Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 8 min czytania

Hotel

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jan K. otworzył oczy i rozejrzał się dookoła; natychmiast skonstatował, iż znajduje się w obskurnym, śmierdzącym pomieszczeniu. Ściany, kiedyś ubrane w tapety, teraz roznegliżowane jaśniały w promieniach porannego słońca. Podłoga- drewniane deski przeżarte przez korniki i zawalona różnymi śmieciami, Jan poczuł także zapach ludzkiego kału; niewiadomo skąd, ale człowiek zawsze potrafi rozpoznać czy kał jest ludzki czy też zwierzęcy; tak czy inaczej Jan, choć lekko zdezorientowany szybko zlokalizował odchód: leżał w kącie pokoju przykryty starym numerem "Polityki". Na twarzy pojawił się odruchowy niesmak wykręcający wargi Jana K. w sposób, w jaki on sam świadomie nigdy by tego nie zrobił. Zakrztusił się, także odruchowo. Okna zabite były deskami, zresztą chyba tymi z podłogi. Przez duże szpary wpadały tylko wyżej wymienione promienie słońca. "Jednak gdzie do cholery są drzwi?"- zastanawiał się Jan K. Jego wzrok powędrował na oparty o ścianę materac, który w przeszłości wyżywił zapewne całe zastępy moli. Stał w pionie, więc logiczne było, co było za nim. Mężczyzna chwycił materac prawą ręką i odrzucił na bok. Drzwi, a raczej pospolita dziura w ścianie, prowadziły na korytarz. Tam podłoga w takim samym stanie jak pokój, ale mniej stabilna, zapraszała Jana K. na rekonesans po domu. Jan K. nie przepuszcza takich propozycji, kroki stawiał ostrożnie, jeden za drugim. Podłoże zgrzytało pod skórzanymi butami, markowy garnitur lekko opinał w barkach. Korytarz miał na oko piętnaście metrów długości i zakręcał w lewo(patrząc z pozycji bohatera). Pokoje rozmieszczone równomiernie, jak w hotelu. "Może to był kiedyś hotel"- pomyślał Jan K. Każdy pokój wyglądał tak samo; pełno śmieci, okna zabite deskami "pożyczonymi" od podłogi. Co dziwne, w każdy pokoju znajdował się kał. Zawsze przykryty numerem "Polityki"… Jan K. naliczył w sumie dwanaście pomieszczeń. Znalazł też schody, chwiejne, zdradliwe, ale jedyne. Wniosek Jana K. opierał się na stwierdzeniu, że znajduje się na pierwszym piętrze. Parter, a raczej schody tam prowadzące to pierwsza i prawie ostatnia droga ucieczki. Schody, drewniane i poskręcane dawno zardzewiałymi śrubami trzeszczały nawet przy najlżejszym kroku, ani w korytarzu, ani tym bardziej na schodach nie było żadnego światła, żadnego "światełka w tunelu". Jan K. musiał zdać się na własny instynkt tudzież wyczucie. Dwa razy się potknął, raz usłyszał i poczuł, że stopień(albo jego fragment)ułamuje się i spada na dół. Ostatecznie znalazł się na dole, lecz i tam nie było żadnych źródeł światła; co zresztą zauważył już na schodach; wyciągnął, więc rękę i dotknął ściany. Poczuł ceglany mur. Ryzykując i planując dokładnie każdy krok, niczym ślepiec podążał muskając ręką ścianę w poszukiwaniu okien, drzwi lub choćby jakiejś dziury w murze. Niestety wyczuł tylko pewne zagłębienia w murze, pewne wnęki. Tam dotyk był inny; jakby ściany były w tych punktach dobudowane niedawno. Parter składał się z wielkiego holu oraz małego pokoiku( zdaniem Jana K. była to recepcja). Nie było wyjścia, ani zejścia do piwnic, choć takie hotele były zazwyczaj podpiwniczone. "Ale co oznacza zwrot takie hotele?" -pytał sam siebie Jan K. -Przecież nawet nie wiem czy to jest hotel! -powiedział na głos. Po chwiejnych schodach, znów na wyczucie wdrapał się na górę, do smrodu pozostawionych tam gówien, ale też do światła które zawsze pomagało Janowi w myśleniu. Gdy już poczuł na twarzy łagodne ciepło słońca, jego umysł powrócił do stanu pozwalającego na logikę i trzeźwość. Niestety, nawet teraz Jan K. nie był w stanie niczego zrozumieć. Niczego poza otępiającą myślą że ktoś nie wiadomo kto zamurował Jana K. w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Hotel — czytnik · opowiadania