Filozofia · 3 min czytania
Halos (Światłokrąg)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Czym jest śmierć? – pytała z powagą w głosie postać w rogu ciemnego pokoju. - Wszystkim i niczym....mną – odpowiada mu głos, którego nadawcy nie widać w mroku. - I to już...koniec, tak po prostu każesz mi odejść? – powiedziała postać przesuwając się w stronę jedynego oświetlonego punktu w pomieszczeniu. Księżyc bił swoim nieskazitelnym blaskiem przez okno . - Tak – szepnął głos – teraz... Mężczyzna pokazał się wreszcie w całej okazałości. Był to dziadek w podeszłym wieku. Miał na głowie kilka siwych równo ułożone włosów, zmęczone błękitne oczy i pomarszczone ręce. Stoi oparty o piękną ciemnobrązową laskę z rzucającymi się w oczy kwiatowymi zdobieniami. - Chodź...teraz – szeptał głos – Neal....przyjdź do mnie. - Tak, wiem – powiedział powoli starzec imieniem Neal. Zacisnąwszy rękę na owej lasce, podróżniczce, która spędziła z nim tyle lat życia. Każdego wieczoru myślał, że lat tych wyrwał już Śmierci zbyt wiele, ale teraz gotów jest zrobić znów to samo... - Nie, nie próbuj nawet – powiedziało to „coś”, Śmierć – tym razem nie uda Ci się tego zrobić. Już za długo...- nie skończył. Neal chwycił laskę, odbił ją trzy razy o drewnianą podłogę. Cisza... Co zrobiłem nie tak?