Inne · 5 min czytania
Historia pewnego grzechu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Historia pewnego grzechu
- Myślę, że nie powinniśmy tego tak rozpatrywać. Zastanówmy się od początku jak to było, może nic takiego się nie stało. Ta burza to pewnie tylko przypadek. - Jaki PRZYPADEK?! Przecież tu nigdy nie padało. A słyszałeś kiedyś, żeby tak grzmiało?! Żeby w ogóle grzmiało?! Coś się musiało stać. - Ale, czy ty coś zrobiłaś? Bo ja tylko jak co dzień o tej porze, łowiłem ryby w stawie i nagle… sama wiesz. - A sądzisz może, że to moja wina? - Nie, ale jeśli nie moja to czyja? - Zawsze wszystko jest moją winą! - Jak to zawsze? Dotychczas nie mieliśmy takich problemów. - No dobrze, a jeśli ci powiem, że to rzeczywiście przeze mnie? - Wiedziałem! Nie rozumiem tylko dlaczego mnie nie zapytałaś. - Nawet nie wiesz CO zrobiłam! - A co zrobiłaś? - Byłam tam… - Co?! J… Jak mogłaś, przecież… Doskonale wiedziałaś co się stanie, a przynajmniej wiedziałaś, że nie powinnaś tam iść. Ale chyba nic się nie stanie, bo przecież nie… - Zerwałam je. - Wciąż cię nie pojmuję. Nie mogłaś przecież zrobić tego tak sobie, a innego powodu nie widzę. - Chodzi o ciebie - Czy ja cię do tego namówiłem? Nie! Czy pytałaś się mnie o zdanie? Nie! Więc co ja mam z tym wspólnego?! - Nigdy mnie nie doceniałeś. Uważałeś, że jestem strachliwa, bo bałam się słoni i tygrysów. Chciałam ci udowodnić, że tak nie jest, no i wtedy on się pojawił. Był inny niż wszystkie zwierzęta. Potrafił mówić. Zapytał co mnie trapi. Odpowiedziałam, że jedyny, oprócz mnie, człowiek twierdzi, że jestem tchórzem. I ciągle się ze mnie wyśmiewa, podkłada mi owady gdy śpię i strasznie go to bawi, więc… - Ja wcale tak nie robię!! No dobrze, może czasem, ale nie bawi mnie to, chcę cię tylko wyleczyć z twojego strachu. - Nie przerywaj mi! - Przepraszam. - To dziwne stworzenie powiedziało, że mogę ci udowodnić, że tak naprawdę jestem bardzo odważna. Zaprowadziło mnie do Zakazanego Miejsca i powiedziało, że jeśli zerwę z drzewa owoc to mi się uda cię przekonać… że będziesz mnie podziwiał… - Na razie tylko podziwiam twoją naiwność. Przecież ON mówił nam, że mamy nie zrywać tych owoców. - Ale to zwierze powiedziało mi, że to bez sensu, dlaczego właściwie nie mogłabym ich zjeść? To tylko rośliny. - Ale ON zabronił, zrozum to wreszcie! Powinnaś być MU wdzięczna, stworzył cię, a ty tylko wykazujesz brak posłuszeństwa!! - Przestań!! Zrobiłam to dla ciebie! I wcale nie każe ci ze mną iść! Opuszczę to miejsce sama!! - Jak ty to sobie wyobrażasz?! Nie przeżyjesz beze mnie ani minuty. - Przeceniasz się. Jakoś sobie…