Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 6 min czytania

Hotel

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W calym hotelu panowaly nieprzeniknione ciemnosci. Z zewnatrz nie wpadalo zadne swiatlo, poniewaz straszna burza, ktora skonczyla sie dwie godziny temu, pozrywala kable i nie palily sie lampy uliczne. W powietrzu mozna bylo wyczuc elektryczny zapach burzy i won ozonu. W pograzaonych w mroku salach, echem roznosilo sie dwunaste uderzenie hotelowego zegara i nagle rozlegl sie krzyk. Trojka mlodych gosci hotelowych zbudzila sie z przerazeniem. Lezeli nie dajac znaku zycia i czekali az ponownie uslysza podejrzane dzwieki. Ich uszu nie dobiegl jednak juz zaden dzwiek. Postanowili znow zapasc w gleboki sen. Cos jednak nie pozwalalo im usnac. Przeczucie, ze stalo sie cos strasznego okazalo sie silniejsze od strachu i Marzena, Aurela i Bartek wstali, aby sprawdzic co sie stalo. Jednoglosnie ustalili, ze cokolwiek sie stanie, nie rozdziela sie i wyszli z pokoju do pograzonego w ciemnosci korytarza. Zadne z nich nie odwazylo sie zrobic pierwszego kroku w strone schodow. Jak zawsze pewna siebie Aurela postawila pierwszy krok i wtedy znow rozlegl sie huk na dole. Stali w przerazeniu, a paralizujacy ich lek nie pozwolil nawet mrugnac powieka. Przez piec miniut na hotelowym korytarzu, w niemym bezruchu, niczym idealnie wyrzezbione posagi, trojka przyjaciol powoli otrzasala sie z szoku. Panujaca ciemnosc rozswietlila blyskawica. W jej jasnym swietle biale twarze mlodych ludzi wygladaly jak upiorne maski. O szyby zaczely stukac krople deszczu. Rozszalala sie burza. Przyjacieli odetchneli z ulga. Ulewa byla ich sprzymierzencem. Zagluszala wszelkie odglosy. Ich kroki, przerazliwie glosne oddechy, przynajmniej im sie wydawalo, ze byly glosne. Ale skoro deszcz byl ich "sojusznikiem", to takze ich wroga, czegos co czailo sie na dole. Tego byli pewni, ze ktos, albo cos znajduje sie w stolowce lub kuchni. Hotel w jakim sie znajdowali nie byl duzy. Jednopietrowy, pobielany budynek, oddalony od innych aglomeracji miejskich o jakies 10 km, gdzie serwowano wspaniale miesne posilki, wydawal sie mlodym podroznym wspanialym miejscem na nocleg. Dodatkowo niskie ceny oraz brak ksiegi gosci byly im na reke. Postanowili zatrzymac sie tu na jedna noc. Oprocz nich w hotelu spal jeszcze mezczyzna w srednim wieku. Obsluga hotelu liczyla zaledwie siedem osob: kucharz, kelnerka, dwie pokojowki, recepcjonistka, konserwator, ktorym byl wlasciciel i jego zona zajmujaca sie calym interesem. W hotelu na pietrze znajdowalo sie siedem pokoi z lazienkami. Na parterze byla niewielka jadalnia, kuchnia i recepcja, gdzie stal duzy, staroswiecki zegar, automat z cola i stol bilardowy. W takim malym budynku mozna bylo latwo sie zorientowac skad dochodza glosy. Dlatego tez nie mieli watpliwosci, ze halas dobiegal z czesci jadalnej. Od bialych scian odbilo sie jasne swiatlo blyskawicy, ktora przeciela z glosnym hukiem granatowe niebo. Przyjaciele na ten odglos jakby obudzili sie z transu i zaczeli kontaktowac. Popatrzyli na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%