Fantastyka · 6 min czytania
Harry Popapraniec i Lejące łóżko
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kończyły się wakacje,Harry szykował się do powrotu do Hogwartu. Kurował się po ostatnim mordobiciu przez jego ojca chrzesnego Syriusza. Właśnie wyciągał ostatnie gluty z nosa , kiedy do jego okna zapukała dziobem pijana i obsrana przez gołębie sowa. Na szyi miała kartkę z napisem ,,Nie chcemy cię w Hogwarcie ty paprochu". I podpis ,, Wszyscu nauczyciele". Harry ucieszył się takimi zaprosinami. Skończył pakować walizkę pełną śmierdzących gaci. Wyszedł z domu Velveta i Petunii. Ciągnął po ziemi swoją poplamioną torbę podróżną w jednym bucie i w jednej skarpetce. Na stacji kolejowej udał się na peron 4,125. A tam już na ławeczce siedziała Hermiona z błękitnymi podbitymi oczami, a Ron wyglądałby nawet normalnie, gdyby nie spalone włosy na połowie głowy i wbity w ucho długopis. Harry krzyknął: -Yo ziomale! Potem przywitał się z przyjacielem im tylko znanym sposobem. Klapnęli się łapkami potem wyminęli się piąstkami, walnęli się otwartą ręką w czoło, a na koniec włożyli sobie po dwa palce do nosa. Ron wyciągnąwszy je zobaczył na nich obrzydliwą, śliską, żółtą maź. -Harry! czyśbyś nadal miał glutowy katar? a on na to: -Nie dosyć, że katar to jeszcze mam wyciek wosku z uszu. Podczas tak miłej pogawędki nie zauważyli ja na peron wjechał brudny, popryskany sprejem pociąg. Cała ich trójka rzuciła się, aby zająć dobre miejsca. W przedziale było pusto tylko musieli z siedzeń posprzątać osmarkane chusteczki, resztki pizzy i śmierdzącą skarpetkę. Podróż minęła im błyskawicznie, ponieważ Ron ściągnął buty i odór uśpił ich szybko. Przyjaciół obudził delikatny cios w szczęke pijanego konduktora, który powiedział: -Pobudka! Dojechaliśmy do Hogwartu. Gdy Harry otworzył oczy spostrzegł, że nasikał do spodni. Cała trójka udała się do swoich doratorium. Zmęczeni zasnęli. Ron spał pod Harrym. Obudził się taplając swe ciało w kałuży siuśków. Krzyknął z oburzniem: -Harry nie lej! Na to on puścił wybitnie śmierdzącego bąka, który wydobywając się spod siuśków zabulgotał jak zatkany zlew. Rano Ron powiedział: -Harry może byśmy zjedli jajecznice z jajka tego smoka, którego ma Hagrid. -Nie! Ja dziękuje mam jeszcze cukierki o smaku zgniłego wosku z uszu. -No to zrobimy sobie omleta z twoich cukierków i z mojego jajka.-powiedział Ron. Po usmażeniu omleta poszli się wykąpać. W tym czasie Malfoy zeżarł im jedzenie, a na patelni położył podsmażane kozie bobki. Chłopcy po kąpieli przystąpili do konsumcji. Kozie bobki w ich ustach chrupały jak pokarm dla psów. Po smacznym śniadaniu udali się na lekcje eliksirów. Straszny odór z ich ust wypłoszył inne dzieci, które porozsiadały się po kątach. W tem ryknął Snape: -Spóźniliście się 10 min.! Gryffindor traci 50 punktów. Hahahahahahahaha!!! Harry z wrażenia obsikał całe