Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 5 min czytania

I don't wanna...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jestem kretynem.

Poznaliśmy się na wakacjach. Moja paczka i jej paczka. Wspólni znajomi znajomych. Skłamałbym mówiąc, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. Od drugiego chyba też nie. Po prostu jakoś tak wyszło, związek wakacyjny. Który po wakacjach definitywnie się kończy. No bo bądźmy dorośli – 300km to nie jest mały spacerek. To naprawdę dużo. Związki na odległość nie istnieją… no może istnieją, ale ona w nie nie wierzy. Ja chyba też.

W moim łóżku jej zapach, chociaż była tu tylko przez chwilkę, zaledwie… I nie używała perfum. Boże… zamykam oczy i jest tutaj, śmieje się, mówi coś… albo po prostu lekko oddycha leżąc obok…

Można się nie zakochać. Można spokojnie być z kimś na chwilę. Ale nie przez półtora miesiąca. Nie przebywając 24h na dobę 7 dni w tygodniu. Nie, znając się na wylot. Nie, rozumiejąc się lepiej niż z innymi. Nie, gdy ona była tak dobra w łóżku…

Jak mi jej brakuje. Teraz. Pewnie jedzie w jakimś pociągu. Tak, powinna być w okolicach połowy drogi do siebie. Jak huragan…

…jak huragan przeszła przez moje życie. Szybko i burzliwie. Półtora miesiąca. A potem nagle zostały tylko smsy, sygnałki w środku bezsennych nocy i internet. Ale ona, tak jak od początku myślałem, traktowała mnie jak kumpla, jakby w ogóle nic między nami nie było. Nic. Wiedziałem, że tak musi być. Wiedziałem, że tak jest najlepiej, że szybciej zapomnę, ale i tak bolało. Boli.

Martwię się o nią. Jest już 5 rano. Miała dać znać, jak będzie w domu. Może cos się stało…?! NIGDY bym sobie tego nie wybaczył…

Zadzwoniła po jakimś miesiącu. Pierwszy raz od dawna usłyszałem jej głos na żywo. "Będę jutro, na chwilę, z koleżanką… chcesz się spotkać…?" Chciałem krzyczeć, chyba z radości. Wreszcie ją zobaczę, znów poczuję smak, zapach, posłucham jej głosu, popatrzę na idealne kształty… Idąc miastem będę dumny z tego, że idzie właśnie ze mną, że kiedyś była tylko moja… Te nogi, biodra… dwuznaczny uśmiech, pod stołem ręka na moim udzie, cichy szept "chodźmy do łazienki…", mrugnięcie okiem…

Sms. Dojechały, leżą w łóżkach i nie wierzą, że były. Ja też nie wierzę, że byłem takim durniem.

Poszliśmy się przejść, ona tak blisko mnie, czułem ciepło jej ręki obok swojej. Ale nie zrobiłem nic, żeby się dotknęły. Leżała obok mnie jedząc jakieś truskawki. Żadnym, najmniejszym fragmentem chociażby ubrania, nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%