Inne · 13 min czytania
I tak nic się nie zmieni
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ach, jak miło jest mieć tydzień wolnego. I chociaż mogę leżeć w łóżku do późnych godzin, to nie mam sumienia patrzeć, jak Daniel wstaje rano i szykuje się do pracy. Zwlekam się i idę do kuchni. Postanowiłem zrobić mu śniadanie. - Kochanie, nie musisz wstawać – odzywa się Daniel. - Ale chcę ci pomóc. O której masz być w pracy? - Teoretycznie o drugiej. Znam to określenie. - A praktycznie? Daniel spogląda na mnie i uśmiecha się. Zdejmuje koszulkę i w samych szortach idzie do łazienki. - Koło południa – odpowiada. - Świetnie – mówię cicho. Nalewam wodę do czajnika. Biorę się za robienie śniadania. Kilka minut później Daniel wychodzi z łazienki goły. - O, zrobiłeś mi śniadanie. Kochany jesteś. Podchodzi i całuje mnie. - Daniel, ubierz się. Wiesz, jak działa na mnie twoje ciało – mówię patrząc na niego lubieżnie. - Wiem – Daniel uśmiecha się i obejmuje mnie. – Wiem o tym doskonale. Czuję jak rośnie we mnie fala podniecenia. Po chwili Daniel znika w pokoju, a ja robię sobie kawę z mlekiem. Siadam przy stole i czekam na mojego kochanego. - Dawid, - odzywa się z pokoju Daniel – co zamierzasz robić przez ten tydzień? - Nie wiem. Może na kilka dni pojadę do domu. - Słuchaj, ja mam cały weekend wolny. – Daniel wchodzi do kuchni. Już się ubrał. – Może pojedziemy gdzieś za miasto? – Siada przy stole. – Może gdzieś nad wodę? - Dobry pomysł. Zastanowię się, gdzie moglibyśmy się wybrać. Wiesz co? Wpadnę do Tesco na obiad, to pogadamy. - A kto jest dzisiaj na stoisku? - Jeśli się nie mylę to Magda. Daniel zjada śniadanie i idzie do łazienki, a ja wracam do łóżka. Włączam telewizor, za dziesięć minut ma być na Cartoon Network „Owca w dużym mieście” – moja ukochana bajka. Rozsiadam się wygodnie. Po chwili do pokoju wchodzi Daniel. - Już oglądasz... – zerka na ekran – bajki? Dawid, mój Boże, jaki ty potrafisz być dziecinny. - Zaraz będzie „Owca...” Daniel kiwa głową. Patrzy na zegarek, a potem na mnie. - Mam jeszcze trochę czasu. Pomyślałem, że może... Podnoszę głowę i napotykam jego lubieżny wzrok. Uśmiecham się. Daniel podchodzi do łóżka, zdejmuje koszulkę i kładzie się obok mnie. Całuję go w policzek, w usta. Poddajemy się rosnącej w nas fali rozkoszy.
Kilka minut po jedenastej Daniel wychodzi z domu, a ja włączam ostatnią płytę Depeche Mode i zamykam oczy. Po kilku chwilach zasypiam. Budzi mnie telefon. Podnoszę słuchawkę i zaspanym głosem mówię: - Słucham. - Obudziłem cię? – pyta Daniel. – Przepraszam. Był twój szef i jakoś dziwnie na mnie patrzył. Czy on wie, że to ja? - To znaczy? - No, czy on wie, że jestem – Daniel szepcze – twoim facetem? - Ja mu nie mówiłem. On wie tylko, że kocham faceta, który pracuje w Tesco. Ale nie wymieniałem mu twego imienia, ani na jakim dziale pracujesz. - A może ktoś z ludzi, z którymi pracujesz mu powiedział? - Oni nie wiedzą o mnie. - Cholera muszę kończyć, mam klienta. Kiedy będziesz? - Za jakieś półtorej godziny, może wcześniej. - Dobra, czekam, pa. Daniel odkłada słuchawkę. Zastanawiam się, skąd Grzesiek może wiedzieć o Danielu. Powiedziałem mu tylko, że mój facet pracuje w Tesco, nic więcej. Nikt z ludzi, którzy znają mnie i Grześka, nie wie o Danielu. Przez jakiś czas zastanawiałem się, czy ktokolwiek z ludzi, z którymi pracuję, wie o mnie. Tak Bogiem, a prawdą nie ukrywam tego, ale też nie obnoszę się ze swoją seksualnością. Skoro nikt nie pyta, nie będę się odzywał. Nie wiem, czy są to ludzie tolerancyjni, więc wolę wstrzymać się z coming outem. Wiem, że kiedyś nastąpi taka chwila i wszyscy się dowiedzą. Ale jakoś nie boję się tego dnia. Ludzi, z którymi pracuję, znam na tyle, by mieć pewność, że nie zmienią nagle swojego stosunku do mnie i że wszystko będzie tak, jak dotychczas. A może się mylę..?
