Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 5 min czytania

I właśnie dlatego. Dzień 1.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Męczą mnie sny. Nie mogę uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno temu kontakt z zaświatami wywoływał u mnie dreszcz podniecenia i fascynacji. Można powiedzieć, że jestem na nogach przez całą dobę. W dzień rozmawiam z ludźmi, a nocą, ze zmarłymi. Granice zostały przekroczone. Żadnych barier. Babcie i ciotki mogą cię teraz obserwować przez cały boży dzień, i wiecie co? Robią to bardzo chętnie. Wydaje mi się, że jeszcze większą przyjemność sprawia im dzielenie się swoimi spostrzeżeniami z nieodłącznym komentarzem: „Piotrze, powinieneś sobie w końcu znaleźć jakąś porządną dziewczynę!”, „Popatrz na siebie, chudy jak szczapa!”. A dziś wieczorem… naprawdę, szkoda słów. Ciotki dostały metafizycznej histerii! W Niebie wieści rozchodzą się szybciej, niż zdążysz powiedzieć „Mojżesz”. Święty Tomasz z Akwinu oczywiście miał rację w wielu sprawach, teraz mamy okazję to porównać, ale… ale tylko do czasu mógł cieszyć się swoim autorytetem, w kwestii odkrywania boskich tajemnic. Gdy nastąpił TEN dzień, wszystko się zmieniło. Ciągle nie jestem przekonany, czy na lepsze, czy na gorsze jednak, i właśnie to moje niezdecydowanie najbardziej denerwuje moich zmarłych krewniaków. Bo czyż spełnienie modlitw nie powinno być bardziej… szczęśliwe? Nie czuję się szczęśliwy. Doczekaliśmy się na koniec państwa teokratycznego. Kto by przypuszczał, że z epoki triumfującego racjonalizmu tak gwałtownie przeskoczymy w skrajny mistycyzm? Tak jak myślałem, moja ostatnia wypowiedź przysporzyła mi nie lada kłopotów. Następnego dnia Anioł osobiście dostarczył mi wezwanie do Najwyższego wyskakując jak królik z cylindra iluzjonisty. Gorejący kwiat paproci w doniczce na parapecie… Takie czasy.

Rozmowa z Bogiem, uwierzylibyście w coś takiego? Co za ironia losu, że tym razem to ON chciał mi coś powiedzieć. Biuro Stwórcy nie mieściło się jednak w kościele, jak logicznie można było założyć, lecz zaledwie dwa budynki dalej, w mieszkaniu na trzecim piętrze czteropiętrowego bloku. Przez całą drogę układałem sobie mowę, i mimo mojej niezachwianej pewności, co do słuszności mego postępowania, nieznośny ucisk żołądka jednoznacznie informował, że mam niesamowitą tremę. Szybko dotarłem na miejsce. Blok niedawno ocieplony i odmalowany w zielono czerwone kwadraty. Nie było domofonu. W środku…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
I właśnie dlatego. Dzień 1. — czytnik · opowiadania