Romans · 6 min czytania
I Amsterdam, czyli życie w stolicy wolności. cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wysiadła z taksówki na rynku. Pierwszy dzień w Amsterdamie chciała przeznaczyć na zwiedzenie miasta. Postanowiła, że skoro jest na rynku stolicy wolności to rozejrzy się trochę. Mnóstwo ludzi kręciło się w tę i z powrotem. Artyści uliczni zwracali uwagę turystów i nie tylko. Uwagę dziewczyny przykuł egzotyczny występ ośmiu Afrykanów. Ubrani w skóry zwierzęce robili niesamowite akrobacje! Ich przedstawienie było niesamowite! Była pod wrażeniem. Spostrzegła pałac królewski, piękny, majestatyczny a flaga oznajmiała, że rodzina królewska jest w pałacu. Gdy spojrzała w lewo, ujrzała wielki budynek, przed którym ciągnęła się długa kolejka. Podeszła bliżej, chcąc dowiedzieć się co jest powodem całego zamieszania. Jej wzrok ku górze przyciągnął wielki szyld „Madame Tussauds”. Od razu skojarzyła to nazwisko- to kobieta, która stworzyła najwspanialsze w świecie muzeum figur woskowych! Stanęła w kolejce, ponieważ chciała tam wejść. Gdy wreszcie udało jej się dostać do środka, wraz z grupa 30 osób wsiadła do windy. Pierwszym etapem było oglądanie historii Holandii, ze słynnymi, mniej znanymi i w ogóle obcymi postaciami z wosku. Następnie byli politycy i głowy koronowane: Bush, Putin, księżna Diana, książe William i holenderska rodzina królewska. Potem kolejno Jennifer Lopez, Angelina Jolie, Brad Pitt, Kylie Minoque, Beyonce, Jack Sparrow, Ronaldinho, Justin Timberlake i wielu, wielu innych. Po wyjściu z salonu Madame Tussauds, wciąż była pod wrażeniem tego, co tam zobaczyła. Spacerowała po wąskich uliczkach Amsterdamu, podziwiając wąskie kamieniczki położone nad kanałami, malownicze widoki i urokliwe, zupełnie schowane małe alejki. W kiosku zakupiła mapę i dotarła do domu, w którym miała zamieszkać. Za swoje oszczędności kupiła strych w jednej z kamieniczek. Swą pierwszą wypłatę przeznaczy zapewne na remont i meble, a na razie będzie spać na materacu. Ogarnęła kurze z podłogi, umyła brudną szybę w dużym poddaszowym oknie i usiadła gdzieś w kącie. Plusem było to, że miała bieżącą wodę i prąd. Z czasem się urządzi. Było już późno. Umyła się w misce i poszła spać. Przed snem myślała o tym, że jutro wybierze się na poszukiwanie pracy. Ma nadzieję, że będzie dostawać tygodniówkę, by móc przetrwać w tym wielkim mieście. Nazajutrz gdy wstała i ogarnęła się trochę, zjadła szybkie śniadanie i zaczęła się szykować. Ubrała się w najbardziej eleganckie rzeczy jakie miała. Uczesała koka, ale niesforne kosmyki kasztanowych loków wyrwały się z upięcia. Zaopatrzona w mapę, wygodne buty, dwadzieścia kopii CV w trzech językach i przyjazne nastawienie, wyruszuła na poszukiwanie pracy.
*************************************
Oto jest. Ostatni na liście i zarazem ostatnia nadzieja. Hotel „Premiere”. Ma zaledwie trzy gwiazdki, ale to…