Inne · 3 min czytania
Historia w pigulce...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kiedyś siedziałam na blakonie, patrzyłam w dal i nawet jeśli chciałam cos zobaczyc to tylko gwiazdy i światła w oddali, pojedyńcze jak punkciki...gdyby były jaśniejsze niemocą byłby odróznienie ich od gwiazd. Było już chłodno, noc zaczeła wschodzić, a nad daleką łąką było widać tą mgłę, która od lat była nieodłącznym fragmentem tego krajobrazu, krajobrazy ode mnie z okna... Wznosiła się i wyznaczała rozmyty czas, który marnuje na oglądanie takich rzeczy, zamiast zając się czyms pozytecznym. Al to było inne, mogłam to przecież oglądać co dzień gdzy nadchodziła wiosna, gdy znad łąk po całym dniu unosił się zapach palonej trawy i delikatni pukał do okien, a jednak akurat dziś, akurat wtedy kiedy to wszystko było jednocześnie ja siedziałam w bezruchu na twardej blasze i myślałam o wszystkim, byle nie myślec o niczym. Z dworu słychac było rozmowę, którą mimowolnie i tak podsłuchiwałam, bo lubiłam to. Zawsze w duchu mówiłam sobie co ja bym powiedziała, choć i tak wiedziałam, że w niektórych kwestiach nawet nie dopuścili by mnie do głosu. Cóż z tego? Odwróciłam głowę, zawsze gdy to robiłam miałam nadzieję że zobaczę…