Horror · 9 min czytania
Historia Marcusa cześć 5 (OSTATNIA)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
NO TO JEST JUŻ KONIEC HISTORII MARCUSA ŻYCZĘ MIŁEJ LEKTURY
Z samego rana obudziłem się i zadzwoniłem do Roberta -cześć Robert - zacząłem rozmowę -cześć – odpowiedział -słuchaj tak sobie pomyślałem że może dziś wieczorem wpadł byś do mnie do domu obejrzymy sobie w telewizji jakiś meczyk wypijemy kilka piw taki męski wieczór , co ty na to ?? - Wiesz Marcus w sumie to może być dobry pomysł to o której mógłbym wpaść ?? - pasowała by Ci 20.30 ?? – spytałem -jasne , to jesteśmy umówieni, wezmę ze sobą sześciopak piwa - no ok. to do zobaczenia . Rozłączyłem się , teraz muszę coś wymyślić żeby Amanda wyszła z domu , no i musiałem znaleźć coś czym mógłbym załatwić Roberta jeśli był pajęczarzem to na pewno był silny . Okło 10 rano pojechałem do sklepu z rzeźnickiego i kupiłem wielki 50 cm tasak , taki powinien starczyć żeby pozbyć się tego stwora i znowu żyć normalnie .pod domem było o 11.00 Amanda podlewała trawnik gdy mnie zobaczyła podbiegłą do mnie i ucałowała w policzek - Cześć kochanie-powiedziała do mnie -hej –odpowiedziałem - wiesz co Kochanie może byś dzisiaj przejechała się wieczorkiem do swojej mamy - Niby po co ?? - no wiesz ja z Robertem i kilkoma innymi chłopakami chcieliśmy sobie zrobić taki męski wieczór , wiesz mecz , kilka piw , pogramy sobie w pokera takie tam inne sprawy - no nie wiem , nie wiem , męski wieczór kiepsko mi brzmi ,wiesz laski , striptiz te sprawy nie wiem czy chce by mój mężczyzna oglądał jakieś inne gołe panny niż ja - oj głuptasie obiecuje ze nie będzie żadnych gołych lasek, sami mężczyźni - no dobra , niech ci będzie ale za tydzień ja będę miała babski wieczór , dobra ?? - Jasne co tylko chcesz skarbie - odpowiedziałem - to o której mam się zmyć żeby wam nie przeszkadzać ??-spytała się mnie Amanda -no nie wiem może być tak około 18 - dobra o 18 mnie już nie będzie- potem Amanda oddaliła się w stronę garażu a ja wszedłem do domu . Nie wiem co mam o y wszystkim myśleć Amanda w końcu poszła do swojej matki wcześniej dochodziła 17.00 a ja mam wątpliwości czy na pewno powinienem to zrobić , trzymałem w ręku tasak którym miałem zabić Roberta… nie to nie był Robert to był pajęczarz . Spojrzałem w dół i zobaczyłem że kostek siedział tuż przede mną i się na mnie patrzył Nagle kostek szczękającym głosem przemówił -hej ,hej Marcus Nawet nie byłem tym faktem zdziwiony że pies do mnie mówi ostatni widziałem dużo dziwnych rzeczy i pies nie był najdziwniejszą z nich wiec odpowiedziałem - co jest kosteczku mój ,o co chodzi?? - wiesz co Marcus wstyd się przyznać bo zawsze o mnie dobrze dbałeś ale , Nie wiem jak ci to mam powiedzieć i chyba najlepiej będzie jak powiem prosto z mostu -No mów Kostek słucham cię - ja jestem szpiegiem pajęczarza !! Wtedy coś we mnie pękło, a wiec to prawda pajęczarz istnieje i nawet ma swoich szpiegów - a czy pajęczarzem jest Robert ?? Wtedy kostek zaczął się śmieć - ha ha ha ha oczywiście że Robert Zamachnąłem się na mojego psa tasakiem i przeciąłem go równo na pół , kostek zaskamlał okropnie i obie jego połówki leżały na podłodze . Nie za bardzo wiedziałem co mam zrobić z psem a stwierdziłem ze tasak jest całkiem dobry to postanowiłem jeszcze raz przetestować tasak , wziąłem dwie części psa , odciąłem mu głowę i łapy a z resztę drobno poćwiartowałem . Rozpaliłem gaz wziąłem garnek nalałem do niego wody dodałem trochę warzyw i wrzuciłem mięso z kostka. O 19 byłem już przygotowany , zupa była wyborna i teraz czekałem tylko na Roberta , gdy już z nim skończę będę miał wreszcie święty spokój … Robert jak zwykle był punktualny O 20 .30 zadzwonił dzwonek do drzwi ,podszedłem do nich i otworzyłem a w nich stał uśmiechnięty Robert -cześć stary , to jaki meczyk dzisiaj oglądamy ??- podał mi sześciopak piwa i wszedł do środka nie czekając na zaproszenie - nie wiem jaki jest dzisiaj w telewizji ale na pewno jakiś leci zawsze mecze są w sobotę odparłem - masz racje zawsze się jakiś znajdzie a nawet jak nie to widzę że wypędziłeś żonkę wiec moglibyśmy zrobić jakaś małą imprezkę - nie Robercie dzisiaj żadnej imprezy trochę kiepsko się czuje po prostu mecz piwo i dobre towarzystwo to mi starczy Robert zaczął wołać kostka - kostek ! Kostek ! Noe chodź kostek gdzie jesteś ?? Marcus gdzie jest kostek zawsze do wszystkich przybiega - uch no właśnie kostek zginał mi dzisiaj nie wiem gdzie jest – skłamałem - och to trzeba wywiesić…