Filozofia · 4 min czytania
"Historia Ewelinki"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tego dnia, mimo ponurego nastroju znowu przekroczyłam drzwi szpitala. Umówiłam się z Ewelinką, nie mogłam jej zawieść. Tak naprawdę ona była mi najbliższa z wszystkich chorujących dzieci. Gdy weszłam na oddział onkologii, wspomnienia powróciły. To już siedem lat… Byłam wtedy dwunastolatką, szczęśliwą i pełną marzeń. Mój świat został zburzony, rozpadł się na małe kawałeczki za sprawą nowotworu. Życie wydawało się wtedy takie trudne… Kto by pomyślał, że za jakiś czas wrócę tu jako wolontariuszka? Przecież tego pamiętnego dnia, gdy pokonałam chorobę obiecałam sobie, że nigdy więcej nie wejdę za te drzwi, nie powrócę do miejsca, w którym cierpiałam i walczyłam o życie. No cóż… Los postanowił inaczej, a wobec niego nasze plany są niczym. - Kamila! - zawołała Ewelinka na mój widok. Zerwała się z łóżka i mocno mnie przytuliła. - Spokojnie, spokojnie… - roześmiałam się. Jakże miła jest świadomość, że ktoś cię tak bardzo kocha i potrzebuje! Poczułam w sercu ukłucie bólu, gdy dziewczynka nie miała siły ustać na własnych nogach. Biedactwo… Od dwóch lat choruje na białaczkę i jej szanse na wyzdrowienie są maleńkie… - Co dziś robimy? - Usiadłam na krześle. – Gramy w coś? Bawimy się? - Chcę porozmawiać – szepnęła nieśmiało. - Twoja wola jest dla mnie rozkazem. To o czym gadamy? - O mnie, o szpitalu… O wszystkim. Wiesz, muszę to komuś powiedzieć. Mama odpada, bo ona na każdą wzmiankę o chorobie płacze. Tata podobnie. Mogłabym się zwierzyć Paulinie, mojej siostrze, ale boję się, że powtórzy moje słowa rodzicom, a ich to za bardzo boli. – Ewelinka patrzyła mi prosto w oczy. W jej spojrzeniu było coś dziwnego, coś, co czyniło ją tak niezwykłą. Dziwnie wyglądała tak poważna mina u dziewięciolatki. Dzieci w jej wieku martwią się, że ich kolega czy koleżanka ma fajniejszą zabawkę, ale ona miała o wiele ważniejsze problemy. - Mi możesz wszystko powiedzieć. –