Romans · 3 min czytania
Happy hour cz.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
2.
Pierdolnięty przerwał swoje mętne zawieszenie, dopił równie mętny alkohol i zdecydowanym ruchem odstawił na otoczony anonimami blat opróżnioną butelkę. Wstał od stołu i podszedł do dziewczyn siedzących na scenie, wyczuwszy zapewne wcześniej kierowany w jego stronę wzrok pełen zastanowienia nad rzadko spotykaną w rozhuczanych klubach izolacją. - Popilnujecie mi miejsca? – zapytał Odpowiedziały życzliwie twierdząco, mając szczerze powiedziawszy obiecane mu uprzednio pilnowanie gdzieś. Zaraz po jego odejściu zajęły się na powrót pospolitą gadaniną, bez mrugnięcia oka pozwalając dosiąść się do opuszczonego przez niego stołu innym, przez co biedny człowiek powróciwszy z doładowaniem kolejnej porcji alkoholu, nie miał gdzie z powrotem zasiąść. W związku z powyższym przycupnął z nimi, nawiązał kontakt i wdał się w rozmowę.
Ada, Joanna i Nina. Ada, Anna, Janina? Ada, Panna, Jagnina. Chuj z tym, i tak nie zapamięta. Ale dupy dobre. Ta z lewej to na pewno Ada. Przyjemna drobniutka blondynka o względnie apetycznych krwistoczerwonych ustach, oczach bystrych i błękitnych, piersiach zaś małych co w kontekście jej filigranowej figury świadczyło wyłącznie o szczerości przejawianej w niestosowaniu ulepszeń plastycznych. Muślinowa pudrowa sukienka z gracją okrywała jej kruche wdzięki. Taka ładna! Patrzyła się na Pierdolniętego z nad rzęs zalotnie, w