Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 7 min czytania

Historia jednej koronacji

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ostatnie promienie słońca opatulały swoim blaskiem Gniezdo. Jednak nie o odpoczynku myśleli przyzwani na pilną naradę przez władykę wojowie, duchowni oraz doradcy książęcy.

Wszyscy gromadzili się w głównej sali dworzyszcza w którym na co dzień władca zamieszkiwał. Z zainteresowaniem wpatrywali się w postać siedzącą na siedlisku, nad nimi górującą. Można tak było śmiało powiedzieć. Był to mężczyzna w sile wieku, prawie że 60 letni. Siwizną już włos jego bujny zarówno na głowie jak i na brodzie się zanosił. Olbrzymie, sumiaste wąsy mocno odstawały poza kąciki ust. Był on potężnej postury. Jego wygląd zarówno powagę, jak i strach wśród rozmówców, a szczególnie wrogów wzbudzać musiał. Teraz patrząc z góry na swoich doradców i przyjaciół wpierw skinął na chłopaczków. W mgnieniu oka na potężnych dębowych stołach, pojawiły się potrawy oraz wszelkiego rodzaju napitek. Władyka, które imię Bolesław było przemówił:

-Siadajcie do wieczerzy, a potem pilne sprawy omawiać poczniemy.

Zaproszeni nie dali sobie tego dwa razy powtarzać. Potężne kawały mięsiw zaczęły wnet znikać w szeroko rozwartych ustach. Po nich kolej na miedziane kielichy pełne miodów przyszła. Niektóre wlewane były do ust, inne na szatach siedzących się znalazły. Wokół rozlegało się smakowite siorbanie, mlaskanie oraz oczywiście głośne beknięcia wyraźnie wskazujące że jadło i napitek olbrzymie wśród gości upodobanie znajduje. Kiedy siedzący pierwszy głód zaspokoili, a ich umysły rozweseliły się pod wpływem napojów, podniósł Bolesław ponownie rękę do góry. Zapadła cisza. Wszyscy wpatrywali się jego twarz z uwagą.

-Słuchajcie mnie ponownie. Wiecie, że pierwszą i najważniejszą sprawą dla mnie jest zdobycie korony królewskiej. Nie może być bym ja, który tego ponuraka Henryka po lasach gonił, który tego chłystka Ottona do moich zamierzeń namówił, bym mojego zamiaru nie spełnił. To jest mi przez ojca i Boga pisane. Tak być musi. Bo tego chcę. Czy się to komuś podoba czy nie.

Mówiąc te słowa groźnym wzrokiem obecnych przeszył. Żaden z zaproszonych nie był na tyle niemądry by powiedzieć „nie” gospodarzowi. Doskonale wiedzieli że był on twardym, despotycznym władcą, który nie uznawał żadnej polemiki. Zresztą gdyby był inny, z pewnością nie osiągnąłby nawet połowy tego, co udało mu się zdobyć. Takie były czasy i takich wymagały ludzi. Żaden jajogłowy demokrata, o wyidealizowanych poglądach na życie, nie miałby szans na zdobycie czegokolwiek. Mógłby być najwyżej trefnisiem na dworze władcy rozśmieszającym zaproszonych gości. Tak przynajmniej długo, nim jego poglądy ich na tyle nie znudziły, by wraz z jego głową z pieńka w późniejszym czasie szafotem zwanego nie sturlały się. Tylko twardy, ba nawet okrutny władca o wyjątkowo silnej woli i twardym charakterze mógł w tych czasach sukces osiągnąć. Taki był Bolesław, którego jeszcze za życia poddani Wielkim zwali. Jednak nie tylko mieczem drogą swoją torować potrafił. Wszystkim w pamięci żywo tkwił przykład jak młodego Ottona do swoich pomysłów nakłaniał. Przybyły z pielgrzymką do grobu męczennika Wojciecha cesarz, nawet jeden dzień swojego pobytu…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Historia jednej koronacji — czytnik · opowiadania