Medycyna · 18 min czytania
Historia -cz1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Pewnego razu na dziecińcu zamku Popiela siedziała na schodku barmańskim dziewczyna , której blask przyćmiewał najpiękniejsze w świecie gwiazdy. Lecz ona nie chciała się żenić ręczyć czy zadurzać w kimś , który myślał tylko o wielkiej dumie , która by go spotkała za taką żonę czy kochankę. Siedziała tak godzinami przyglądając się wszystkim ludziom , którzy ją mijali z zainteresowaniem. Słuchała gwaru targowego , który przyciągał lud do kupna czegoś. Słuchała szumu małych fal pokazujących się na wzburzonym jeziorze i ptaków próbujących coś zjeść z resztek spadających na targu. Siedziała tak , a wokoło „ Biada jej biada ’’. Nagle huk kopyt i brzdęk zbroi dotarł z lasu wielkiego otaczającego mury królestwa niewielkiego. Wstała otrząsając suknię rubinową z kurzu i piachu. Wyjrzała na ścieżkę i ujrzała dwa konie , które przewoziły dwóch rannych. Stanęła na środku i złapawszy uzdy zatrzymała mustangi. Ściągnęła jednego i spojrzała mu w oczy jak jeszcze nikomu więcej. Widziała tam ból i strach przed śmiercią , która była blisko niego. Położyła rannego na ziemi , tak delikatnie jak porcelanę i stanąwszy krzyknęła donośnie : - Pomóżcie ludzie , pomóżcie ! On tu umrzeć może , a nie chce na to patrzeć przyjdźcie i pomóżcie. Nikt zbytnio się nie przejmując popatrzył na dziewczę i poszedł dalej załatwiać swoje sprawy. Kobieta załamana reakcją na jej prośbę próbowała sama podnieść rannego , lecz był za ciężki. Wkrótce próbując jeszcze raz podnieść uniosła go nad ziemie z wielkim wysiłkiem. Ujrzawszy to chłopiec bardzo młody podbiegł do niej pomógł go przenieść do izby. Tam podziękowała chłopcu , który odszedł z wielką dumą. Dziewczyna znalazła zioła i leki. Ściągnęła mu zbroję i zaczęła oglądać rany , które były na całej klatce piersiowej. Starał się opatrywać te rany jak najbardziej ostrożnie ,żeby go nie bolało. Po długim zabiegu i ostrożności wreszcie skończyła i mogła trochę odpocząć. Ułożyła go na łożu i zaczęła szykować mu własne. Naszykowała zupę pomidorową i pokroiła starannie wypieczony bochen chleba. Jej izba nie należała do małych i niechlujnych , wręcz przeciwnie była elegancka dostojna i ze wszystkim co potrzebne. W jej domu było dużo ziół , a woń wywodząca się z nich była czarująca. Niektórzy z poddanych mówili o niej wiedźma bo znała znakomicie medycynę , a także umiała odczytać dawne runy leśne , które często ozdabiały księgi przodków tego ludu.
Zmiatała właśnie kuchnię gdy usłyszała z sypialni donośny jęk przybysza , odstawiła miotłę do konta i podeszła do przejścia między kuchnią , a sypialnią. Wzięła głęboki oddech i podeszła do łoża. Leżał teraz tam człowiek , który patrzył się na nią ze zdumieniem. Po chwili milczenia przybysz rzekł:
- Witaj. Jestem Eryk właśnie jechałem do sąsiadującego miasta gdy w lesie , ktoś właśnie na mnie napadł. Jechałem jeszcze z dwoma posłańcami , lecz nie wiedziałem jakimi , jestem tylko pewien że jeden został porwany a drugi zginął i tylko koń go tu dowiózł. - Tak. Widziałam go. - Kim jesteś i jak się nazywasz ? - Jestem Laura. Mieszkam tu. Wszyscy tu chcą moją … - tu właśnie dziewczę skończyło bo nie wiedziała czy można mu ufać. Spojrzał się na nią z wielkim zdumieniem , ale także tak jakby wiedział o co jej się rozchodzi. Znów zapadła cisza , lecz była ona bardzo krótka ponieważ przerwało ją pytanie nieznajomego:
- Czy mógłbym prosić o jakieś jedzenie , strasznie jestem głodny - Proszę. – Powiedziała dziewka podając półmisek gotującej zupy.
Część 22 / 2
Eryk wziął w ręce misę i łyżkę i z smakiem zaczął wyjadać zawartość. Gdy tylko zjadł zupę podziękował i pochwalił talent kucharski , który jak dla niego był mistrzowski , ponieważ kucharskie przysmaki księcia miasta z , którego jechał były w porównaniu z tym okropne. Zawstydzona dziewczyna wzięła puste naczynie i podziękowała za te komplementy , a następnie odeszła równym krokiem od przybysza. Ten zaś nie mógł przestać na nią patrzeć więc wstał z wielkim wysiłkiem i ruszył na dół kuśtykając. Laura właśnie zmywała naczynia i gdy tylko usłyszała kuśtykanie , które dobiegało od strony schodów odeszła od misy wypełnionej mydlinami i podeszła do wejścia na górę. Gdy go tylko zobaczyła uśmiechnęła się pobłażliwie i wróciła do swoich obowiązków. Eryk zszedł z drewnianych schodów i zapytał : - Czy w czymś ci pomóc ? - Ale wiesz na ile możesz tak najwięcej bo tu jest dużo pracy. - Wiesz tylko jednej rzeczy bym nie mógł robić biegać , a także jakiegoś ogromnego ciężaru podnosić. - A czy ogromnym wysiłkiem będzie pielenie grządek , a uprzedzam mało ich nie jest koło mojej chaty. - To nie jest duży wysiłek więc zgoda. - No to dobrze , a ja teraz dokończę to co teraz robię i zacznę się zajmować zwierzętami , które czekają na mnie za domem. - Oczywiście.
