Fantastyka · 4 min czytania
Historia która mogła wydarzyć się naprawdę
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wokół mnie pustka i cisza. Leciutki powiew wiatru muska mi twarz. Siedzę na łące, w oddali widzę las. Trochę dalej na horyzoncie zabudowania wiejskie. Jest zachód słońca; piękne i czerwone skrywa się za chmurami, unoszącymi się tuż nad lasem. Wszystkie odcienie koloru czerwonego tworzą niepowtarzalny nastrój. Obok mnie stoi drzewo - to jedyny dąb samotnik w okolicy. Trochę dalej pusta szosa, a po jej drugiej stronie obstawiają ją wysokie topole. Dalej na południe droga przecina czystą, wijącą się jak serpentyna małą rzeczkę, która chowa się skrycie wśród drzew, aby później pojawić się dopiero daleko na horyzoncie. Za moimi plecami stoi stary las sosnowy. W nim kryje się asfaltowa droga prowadząca do miasta odległego o kilka kilometrów. Robi się coraz ciemniej. Powoli wszystkie te piękne barwy nasycają się szarością. Ja na szczęście znam doskonale tę okolicę i nie obawiam się ciemności. Jest cicho i spokojnie. Oto moje ukochane miejsce. Powoli z ciszy wyłania się dziwny szum i warkot - to samochód. Już widzę jego światła. Przeciął drogę w kierunku wsi. To nowiutki czerwony Volkswagen Passat , widać już tylko jego dwa czerwone światła, które znikają w mroku. Teraz dopiero dostrzegam na niebie olbrzymi półksiężyc samotnik wśród milionów gwiazd. A ja czekam. Czekam już od kilku godzin. Wiem, że ona nie przyjdzie, lecz uczucie tęsknoty nakazało mi przyjść w to miejsce. Byłem tu wczoraj razem z Nią , razem podziwialiśmy zachód słońca. Niestety, Ona wróciła do swojego miasta, a mnie pozostały tylko wspomnienia. Leciutki wiatr rozwiewa kurz na drodze, czesze delikatnie trawę, kołysze liśćmi. Idę w kierunku rzeki, na przełaj przez łąkę. Zbliżam się do jej brzegu. Lecz widzę, że nie jestem sam. Ona stoi na moście. Spogląda na mnie swoimi cudownymi oczami. Nie! Tylko nie to!!! Czerwony Passat podrzuca jej…