Thriller · 4 min czytania
I Will Survive
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mało wartościowe rzeczy są niczym paw wymiotujący wprost na porcelanowy półmisek. Natomiast rzeczy wartościowe, są jak krzyk dziecka przebijający się przez zatłoczoną ulicę, by dotrzeć do ucha ofiary, która zauroczona pięknem wrzasku, bez namysłu je adoptuje i postara się zrozumieć jego ból.
Ojciec bardzo lubił przyrodę. Często przynosił do domu trupy zwierząt przymocowane do martwego drzewa. Już w progu chwalił się, że upolował życie, a ja szczęśliwy biegłem w jego kierunku, obejmowałem go – byłem z niego taki dumny. Zawsze pozwalał mi mocować na martwym drzewie srebrną blaszkę, która informowała czyje to zwłoki. W naszej przytulnej kostnicy było wiele zwierząt. Swego ulubieńca ojciec umieścił na półce w salonie. Był to ptak z szeroko rozpostartymi skrzydłami. Miał w sobie tyle życia, wyglądał wspaniale gdy szybował po całym pokoju nie ruszając się nawet z miejsca. Przelatywał nad naszymi głowami, poczym wracał na półkę – ojciec pragnął stać się ptakiem. Śnił o samotnych lotach nad zatłoczonym miastem, mijał budynki, lądował na dachach, szybował i był wolny. Ale gdy spoglądał w dół, widział ludzkie zwłoki przymocowane do martwego drzewa, które wpatrują się w górę i oskarżycielskim wzrokiem, ściągają go na ziemię. Wtedy orientował się, że nie ma skrzydeł, że nie jest ptakiem. Zaczynał spadać, a potem…potem miał zawał.
Gdy zwłoki ojca zakończyły swoją metamorfozę, wyglądał zupełnie jak ptak stojący na półce w salonie. Wpatrywałem się w niego długo, czekając aż w końcu nabierze pewności siebie i wzniesie się w powietrze. Jednak nie odleciał. Może bał się, że nie da rady, że spadnie, może miał za słabe skrzydła. A może obawiał się oskarżycielskich spojrzeń ze snu. Potem przyszli ludzie, którzy nie rozumieli jego marzeń. Wyrwali mi z dłoni zakrwawioną igłę szewską i garść ptasich piór, pozbawiając mojego ojca jedynej szansy na ucieczkę w przestworza. Zamknęli mnie i przywiązali do martwego drzewa, gdzie porzucony z dala od domu, gniję od środka i…