Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Hobbit

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czy Sylwester w kinie może dostarczyć wielu uciech i zadowolenia? Ostatnią noc roku 2012 spędziłam oglądając "Hobbita" i komedię francuską i mogę powiedzieć, że wrażeń było moc.

Jako bezdyskusyjna fanka kinowej wersji "Władcy Pierścieni" Petera Jacksona, uprzedzona przez wirtualnąmonię, że "początek "Hobbita" się dłuży ale potem się rozkręca i... będziesz zadowolona", szłam do kina z lekkimi obawami - co to będzie? Dodatkowo w radiu usłyszałam, że części Hobbita są trzy, co, biorąc pod uwagę skromną ilość stron w książce J.R.R.Tolkiena, zdziwiło mnie z lekka. No cóż, z artystami się nie dyskutuje.

Kolejka do kinowego baru była dłuuga ale dla W. espresso przed nocnym maratonem okazało się obowiązkowe. Woda z cytryną dla mnie też nalewała się w żółwim tempie, więc spóźniliśmy się na seans. Że też akurat reklamy po raz pierwszy musiały być za krótkie! Ktoś zajął nasze idealne miejsca z brzegu - więcej miejsca na nogi i artykuły spożywcze - i grzecznie usiedliśmy pomiędzy wesołym młodym człowiekiem i parą poważnie starszych ludzi. Wtłoczyliśmy kurtki, płaszcze i wiktuały pomiędzy fotele i kłębowisko nóg - ich ilość podwoiła się w ścisku - i zaczęłam starania prowadzące do zatracenia się w opowiadanej historii. A na ekranie działo się! klatka po klatce opowiedzieć się nie da, na szczęście.

Fanką Tolkiena jestem bezdyskusyjną, ale nie ortodoksyjną, a początek filmu tylko uzmysłowił mi, jak niewiele pamiętałam z początku książki. Na szczęście jestem wzrokowcem i ewentualne luki w rozumieniu tego, co się na ekranie dzieje (krasnoludy, smoki, orki i inne śliniące się stwory kotłowały się co najmniej przez dziesięć minut) rekompensowały mi pełne rozmachu sceny batalistyczne. Mrużyłam oczy przy każdym łupnięciu maczugą czy sieknięciu mieczem, nie wiedziałam kto kogo i za co, ale podobało mi się. W końcu wszystko uspokoiło się i akcja przeniosła się do omszałych i zatrawionych okolic Shire. Mniej więcej po uczcie w domu Bilbo, historia wskoczyła na intelektualnie wyższe obroty - wirtualnamonia miała rację - od tej chwili ze zrozumieniem akcji poszło jak z płatka.

W. pomagał mi w cieszeniu się filmem, wlewając bursztynowy płyn wyskokowy z colą do szklanki.

Oboje natomiast co chwila zerkaliśmy z coraz…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Hobbit — czytnik · opowiadania