Kariera · 8 min czytania
I Amsterdam, czyli życie w stolicy wolności. cz.3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Od rana nie było prawie w ogóle klientów. Do godziny dwunastej nikt się nie zjawiał, ale potem zaczęli napływać goście. Pracowała tu już drugi tydzień. Podobało jej się, dostała już tygodniówkę. Wszyscy ją lubili, poza pokojówką azjatyckiego pochodzenia, która nie wiedzieć czemu obgadywała ją przy każdej okazji. Martwiło ją też, że od dwóch tygodni Michael się nie odzywa. Postanowiła pójść do niego po pracy. Mała Azjatka coś mruczała pod nosem i kręciła się po holu. Właśnie przyszedł zmiennik Laury, Jens, więc już mogła iść. Szybkim krokiem wyszła z hotelu i zdążała do kawiarni ,,Rendez- Vous’’, a stamtąd do domu Michaela. Zdyszana zatrzymała się na schodach, by złapać oddech. Gdy jej się to udało, wspięła się na pierwsze piętro i zapukała do drzwi. Nikt nie otwierał, więc powtórzyła te czynności kolejny raz. Znowu nic. Już się odwróciła, kiedy nagle drzwi otworzyły się stanął w nich mokry Michael. - Laura? Przepraszam, ale brałem prysznic. Wejdź. Usiadła sobie na kanapie. - Idź się ogarnij – powiedziała szybko. Po dziesięciu minutach przyszedł suchy i ubrany. - Co cię do mnie sprowadza? – zapytał. - Nie odzywałeś się dwa tygodnie, więc pomyślałam, że cię odwiedzę. - Nie sądziłem, że się tu pojawisz, ale cieszę się, że cię widzę. Co tam u ciebie? - Nic ciekawego. Naszkicowałeś coś ostatnio? - Niewiele, ale z chęcią naszkicuję ciebie. Pobiegł do pokoju obok i po chwili wrócił z blokiem i kawałkiem węgla. Usiadł i szkicował. Przez ten cały czas Laurze było głupio, że tak na nią spogląda. Dziwnie się czuła jako muza. Z ulgą odetchnęła, gdy skończył i wręczył jej rysunek. Portret był tak piękny, że zaparło jej dech w piersi. Każdy detal, każdy szczegół był widoczny. - Jest wspaniały – wydyszała z zachwytu – mogę go zatrzymać? - Chciałem go mieć dla siebie, ale weź. - Z pewnością zajmie honorowe miejsce na ścianie. Uśmiechnęła się szeroko. Portret był prześliczny. Z tyłu się podpisał i zadedykował jej obraz, a potem zabezpieczył go specjalnym lakierem, aby węgiel się nie rozmazał. Rozmawiali o remoncie. Michael miał świetne pomysły. Umówili się, że za tydzień rozpoczną prace remontowe. Poprosiła go o pożyczkę. Było już późno i zdecydowała, że musi iść do domu. Michael ją odprowadził, gdyż chciał zobaczyć jej lokum. Obejrzał je i wyszedł. Długo się wieczorem zastanawiała, czy ten remont ma sens. Co jeśli się jej nie powiedzie? Jeśli będzie musiała wrócić do Polski? Z drugiej strony w ojczyźnie nie ma perspektyw dla niej. Musi tu zostać. Po długich rozmyślaniach, zasnęła. Rano obudziła się zmęczona. Ogarnęła się więc, ubrała i poszła. W hotelu zajęła swoje miejsce pracy za kontuarem i zaczęła porządkować dokumenty. W wolnych chwilach po prostu czytała gazety. Azjatka jak zwykle miała coś do powiedzenia, ale Laura nie zwracała na nią uwagi. Tuż przed końcem jej zmiany weszła grupka Polaków. -Dzień dobry – powiedziała pierwsza. -O Polka, jak dobrze! Macie wolne trzy pokoje dwuosobowe? -Na szczęście dla Was mamy. Zajęła się wszystkim uradowana, że wreszcie spotkała rodaków w Amsterdamie. Akurat gdy skończyła, przyszedł Jens i mogła iść do domu. Po drodze kupiła dużą szklaną ramkę. W swej zacisznej arkadii odpoczęła trochę. Oprawiła obraz, odkurzyła, przebrała się i położyła na materacu. Zasnęła. Obudziło ją pukanie do drzwi. Podniosła się, by otworzyć, ale Michael ją ubiegł i jak piorun wpadł do mieszkania. -Słuchaj, tu masz plan, załatwiłem remont na jutro. Przepraszam, że tak wcześnie, ale zamówiłem już ekipę i kupiłem panele. Wszystko już gotowe– otworzył blok i pokazał jej projekt. Ocieplimy i otynkujemy ściany... Rozmawiali do późna. Laura zaczęła obawiać się, że jej życie jest zbyt piękne, zbyt ulotne... Chyba ma jednak prawo do szczęścia? Może się jej ułoży? Na takich refleksjach płynęła im noc. Gdy się obudzili było już koło dziesiątej. Ekipa i panele