Psychologia · 4 min czytania
Historia jednej nocy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Od tygodnia nie mogła spać. Mimo nadchodzącej jesieni noce były wciąż tak ciepłe, że na jej łóżku zamiast kołdry leżało zmięte prześcieradło. Od kilku dni ani razu nie owinęła nim swojego ciała, aby je ukoić i przygotować na sen. Nie potrafiła nawet na dłuższy czas zamknąć oczu, bo od razu pojawiały się pod jej powiekami znajome obrazy. A co za tym idzie, także i łzy...
- Posłuchaj, to nie ma sensu. Nigdy nie miało. Przepraszam, ale... - Nie kończ. Nie chcę tego słuchać... - Daj mi wyjaśnić... - Po prostu daj mi spokój, ok? Zniknij z mojego życia. Chyba to jedno możesz dla mnie zrobić? - Ale... - DAJ-MI-SPOKÓJ!!!
Firanka zafalowała, gdy uchyliła odrobinę okno. Świeże nocne powietrze otuliło łagodnie jej twarz. Dopiero teraz poczuła zastygnięte na rzęsach słone kropelki. Oparła czoło o chłodną szybę i westchnęła. Dlaczego to wszystko było takie trudne? Nocną ciszę przeciął krótki, charakterystyczny dźwięk. Zignorowała go, jednak gdy powtórzył się kilka razy wolno oderwała czoło od szyby i spojrzała w kierunku nocnego stolika. Światło wydobywające się z leżącego na nim telefonu biegło długą smugą po ścianie aż do sufitu. Dźwięk znów się powtórzył. Przeszła przez pokój, podniosła telefon i nie patrząc na wyświetlacz odrzuciła rozmowę.
- Wiesz... jestem szczęśliwa. Naprawdę. Nic mi nie może teraz popsuć humoru. - Cieszę się... - Byłam z nim na spacerze... potem poszliśmy do kawiarni i wiesz co? To była najlepsza randka w moim życiu! - Mhm... - A w piątek idziemy... Czy ty mnie słuchasz? - Mmm... co takiego? A, tak... no jasne że Cię słucham. To dokąd idziecie w piątek? - Nieważne... coś ty taka zamyślona? Stało się