Aktualności · 3 min czytania
Hipermarket
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Hipermarket w piątek wieczorową porą. Masakra. Wątpliwie zachęcona bilbordową reklamą, jadę. Dres z tworzywa sztucznego 9,99. Tworzywa sztuczne z racji wykonywanego zawodu przerabiam na co dzień. Dziękuję. W weekend odpoczywam. Buty skóropodobne 19,99. A może...? Przecież mój facet nawet planował buty kupić... Nie ryzykuję jednak. Na pewno zauważyłby, że nie są z cyklu Gino Rossi. Wtykam w koszyk plastikowy żeton i do boju. Najpierw warzywa. Skomli obwiędła marchew. Błe. Jabłka. Biorę trzy kilo w worku plastikowym z dziurami, marka własna BTJWKFNC (bardzo tanie jakość wątpliwa kup frajerze nie czekaj). Parę brzoskwiń. Banany, nawet ładne. I przed siebie, do pieczywa. Mam swoje tajemne przejścia. Na przełaj na pewno utknęłabym w plątaninie koszyków. Walę więc najpierw między regałami z żywnością opuszkowaną, w większości BTJWKFNC . Nigdy nie odważyłam się spróbować nic oprócz jabłek, jogurtu i jaj BTJWKFNC (ale o tym za chwilę). Ta marka mnie odstrasza. Widziałam kiedyś jak pewna pani zamiatała z podłogi wysypany makaron i szufelką wrzucała do plastikowych worków z napisem BTJWKFNC. Potem atakuję alejkę ze słodyczami. Dokonuję kilku zakupów impulsywnych. Następnie jogurty. Wrzucam po trzy ze wszystkich ulubionych smaków mego synka.I dla siebie (uwaga) mak i migdały z serii BTJWKFNC. Polecam! Mniam mniam! Jeszcze 20 jaj. Też BTJWKFNC. Z prostej przyczyny. Ubzdurało mi się, że są naturalne i prawdziwe. A to za sprawą piór, którymi są oklejone. To nic, że…