Zgodnie z obietnicą koło drugiej jestem w Tesco. Magda akurat obsługuje jakąś klientkę, a Daniela nie ma nigdzie w pobliżu. Kręcę się przy telewizorach. Magda spogląda na mnie i uśmiecha się. Kilka minut później klientka znika, a ja podchodzę do Magdy. - Cześć, Dawid – odzywa się. – Co ty tu robisz? Przecież masz wolne. - A, tak wpadłem. Na zakupy. - Daniel jest na magazynie. Patrzę zdziwiony na Magdę. Nie wiem co powiedzieć. - No co, myślałeś, że nie wiem? - Eee, chyba... - Oj, Dawid, za kogo ty mnie masz. Muszę usiąść z wrażenia na krzesełku. - A, więc dlatego... - Co? - Czy powiedziałaś Grześkowi? A w ogóle, skąd wiesz? Przecież... - Dawid, mamy znajomych, którzy często bywają w „Scenie” i znają was z widzenia. A poza tym, w pewnym sensie to widać po tobie. - Widać?! - Wiesz, znam te gesty, ten sposób, w jaki patrzysz na Daniela. Od razu się domyśliłam. - Ale powiedziałaś Grześkowi? - Zapytał, czy wiem o tobie. Powiedziałam, że tak. – Magda zerka na komputer. – O, ta babka ma już akceptację. – Z szuflady wyciąga arkusze umowy. – Grzesiek spytał, czy wiem który to twój chłopak. – Wkłada papier do drukarki. – Powiedziałam, że chyba wiem. - To dlatego Daniel zadzwonił do mnie. Mówił, że Grzesiek dziwnie się na niego patrzył. - Znasz Grześka. - Tak, znam. Zjawia się Daniel. Spogląda na mnie i zastanawia się, czy podejść. Gestem ręki przywołuję go. - Cześć, Dawid – odzywa się. – Dawno temu przyszedłeś? - Jakieś pięć minut temu. - A co się stało? – Daniel znowu wyczuł, że coś jest nie tak. - Idźcie, chłopcy, pogadać gdzie indziej. Moja klientka się zbliża. Podnoszę się i podążam za Danielem. - Co się stało? - Magda wie o nas. – Daniel patrzy na mnie. – I to ona powiedziała Grześkowi. - No to wszystko się wyjaśniło. To chyba dobrze, że już nie będziesz musiał się ukrywać przed współpracownikami. - Ja nigdy się nie ukrywałem. - Ale przecież nikomu nie powiedziałeś. - Bo nikt nie pytał. - Przepraszam pana, - jakaś kobieta podchodzi do Daniela – który z tych telewizorów ma telegazetę? Daniel prowadzi kobietę, a ja odwracam się i patrzę na Magdę. A ona cały czas nas obserwowała. Uśmiecha się. Jej klientka już sobie poszła. Magda podchodzi do mnie. - Fajnie wyglądacie razem. - Magda, czemu wcześniej mi nie powiedziałaś? - Bo nie pytałeś. Śmiać mi się chce. - A dlaczego ty nie powiedziałeś? - Bo nikt nie pytał…