Inne · 3 min czytania
Halucynacje chyba
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
No i jakby każdy tak miał we łbie długopisik i flamaster z wkładem i, kurwa, obsadką, to by fajnie było. Miałabym mózg z różowego kurwesko, co by nie gadać, atramentu i moje mysli by były jak budyń, przeterminowany, malinowy, z bachorami na opakowaniu i miałabym nad głową taki woal różowy i lekki jak halucynogenno pobudzające tablety i co by się on o zmierzchu rozsypywał w grube krechy i kupki śnieżnobiałej pani matki amfy, co by ją staruszki przez puste w srodku i wydrążone palce wciągały, a dzieci z przytułka by zjeżdżały na górach spida na sankach i wznosiłyby się ożywcze tumany anielskiej świątobliwości matki fety i każdy by się pytał co to kurwa za rozróby. Delicje, kurwa, brzmiałaby w uchu odpowiedź jak jakaś jebana uwertura fredka szopena, co miał trwałą. Ma on tak na nazwisko, ze względu na tę kurewską trwałą, szopę, na której wszy rozgrywają swój wszawy mundial z innymi wszami choć są wszak jednej narodowości, ale jedne piją syrop na kaszel, a drugie wciągają przez słomki różowy mózg szopena, gdyż ma on taki halun jak ja, że ma w głowie różowy długopisik, z zajebistą obsadką i on by sam pisał literki. Zaś ja bym…