Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 10 min czytania

historia jednego Tramadolu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie mogła spać. Głowa bolała ją niemiłosiernie. Czuła jakby pociąg przejeżdżał jej od jednego do drugiego ucha, gwiżdżąc przy tym na tyle głośno, że nie mogła się ruszyć. Co ona zrobiła? Przerażała ją myśl, że to naprawdę była ona. Nigdy nie zachowywała się w ten sposób. A teraz? Teraz leży i nie może wydobyć z siebie, ani jednego słowa. I jeszcze ta migrena... Brała tabletki. Nic nie dały. Wieczorem jej stan jeszcze bardziej się pogorszył. Miała nieodparte wrażenie, że dostała temperatury. Z braku termometru w domu nie była w stanie tego sprawdzić. Ciekawe, co on teraz robi? - Zastanawiała się. - Może myśli o niej.... Akurat! Wcale o niej nie myśli. A jeśli nawet, to napewno nie jest to przyjemne uczucie. Pluje sobie raczej twarz, wspominając ten koszmar. Nie zadzwonił... Już tak dawno nie zadzwonił. 4 dni minęły, a telefon wciąż milczy. Cholera! Czy on nie zamierza w ogóle zadzwonić? No... Niby, czemu miał by zadzwonić? On, napewno już o niej zapomniał... Nie słyszała dźwięku telefonu, zaabsorbowana bólem, który - szlag by go! - Nie chciał ustąpić. Może powinna wziąć kolejną tabletkę... Nie! Nie może! To nic nie da! A przecież lekarz zabronił jej brać te tabletki! Głowa boli... Tak bardzo boli... A może nie zapomniał. Może po prostu uważa, że to ona zapomniała o nim. Może wydaje mu się, że to ona jest ta zła. ...Niby powiedział, że w najbliższym czasie zadzwoni... ON zadzwoni! I żeby nie dzwoniła, bo będzie dość zajęty... Cholera! Już wtedy mogła się domyślić, że nie zamierza się z nią dalej zadawać. Że to był tylko przelotny romans. Cholera! Nie powinna brać tych tabletek. A lekarz jej powiedział! Czemu ona zawsze wie lepiej i czemu zawsze robi po swojemu!? Wtedy też zrobiła po swojemu. Chciała mu pokazać, do czego jest zdolna, że jest w stanie go zadowolić. A on, co? Wykorzystał ją. Palant. Głupia tabletka. A może dzwonił, kiedy jej nie było. W zasadzie nie zna na pamięć jej rozkładu zajęć. Może dzwonił rano, albo późno, kiedy już spała. Czemu ona musi mieć taki kamienny sen? Czemu telefon nie jest w stanie nigdy jej obudzić? Już tyle osób na to narzekało. Głupi, głupi, głupi! Mógłby, chociaż pozostawić pozory. Mógłby spróbować udawać, że nie ma jej gdzieś. Mógłby grać, a nie... Choć z drugiej strony, po co miałby udawać? Bo ona tego chce? Jeśli nic do niej nie czuje - a zapewne tak jest - to wcale nie przyjdzie mu go głowy, żeby zadzwonić, bo... Tak wypada. A czy ona by chciała, żeby zadzwonił, bo wypada? Ból promieniował na barki, i oplatał ramionami całe jej ciało. Skuliła nogi i otworzyła oczy. Nie wyłapała momentu, kiedy po jej policzkach zaczęły płynąć łzy. Ba! Nawet teraz nie docierało do niej, że płacze. Przygryzła wargi z bólu. Przygryzła tak mocno, że po jej brodzie spłynęła delikatna strużka krwi. Zmieszana z łzami zamieniła się w dorodną czerwoną konsystencję. Tego również nie zauważyła. Czuła się jak pod wpływem jakiegoś narkotyku... Tylko, że... Była pod wpływem narkotyku. Wzięła przecież tabletkę, od której jest uzależniona. I co z tego, że jedną? I co z tego, że nie brała jej od pół roku? Jej organizm reagował na nią wciąż tak samo. Oczy zaszły mgłą już jakiś czas temu, puls przyspieszył się tak, jakby serce miało jej zaraz wyskoczyć z piersi i każdego innego skrawka jej ciała. Oddech był szybki, głośny i niespokojny. W dodatku płakała... Głupi! Mógłby zadzwonić. Nie! To ona jest idiotką. Mogła mu nie okazywać jak bardzo zależy mu, aby się z nią przespał. W końcu nic jej nie obiecywał. Co z tego, ze chodzili ze sobą pół roku? Co z tego, że kochała go od 5 lat bezustannie? Czemu on miałby odwzajemniać te uczucia? Co najwyżej ma ją za idiotkę? Żeby to się już skończyło. Żeby ból minął, żeby zasnęła, zasnęła i zapomniała. Ale czy sen zmieni cokolwiek? Sen może, co najwyżej może uśpić jej obolałe, zdrętwiałe ciało. To nie zmieni faktu, że jest kompletną kretynką, która na gwałt potrzebowała bliskiego kontaktu z facetem. Co on teraz może o niej myśleć? Ze jest dziwką? Że puszcza się z każdym? Ale ty nie jesteś każdy... Ty jesteś mój. Nie próbowała się ruszyć. Nie próbowała wstać, ani nasłuchiwać. A może, chociaż tylko może, gdyby się wsłuchała usłyszałaby dźwięk telefonu rozbrzmiewającego z sąsiedniego pokoju. Zadzwoń. Proszę zadzwoń... Powtarzała, wciąż przepełniona nadzieją, że może jednak zadzwoni.

Drzwi otworzyły się nieznacznie. Nie zamykała ich na klucz. Nigdy Nie było, po co. I tak mało, kto przychodził do niej kiedykolwiek. A złodzieje? A niech sobie kradną, co im popadnie. Konrad pukał w drzwi do skutku. Zdarł sobie palec uderzając w drzwi miarowo, szybko i dostatecznie głośno. Czemu ona nie otwiera? Czemu nie odbiera telefonów? Jest zła. Zła o tamto? Może źle odebrał jej sygnały. Może ona wcale tego nie chciała, a teraz.... O rany! Jeśli tak jest, to ona musi go teraz nienawidzić? Otworzył drzwi. Nikt nie wyszedł na spotkanie, nikt nawet się nie pokazał w przedpokoju. Powinna być teraz w domu. Tak mówiła

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%