Inne · 2 min czytania
"I"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W pewnym mieście, bardzo małym, niezwykłe rzeczy się działy, bo nie wie nikt co się stało, że "i" w słowach brakowało.
Z wiosny zrobiła się "wosna", "posenka" nie jest radosna, "jeseń" ponura jest i zła, bo teraz "watr" w polu "lśce" gna.
"Płka" chowa się po ciemnych kątach, bez "i" nie jest już okrągła, "mś" już przestał być puchatym, "drzw" nie skrzypią u starej chaty
i "ls" na kury nie poluje, "pes" przy budzie nie waruje, kotek na płocie miauczy "mau", kogut jest cicho, no bo by "pał".
Ogólny lament, chaos, trwoga: "Ojej! Jejku! Olaboga!" Nikt niczego nie pojmuje, co kto mówi wciąż zgaduje.
W końcu burmistrz tak powiada: "To doprawdy trudna sprawa, czas by "i" do nas wróciło i jak dawniej