Inne · 3 min czytania
Hauru
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Obudziły mnie jakieś dziwne szumy i błyski światła. Nadzwyczaj przytomna, poszłam do kuchni i wyjrzałam przez okno. Niebo było błękitne, a samo powietrze wokół i sceneria jarzyła się jakimś takim żółtawym, pulsującym światłem. Mówiąc sceneria, mam na myśli moje podwórko za domem. Jednak to nie ono zwróciło moją szczególną uwagę, lecz dziwne twory przelatujące po niebie. Wielkie maszyny przybierające różne formy, z tym że „maszyny” to nie do końca słowo, którego szukałam… Na tle tego wszystkiego, wysoko, pośrodku morza błękitu, na dużej chmurze, unosił się zamek, na widok którego ogarnął mnie pusty śmiech. Zamek w chmurach, skąd ja znam taki motyw? Skojarzył mi się z pewnym japońskim anime. Tak. Hauru. Zamek w chmurach. Ten był jednak jakiś inny, bardziej ulotny. A o tym, że to był sen, uświadomiłam sobie, gdy jedna z maszyn, że już tak je nazwę, okazała się być wielką mechaniczną głową Lorda Vadera sunącą po niebie, z której wyłoniły się po kilku sekundach miniaturowe ręce i nogi. Zaiste, dziwny był to sen.
*
Zdziwiłam się więc, gdy trwał on dalej. Tym razem bardziej niepokojący. Znów ta dziwna jasność na zewnątrz, coś dziwnego wisiało w powietrzu. Inwazja UFO, czy co? Już kiedyś śniłam o statku kosmicznym i wcale nie małych ani nawet zielonych ludzikach. Przybyli wówczas na Ziemię, aby nas ocalić. Wiedzieli, że…