedynym świetle zdradzieckiego księżyca – martwej gwiazdy. Opowiem ci tutaj o tym, co sprawiło, że jestem taki, a nie inny. Słuchaj uważnie – każdy, kto zna tą opowieść, ma na nią wpływ. W opowieści tej nie zdradzę ci mojego imienia, musiałbym cię zabić.

***

Dlaczego jestem bestią? Odpowiedzi na pytanie szukam od miesięcy. Dokładnej ich ilości ci nie powiem, sama się dowiesz, ale nie z moich ust. One nie wypowiadają konkretów, musisz o tym pamiętać. Dlatego też nie wypowiadają mojego imienia, inaczej musiałbym cię zabić. Niemal każdego wieczoru, godziny po tym, gdy słońce postanowiło umrzeć, wybywam ze swej siedziby i wędruję po pustych od krwi ulicach. To się zdarza naprawdę często, choć nie wierzysz. Wiem, uśmiechniesz się tylko, tak odrobinę, jak zawsze. Zrobisz tak, bo mi nie uwierzysz. Gdy mentorów nie ma w domu, z różnych względów – zebranie primogenu, dbanie o sprawy domeny… mnie to nie interesuje. Ja jestem tylko nocnym wędrowcem. Czasem, gdy strach czerni nocy nie wbija się w moje martwe serce, mam odwagę zawędrować dalej, aż pod wejście do samego życia. Sięgam tęsknie zimną dłonią, lecz w ostatniej chwili wzbraniam się, powstrzymuję. Karcę się. Okaleczam. To jednak jest teraz, było wczoraj, będzie jutro. Wiem to. Po prostu wiem, tobie też się to zdarza. Życie to nie matematyka – logiczne wyjaśnienia nie zawsze są na miejscu. A miejsca tu na nie brak. Jeśli szukałbym zwykłego rozwiązania, powiedziałbym, że jego podstawy leżą w innej nauce. Możliwe, że w chemii. Rzecz w tym, moja droga, że ja nie zamierzam tego wszystkiego sklejać w jeden obrazek. Może fragmenty układanki są porozrywane, nigdy nie stworzą jednej, jednolitej ilustracji. Zapragnąłem opowiedzieć ci o sobie. Nie spodziewaj się jednak niczego nadzwyczajnego, bo w sumie, wszystko, co miałem ci do przekazania, już ci przekazałem. Jeśli słuchałaś uważnie, wiesz o czym mówię. To prosta sprawa, wiesz o tym.

***

Zwykłem dzielić ogólnie pojęty byt na dwa rodzaje: egzystencję rzeczywistą i egzystencję rzekomą. To moje nazewnictwo, nie krzyw się. Tak, czy owak, opowiem ci o obu egzystencjach, które zaznałem i, bądź co bądź, zaznaję także teraz jednej z nich. Wiesz dobrze jaką. Egzystencja rzeczywista była szara. Pamiętam to dobrze. Co dzień z rana, gdy słońce rodziło się skąpane we krwi, ja spoglądałem przez okno i wzdychałem – te same drzewa, ta sama ulica, ci sami ludzie. Wtedy nie miałem zwyczaju wierzyć w Boga. Nie ingerował w nic, stworzył nasze bezsensowne istnienia, poczym zostawił i poszedł tworzyć nowe, ciekawsze. Do dziś twierdzę, że tu, ten świat, zwany przez was naprawdę różnie, jest tylko krainą zapomnianą przez Boga. Coś jednak zaszło, że zacząłem to postrzegać zupełnie inaczej. Szare drzewa przeistoczyły się w życie lśniące soczystą zielenią. Ulica stała się tętnicą, pompującą pozytywne uczucia. Ja zaś znalazłem swoje życie. Wiesz, nic nie trwa wiecznie. Życie w pewnym momencie kończy się i odchodzi, pozostaje po nim niewielki ślad i pamięć, wspomnienia. To naprawdę niewiele. Przekonasz się sama, gdy i ciebie ono opuści. Pozostawienie go nie ma znaczenia. Bo gdy z własnej woli opuszczasz życie, nie musi ci być go żal. O nie. Gorzej, gdy ono ciebie opuszcza. A opuści jeszcze nieraz. Wtedy dopiero poczujesz

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%