Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Podróże · 6 min czytania

I Amsterdam, czyli życie w stolicy wolności. cz.2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gdy wstała, otwarła okno by zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Poćwiczyła chwilę, a później ubrała się wygodnie. Wyszła z domu. Miała zamiar kupić sobie jakieś rzeczy do pracy. Z butami nie miała problemu. Trafiła na wyjątkową przecenę: dwie pary za dziesięć Euro. Nie mogła odmówić. Potem po dwóch godzinach poszukiwania trafiła na piękny komplet: biała bluzka z żabotem i spódnica ołówkowa. Na szczęście Laura miała niezłą figurę, więc wszystko idealnie na nią pasowało. Kupiła sobie też płaszczyk na chłodniejsze dni. Gdy wróciła do domu, była już pora lunchu. Nie jadła śniadania i była bardzo głodna. Wyszła więc poszukać jakiejś piekarni lub sklepu spożywczego. Znalazła restaurację z fast- foodem dla wegetarian. Uraczyła się fryteczkami bez tłuszczu z majonezem. W pobliżu odnalazła piekarnie i kupiła sobie chleb i bułki. W pobliskim markecie dokończyła zakupy. Kiedy już zbliżył się wieczór usiadła w oknie i obserwowała Amsterdam nocą. Wpadła na genialny pomysł! Postanowiła wybrać się na ulicę Czerwonych Świateł. Z pomocą mapy dotarła tam w dwadzieścia minut. W każdym oknie inna pani prezentowała swoje walory. Mnóstwo mężczyzn się tam kręciło i z błyskiem w oku zaglądali w ,,wystawy’’. W nocy to miejsce miało swój charakterystyczny urok. Rozglądając się dookoła potknęła się i upadła. Pewien chłopak pomógł jej się podnieść. - Dziękuję – powiedziała. - No problem– odparł chłopak z angielskim akcentem –What’s your name? - Laura. And you? - Michael. Nice to meet you. Nowo poznany kolega odprowadził ją do domu. Dowiedziała się, że od trzech miesięcy mieszka w Amsterdamie i ma 27 lat. Wymienili się numerami. To już coś.

*******************************************

Ociągała się z wstaniem z łóżka. Sięgnęła po telefon. Było już grubo po dziesiątej. Zauważyła, że otrzymała nową wiadomość. To od Michaela: ,,Miło się nam w nocy rozmawiało, nie sądzisz? Spotkajmy się o dwunastej w kawiarni ,,Rendez- Vous’’. Pa!”. Zerwała się z łóżka. Jeśli miała być w tej kawiarence po drugiej stronie ulicy, musiała się pośpieszyć! Wyrzuciła całą zawartość walizki, nie mogąc znaleźć nic odpowiedniego. Postanowiła ubrać się tak, by nie myślał, że chce mu się spodobać. Założyła więc białe rurki, turkusową tunikę i sandałki. Jak na zwykły wypad do miasta. Część włosów opadających na czoło podpięła do góry tak, by wyglądały dość nie dbale. Wyszła już, by być wcześniej. Jej plan się jednak nie powiódł. Michael był na miejscu przed nią. Jasne włosy i kolorowa koszulka z podobizną Bob’a Marley’a z daleka rzucały się w oczy. Gdy podeszła podniósł się, przywitał ją uściskiem dłoni, odsunął krzesło, a kiedy usiadła- wsunął je.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%