Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 5 min czytania

Highschool Of The Madness cz.2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 2 - Witamy truposzy

Fallen Garden. 07.00

- Uh....- Arafel powoli przebudził się, był kompletnie zakłopotany i nie wiedział co sie dzieje. - Mekashi. Wstawaj.

Mekashi dalej spał.

- Wstawaj! Jesteśmy zagrożeni!

Dalej spał.

- Człeku tępy pobudka!!!

Zzz.

- Eh. Triss daje dupy za rogiem.

- Za ile!? - Mekashi zarwał się gwałtownie z łóżka.

- Za chuja. Ale dobrze że jesteś. Nie pamiętasz może co się stało?

- Jakiś las...czarnego ufoludka....I dwa spadające niebieskie meteoryty.

- Ja też....goddamn....Znowu wypiliśmy sześciopak Czarnej Mewy?

- Najprawdopodobniej.

- Jasna cholera co wczoraj się stało...

- Tak btw....gdzie my jesteśmy?

Arafel rozejrzał się dookoła. - Pojęcia nie mam. Pokój. Czteroosobowy. Jak w koledżu....

- Dziwne...e...

- Miecze są....mikstury też....zbroje mamy na sobie....Co tu się wyprawia?

Mekashi wciąga powietrze nosem. - Ej też czujesz zapach perfum?

Arafel wciąga powietrze. - Nom...to..my...

- Ja mam najlepszy słuch z wiedźminów, ty węch. Co jeszcze czujesz?

Arafel wciąga więcej. - Perfumy. Kobiece. Czuje także znikomy, bardzo niewielki zapach cudzej skóry która prawdopodobnie była umiejscowiona gdzieś w okolicach klatki piersiowej.

- Zajeb mnie jeżeli wiem jak ty to robisz. Czyli dokładnie co to mogło być?

- Gniecenie was moimi gigantycznymi cyckami.

Oboje spojrzeli się w otwarte drzwi pokoju w których stała znajoma twarz.

- Asuka! - krzykneli obydwoje

- Asuka. Jak tam chłopaki? Dobrze się spało?

Cisza. Oboje za bardzo nie wiedzieli co powiedzieć.

- Chyba tak...- powiedział niepewnie Mekashi.

- Mogłabyś nam powiedzieć co znaczy że nas gniotłaś...no wiesz....

- Potknęłam się i upadłam. Każdemu się zdarza.

Dalej byli zakłopotani.

- Big size. Growing. Mutant. Nic wam to nie mówi?

- Aaaaaaaa. - obydwaj skapneli się o co chodzi.

- Dobra, chodźcie za mną.

- Gdzie?

- Do stołówki.

Poszli bo nie wiedzeli czy stawianie się ma jakiś sens. Doszli i znowu ręce odruchowo sięgneły po miecze których nie wzieli. Stołówka była pełna różnych stworów i demonów.

- I my mamy tu jeść?

- Tak Arafel. Będziecie to jeść, pić i spać jeżeli dojdzie do nokautu.

- Dobra...- przerwał Mekashi - Co na śniadanie?

- Z tego co wiem jajecznica z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%