Romans · 9 min czytania
Historia pewnej miłości
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie wiem od czego zacząć. Ogarnia mnie ogromna pustka, której w żaden sposób nie mogę wypełnić. Nic mnie nie może zainteresować, na niczym nie mogę się skupić ... Cały czas myślę o niej ... i o tym dlaczego mnie zostawiła ??
W chwili obecnej siedzę przed oknem i widzę jej okno. Światło się pali, jestem pewny, że ktoś u niej jest. Jeden z adoratorów, przez którego straciłem ją.
10 minut temu dzwoniłem do niej ale szybko mnie zbyła. Dlaczego ona to robi ?? Niby zostawiła mnie, ale jednak nie ma nic przeciwko temu, gdy wychodzę po nią do pracy. Wręcz przeciwnie jest z tego faktu zadowolona !! Po pracy idziemy do niej. Czasem pozwala mi się pocałować, przytulić, wziąć za rękę ... wtedy widzę w jej oczach ten blask, a na twarzy ten uśmiech !! Co ona w tym momencie czuję, co myśli ?? Przez moment jest prawie jak dawniej !! Tylko, że prawie robi wielką różnicę !! Może ona bawi się mną moimi uczuciami ??!! Może próbuję w ten sposób zranić jeszcze mocniej ?? Ale może zacznijmy od początku ...
Wszystko zaczęło się jeszcze wtedy, gdy chodziłem do podstawówki. Było to 8 klasa, ostatnia. Kumpel poznał jakąś dziewczynę, a jak wiadomo one w tym wieku zawsze mają przy sobie koleżanki przyzwoitki. Moim zadaniem było właśnie zajęcie się tą przyzwoitką. Miałem zabierać ją na bok, by kumpel miał więcej swobody (czego się dla kumpli nie robi :D). Znałem ją, była z tego samego osiedla, mieszkała w bloku obok. Była naprawdę piękną dziewczyną !! Ciemna karnacja, jak u cyganki czy latynoski, piękne brązowe oczy, ciemne włoski, drobna budowa ciała no i cudny uśmiech !! Zdecydowanie miała w sobie to coś!! Bardzo szybko zauroczyła mnie sobą. Spotykaliśmy się coraz częściej i w końcu 23 maja 1999 roku zostaliśmy oficjalnie parą!! Boże co to była za szczenięca miłość!! Młodzi, niedoświadczeni i głupi :P Nasz pierwszy pocałunek zakończył się tym, że moja luba zdenerwowała się i nazwała mnie zboczeńcem i nawet ja, wtedy tak o sobie pomyślałem !! No ale jakoś to poszło. Były następne pocałunki, coraz lepsze, przytulanki, no i nasz pierwszy raz. Jakże był on inny od tego z telewizji, czy książek. Wielki strach, wstyd, rozczarowanie i praktycznie zero przyjemności. Przy kolejnych podejściach denerwowało mnie to, że robiliśmy to pod kordełką, w zupełnej ciemności i do tego ona była prawie ubrana. No cóż, ale i tak było bardzo przyjemnie!! Zresztą praktyka czyni mistrza do wszystkiego dochodziliśmy powolutku razem!! Jakież to było romantyczne!!
Oboje mieliśmy wybuchowe charaktery, więc nie raz dochodziło do sprzeczek. Nigdy jednak, nie trwało to długo, mieliśmy za miękkie serca i szybko się godziliśmy. Ja zresztą nie umiałem się na nią gniewać. Jej uśmiech załatwiał wszystko. Niestety nadszedł czarny dzień, jeden z najgłupszych w moim życiu, który miał ogromny wpływ na nasz związek. Byliśmy ze sobą już jakieś 2 lata. Pojechaliśmy na dyskotekę, ja wypiłem za dużo i byłem pod wrażeniem kolesi, którzy wyrywali co imprezę inną panienkę. Sam tego spróbowałem. Zaciągnąłem jedną z takich do auta kolegi. Całowaliśmy się. Na nic więcej, całe szczęście nie pozwoliła mi. Wróciwszy na parkiet krzyczałem do mojej ukochanej że to już koniec , że nie chcę już z nią być itp. I co tego dnia było najpiękniejsze … ona się nie poddała, nie odeszła. Płakała, ale walczyła o mnie!! Nie mogła zrozumieć, o co mi chodzi, a ja złamałem się widząc jej łzy i opowiedziałem jej wszystko. Tej nocy jeszcze długo siedzieliśmy w samochodzie, w zupełnej ciszy. Ona płakała, a ja coraz bardziej uświadamiałem sobie, że jestem palantem!! Następnego dnia byłem już pewny, że postąpiłem idiotycznie. Przeprosiłem ją, a ona wybaczyła mi i dalej byliśmy ze sobą. Niestety od tamtej pory ona zaczęła się zmieniać. Podczas każdej kłótni przypominała mi o tym zdarzeniu, nazywała kurwairzem. Zaczęła także, być bardzo zazdrosna o mnie, aż do przesady. Zdarzało się, że robiła mi sceny nawet za smsy od koleżanek ze szkoły, które prosiły o materiały itp. Jednak ja ją kochałem i wszystko przyjmowałem z pokorą, jako pokute za to co zrobiłem. Byliśmy ze sobą coraz dłużej, przeżywaliśmy ze sobą cudowne chwile i te gorsze. Związek się umacniał, ale ona dalej nie mogła mi zaufać, choć nie dawałem jej żadnych podstaw do tego. Jednak wierzyłem, że trzeba czasu, że wszystko się zmieni na lepsze, że w końcu mi ponownie zaufa. Było mi z nią cudownie mimo tego, że nie jeździliśmy już na…