Po rozmowie wszyscy zajęli się swoimi zajęciami. Eryk wyszedł przed chatę zobaczył że wielki gwar momentalnie umilkł wszyscy się na niego patrzyli , a następnie każdy rozmawiał z każdym i szeptał , a także pokazywał go. W pierwszym chwili przybysz , który mieszka u najładniejsze dziewczyny w grodzie poczuł się nie swojo , właśnie nie jak przybysz , lecz jak wyrzutek , lub trędowaty. Nie przejmował się tym długo i zaczął pielić grządki , których faktycznie było co nie miara. Łatwa praca to nie była lecz trudna też nie. Eryk zobaczył że na niektórych grządkach była sadzona kilka krotnie dynia więc znalazł w małej szopie ziarna dyni i zaczął je przy okazji sadzić. Gdy tylko skończył sadzić przypomniał sobie , że przywiózł ze sobą w torbie ziarna pięknych , kwiatów od druidów , które bardzo szybko rosną i żyją przez 5 lat. Zobaczył torbę , która nadal była przełożona przez jego ramię. Skojarzył sobie że od pory wypadku torba nie zmieniła miejsca więc wiedział , że na Laurze można ufać. Zobaczył jak wygląda kawałek ziemi , który należał do Laury. Zaczął kopać przy samej granicy i sadzić kwiaty. Rosły zaraz po dotknięciu ziemi więc trzeba było je szybko sadzić , a także dokładnie. Grządki były już dawno zrobione , a płotek z kwiatów prawie skończony. W tym czasie Laura właśnie skończyła myć naczynia , a także przygotować kolejne danie. ściągnęła fartuch i już złapała klamkę. Otworzyła drzwi i jej oczy urosły w oczodołach. Nie mogła uwierzyć , że jej przybysz , którego uratowała mógł zrobić coś takiego i to , dla niej. Na szczęście dużo ogródków koło chat było ozdobionych więc jej chata nie robiła innego znaczenia. Podeszła do niego i rzuciła mu się w ramiona całując go i tuląc jak najmocniej. Eryk był zaskoczony tak jak każdy przechodzeń bo ona nigdy nie okazywała uczuć. Wreszcie puściła się jego szyi i poprawiła swoją rubinową suknię. Następnie poprawiła swe szkarłatne włosy w , których tańczyły promienie gorącego słońca. Ruszyła w stronę tylniej części chaty. Gdy tam doszła stanęła i zaczęła myśleć czy to nie było zbyt dziecinne na jej charakter jaki dotychczas miała i jaki teraz okazała w ogóle nie znanej jej osobie. Otrząsnęła się znowu i ustanowiła sobie , że więcej tego nie zrobi , a ten wybryk to był po prostu bo zawsze chciała mieć coś takiego przed domem. Usiadła na beczce i zaczęła patrzeć na kozę , która właśnie zajadała sobie wysoką trawę ze smakiem. Gwizdnęła donośnie , a koza jak piesek przyskoczyła do niej stanęła z boku i zaczęła beczeć na znak że jest gotowa do wydojenia. Laura wzięła 2 litrowy drewniany baniak i zaczęła do niego doić świeże oraz zdrowe kozie mleko , które potem miało iść na maślankę. Gdy tylko ją wydoiła podeszła do wielkiego budynku gdzie były jej konie oraz krowa i trzy owce. Wszystkie te zwierzęta bardzo kochała i o nie dbała. Wypuściła konie na pastwiska ,a krowę i owce wydoiła , a następnie je ostrzygła. Wróciła do chałupy i nalała już do dzbanów kozie mleko na maślankę. Krowie mleko nalała do kufla , a resztę zostawiła na wieczór. Wróciła znów na tył chaty i podeszła do kur biegających i łapiących robaki , które uciekały. Stanęła i zaczęła się śmiać patrząc na pisklęta uciekające od większych stworzonek. Wreszcie gdy się uspokoiła odeszła od kur i podeszła do swego ukochanego konia. Był najlepiej zbudowany , cały czarny z ogromną grzywą. Zaczęła go głaskać delikatnie i powoli. Tą spokojną cisze przerwał głośny krzyk ,który docierał z końca grodu. Pobiegła na ścieżkę. Zobaczyła z niej że na trakcie pędziło kilkanaście koni z ciałami żołnierzy , a za nimi kilka zbójów , którzy jak widać mieli chrapkę na konie. Nie zastanawiając się co ma teraz zrobić pobiegła do chaty i krzyknęła : - Eryk szybko choć za chatę zbóje tu pędzą !
Usłyszawszy to przybysz szybko rzucił kufel po mleku i jak najszybciej mógł pojawił się za domem i nie pytając się o nic podszedł do pierwszego konia , który był na pastwisku. Laura szybko zapędziła dwie kozy do groty zrobionej przez nią pod pagórkiem na wszelki wypadek. Także tam ukryła resztę zwierząt czyli krowy , kury oraz owce. Krowy , kozę i owce przywiązała szybko do pali kury wstawiła do specjalnej zagrody. Cała ta grota wyglądała jakby zrobiły ją krasnoludy na swoje skarby lecz różniła się tylko tym że fundament , który…