Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 9 min czytania

I wtedy Yin pożarło Yang

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Doskonale pamiętam dzień, w którym zacząłem stawać się kobietą. Dokładnie osiem miesięcy, cztery dni i osiem godzin po tym jak mnie zostawiła stanąłem przed dużym lustrem w mojej łazience.

Przyjrzałem się sobie uważnie.

Pot, który spływał ze mnie podczas ciężkich treningów na siłowni zabierał ze sobą nie tylko tłuszcz ale i niepewność pozostawiając czystą siłę i wspaniałe poczucie własnej wartości. Mięśnie rysowały pod skórą twarde kształty, w których kryła się miłosna obietnica.

Rozwijałem się też intelektualnie, płeć piękna intrygowała mnie w niemal obsesyjny sposób. Dużo o nich czytałem, znam na pamięć każdą książkę, która wyszła i pod płaszczem sentymentalnych bzdur udawała, że próbuje zmieniać żałosne życie zaniedbanych kur domowych. Mimo to dalej nie potrafiłem zrozumieć czemu mnie zostawiła i dlaczego, do ciężkiej cholery, nie chciała do mnie wrócić.

I naszła mnie ta myśl.

Mimo, że stałem się ideałem męskiej cielesności, doskonałą bryłą wykutą w skale testosteronu nigdy nie zrozumiem żadnej z nich jeśli się nią nie stanę. Pan musiał wtedy być przy mnie i usłyszeć moją dumną prośbę.

Tak nastąpił pierwszy krok ku Przemianie.

Bardziej zarejestrowała to chyba moja podświadomość niż ja. Z pewnym niepokojem uważnie otaksowałem każdy centymetr swojego ciała, ale wszystko było w porządku.

Jak zawsze.

Nawet oko tak bystre jak moje potrzebowało dłuższej chwili by zrozumieć rzecz, wydawałoby się, oczywistą. Moje Jabłko Adama zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Gładziłem moimi wypielęgnowanymi palcami po szyi ozdobionej modnym, lekkim zarostem.

Nic.

Zrozumiałem więc, że osiągnąłem ideał męskiego jestestwa i Bóg przekazuje mi misję zostania wzorem kobiecości. Po wystających kościach policzkowych spłynęły mi krystalicznie czyste łzy szczęścia. Wykrzyknąłem głośno jego imię, dziękując za okazanie łaski. Kiedy się przeobrażę to moja Królowa na pewno do mnie wróci. Gdy będę rozumiał ją całą sobą i zostaniemy tylko we dwoje. Na zawsze. Rozpocząłem przygotowania.

Zdobywanie kobiet to gra a ja byłem urodzonym zwycięzcą. Jeśli nie ja to ona podchodziła. Uśmiechałem się, a ona odpowiadała błyśnięciem białych zębów. Rozmawialiśmy, potem chwilę staliśmy w milczeniu obserwując jak nasze wzajemne podążania błądzą w labiryncie damsko-męskich gier.

Tak było z pierwszą z kobiet, z którą miałem się połączyć. Odebrać tak mało by zyskać tak wiele. Poznałem ją na przyjęciu, które było dla nas dużo mniej pociągające niż perspektywa wspólnej nocy i pojechaliśmy do mnie. Tam spełnialiśmy się wzajemnie, a ja przygotowywałem ją na poznanie tajemnicy absolutnej, której byłem pokornym powiernikiem.

Zrozumiała mnie i ofiarowała siebie, a ja oddałem jej się cały.

Kiedy przeciągnąłem się w pościeli potarganej namiętnością ujrzałem, że rosną mi piersi. Dotknęła ich i łzy popłynęły jej z oczu kapiąc na nowego mnie, strumykiem docierały do ud a jej język podążał za nimi. Została już ze mną by doglądać mnie i wielbić, a ja nagrodziłem ją za to sobą. Mój drugi krok ku Przemianie.

Poznawałem kolejne przyszłe wyznawczynie, ale nie każdy umysł był gotowy na przyjęcie cudu, którego dawałem im szansę być świadkiem. Chciały odejść, ale te które raz mnie zakosztowały pragnęły zrobić to ponownie. I tak dokonywało się przeznaczenie a mój ogród lśniących wilgocią, smukłych drzew powiększał się.

Pewnej nocy po raz kolejny doznałem objawienia. Piersi miałem już wtedy zaokrąglone w kształt, który wzbudza zazdrość, wcięcie w talii było gorącym płomieniem, a rzęsy miałem delikatne niczym włosy aniołów. By przyspieszyć boską procedurę musiałem obdarzać sakramentem, te które mi służyły. Więc kotłowaliśmy się w ołtarzu sypialni, alabaster pieścił granit i żaden centymetr mojego ciała nie pozostawał nieczuły na ich dotyk. W tej namiętności pędziliśmy do najświętszego ze wszystkich sacrum. I wtedy klękały przede mną a deszcz amoniaku padał do ich ust. Stawały się pojemnikiem, w którym trzymały nektar . Następnie przed każdą z nich kończyłem i kleisty śnieg łączył się w ich ustach z płynnym złotem. Napój dobra i zła, który mieszałem moim…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
I wtedy Yin pożarło Yang — czytnik · opowiadania