Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

historia · 12 min czytania

Herosi w liczbie czterdziestu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Książka za “dychę”

“Poczet polskich bohaterów narodowych. Od Zawiszy Czarnego do Lecha Wałęsy” (2012) to popularnonaukowa pozycja wydawnicza, którą kupiłam w tej samej taniej, warszawskiej księgarni, w której nabyłam książeczkę “Nietzsche. Zapiski przyjaciela” Franza Overbecka[1]. Według dwóch internetowych porównywarek, cena “Pocztu…” w różnych wirtualnych sklepach waha się od 13 do 22 złotych (groszy nie liczę). Ja jednak kupiłam ją w Realnym Świecie za jedyne 10 złotych. To bardzo mało jak na 232-stronicową książkę w twardej oprawie i z czarno-białymi ilustracjami (niewielkimi portretami). Podobną, a nawet nieco wyższą cenę zapłaciłam za dużą kawę w jednej z kawiarni na Krakowskim Przedmieściu. Czyżby przyczyną niskiej ceny książki była jej niska jakość? Jako czytelniczka tej właśnie pozycji, mogę powiedzieć coś takiego: “Poczet polskich bohaterów narodowych” nie jest dziełem wybitnym ani ambitnym. Mimo to, jego lektura stanowi pewną wartość, gdyż może poszerzyć wiedzę odbiorcy, zainspirować go do dalszych poszukiwań lub rozbudzić w nim uczucia patriotyczne. Książka, którą opisuję, na pewno nikomu nie zaszkodzi. Może za to pomóc.

Prawie jak podręcznik

Instytucją, odpowiedzialną za opublikowanie “Pocztu…”, jest wydawnictwo Buchmann. Polskojęzyczna Wikipedia donosi, że oficyna wydaje “słowniki językowe i tematyczne, rozmówki, gramatyki, pomoce dydaktyczno-naukowe, leksykony, atlasy, encyklopedie, przewodniki, poradniki, książki edukacyjne, książki dla dzieci i młodzieży oraz albumy. Wydawnictwo ma bogatą ofertę pomocy dydaktyczno-naukowych z zakresu nauki języka obcego”. Buchmann jest zatem firmą kierującą swoją ofertę głównie do uczniów, studentów i słuchaczy różnych kursów, słowem - do osób potrzebujących pomocy naukowych. Czy taki charakter ma również “Poczet polskich bohaterów narodowych”? W dużej mierze tak. Książka pod wieloma względami przypomina szkolny podręcznik lub lekturę z opracowaniem. Króciutkie rozdzialiki, proste słownictwo, unikanie zdań wielokrotnie złożonych, notatki na marginesach i podsumowania-kalendaria mówią same za siebie. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że “Poczet…” jest adresowany wyłącznie do uczniów. Dowód: forma zwrotu do czytelników. W “Przedmowie” posłużono się wyrazem “Państwo”.

Ciemnoniebieska i ciemnoczerwona

Autorami książki są cztery osoby ze stopniami naukowymi: prof. zw. dr hab. Wojciech Iwańczak, dr Anna Jabłońska, dr Piotr Kardyś i dr hab. prof. UJK Beata Wojciechowska. Można łatwo ustalić, kto stworzył którą część publikacji, gdyż każdy rozdział jest podpisany inicjałami autora. Rozdziałów, czyli życiorysów, jest w sumie czterdzieści. W Internecie można czasem znaleźć informację, według której “Poczet…” liczy czterdzieści osiem rozdziałów. Albo jest to błąd merytoryczny, albo istnieją dwie różne wersje książki: rozszerzona i okrojona. “Poczet polskich bohaterów narodowych” stanowi kontynuację pozycji wydawniczej “Poczet królów i książąt polskich” stworzonej przez ten sam zespół naukowców. Obie książki są do siebie podobne pod względem wizualnym. Na okładce tej, którą wybrałam do recenzji, znajduje się wojskowy order, mający kształt krzyża i zawierający napis “Pro Fide, Rege et Lege”[2]. Tło jest ciemnoniebieskie i ozdobione podobiznami wybranych bohaterów narodowych. Okładka tej drugiej książki (tzn. “Pocztu królów…”) przedstawia Szczerbiec na tle ciemnoczerwonym. Do tego dochodzą portrety niektórych władców.

Tradycyjny model bohaterstwa (?)

W króciutkiej “Przedmowie”, otwierającej “Poczet polskich bohaterów narodowych”, prof. Wojciech Iwańczak wyjaśnia cel i zamysł publikacji. Pisze, że wybór czterdziestu postaci, zasługujących na miano polskiego bohatera, był poprzedzony długą naradą. “Ostatecznie zdecydowaliśmy się na ‘tradycyjną’ wersję bohaterstwa, trochę krwawą i martyrologiczną, trochę funkcjonującą w świecie polityki. (…) W prezentowanym tomie staraliśmy się (…) trzymać modelu nie cichego bohatera, ale takiego, który ingerował - a czasami był wplątany - w spektakularne zdarzenia, wielkie konflikty, często tragedie” - tłumaczy Iwańczak. Później zaznacza, że w “Poczcie…” opisani są nie tylko zwycięzcy, ale również przegrani. I że “marzeniem autorów jest sprowokowanie czytelników do samodzielnej refleksji”. Dobór bohaterów rzeczywiście jest dyskusyjny. Większość z nich stanowią sławni wodzowie i żołnierze, tacy jak Jan Karol Chodkiewicz, Stefan Czerniecki, Józef Poniatowski, Romuald Traugutt czy Henryk Dobrzański “Hubal“. W analizowanej książce docenia się także Polaków, którzy dużo osiągnęli za granicą, np. Tadeusza Kościuszkę, Stanisława Skalskiego i Władysława Andersa.

Nie z tej bajki

Są jednak postaci, które wydają się pochodzić z zupełnie innego porządku i które wypadają skromnie lub dziwnie na tle takich mężów, jak Stanisław Żółkiewski czy Jeremi Michał Wiśniowiecki. Przykładem postaci “z zupełnie innego porządku” jest Janusz Kusociński. Nie chcę umniejszać sukcesów tego wybitnego polskiego sportowca ani negować jego niezłomności podczas przesłuchania przez gestapo. Ale czy na pewno jest to ktoś, kogo wrzucilibyśmy do jednego worka z Janem Henrykiem Dąbrowskim, Stanisławem Koniecpolskim i Józefem Piłsudskim? Kolejny przykład: Janusz Korczak. Doceniam tego słynnego pedagoga, pisarza i obrońcę sierot, który opiekował się swoimi wychowankami aż do śmierci (tzn. do wywiezienia do obozu koncentracyjnego w Treblince). Lecz czy postawienie go obok Józefa Bema i Mariana Langiewicza to dobry pomysł? Podobne wątpliwości nasuwają się w przypadku Ignacego Jana Paderewskiego, Wincentego Witosa, Stefana Starzyńskiego i Lecha Wałęsy[3]. Wymienieni panowie niewątpliwie odegrali ważną rolę w historii naszego…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Herosi w liczbie czterdziestu — czytnik · opowiadania