Romans · 6 min czytania
Historia św. Walentego
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cała prawda o świętym Walentym Święty Walenty narodził dawno temu w zapomnianej przez bogów mieścinie. Jego życiowe rozterki byłe nieobce jemu współczesnym. Prowadził życie spokojne i ciche. Był biedny jak mysz kościelna, wygnany z domu za młodu bezskutecznie próbował przetrwać. Życie mijało mu powoli. Czasami wyżebrał coś na kromkę chleba, albo dostał darmową ciepłą zupę. Choć nie miał nic to czasami bywał szczęśliwy, lecz ślepy los miał się do niego uśmiechnąć i przewrócić jego świat do góry nogami. Pewnego jesiennego dnia Walenty próbował wybłagać o jakiś kęs do jedzenia. Wiedział też, że nadchodzi zima, więc będzie musiał znaleźć jakiś kąt. Zawsze udawało mu się przetrwać na jakiejś roli, albo w większych miastach. Tym razem jednak znalazł się w dziwnej okolicy. Ludzi tutaj, choć wcześniej byli dość życzliwi, teraz jakoś przestali mu pomagać w jego nędznej egzystencji. Coraz częściej myślał o samobójstwie, robił już wiele rzeczy, ale jakoś nic nigdy mu nie wychodziło. Gdy tego dnia zaczęło padać, Walenty załamał się, usiadł na poboczu i najzwyklej się rozpłakał. Wtedy bogowie uśmiechnęli się do niego. Zatrzymał się powóz i zza zasłony wychyliła się młoda kobieta. Była to hrabina De Balzak. Bardzo bogata, młoda wdowa po hrabim De Balzaku. Choć piękna i zamożna, miała jednak czułe serce i zlitowała się nad biednym Walentym. Zabrała go do siebie, ubrała i nakarmiła. To był zwrot w życiu Walentego. Pierwszy raz ktoś się o niego zatroszczył, okazał mu czułość i coś więcej niż zwykłą pogardę. Nim wygnano Walentego z jego rodzinnego domu, zajmował się w nim ogrodem. Miał talent do roślin i kwiatów, w przeciwieństwie do ludzi. Gdy pierwszy raz rozmawiał z hrabiną opowiedział jej krótką i nieco ocenzurowaną historię swojego życia. Powiedział jej taką wersję, której sam próbował się trzymać, bez tych wszystkich okrucieństw i powodu, dla którego został wygnany. Hrabina bardzo poruszyła tkliwa opowieść młodzieńca, a skoro umiał obchodzić się z roślinami, toteż zatrudniła go na posadzie ogrodnika w swojej posiadłości. Minęło parę miesięcy i powoli zbliżała się wiosna. Walenty jeszcze nigdy nie czuł się tak dobrze, miał gdzie mieszkać, co jeść, robił to co lubił, i co najważniejsze nikt się nad nim nie znęcał. Czuł się jak w raju. Można by powiedzieć, że się rozwinął. Na dobrej diecie przybrał na wadze, ciężka praca wyrzeźbiła go na podobieństwo Adonisa, gdyż był on urodziwy, jedynie zaniedbany. Pewnego wiosennego dnia los znowu miał się do niego uśmiechnąć. Pracował przy różach, gdy natknął się na hrabinę. Słodki smak budzącego się ogrodu rozpalił im zmysły. Ona była wciąż piękna i bardzo samotna. On już czuł się jak w raju, lecz czasami też doskwierała mu samotność. Ona była dla niego Ewą, a on dla niej Adamem. Ich uczucie popłynęło jak gorąca, czerwona stal. Z początku łączyło ich jedynie czyste…