Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 9 min czytania

I Zaproszenie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„I wtedy podszedł do niej, skąpany w mroku, z przebitym włócznią sercem i ukląkł przed jej nogami. Upadła na kolana, by móc podtrzymać jego głowę. Odezwał się…” -Cześć Lii! – smukła, piękna dziewczyna przysiadła się do czytającej książkę innej, brązowookiej szatynki o małym, lekko zadartym nosku i dosyć dużych, pełnych ustach. Całości dopełniały spore, okrągłe okulary w grubych, czarnych oprawkach, które ukrywały młodą czytelniczkę przed światem. Podniosła oczy na przyjaciółkę i uśmiechnęła się niemrawo. Została wyrwana z lektury w takim momencie! Najważniejszym! Kluczowym. Kochanek Clare miał właśnie zginąć, skonać w jej ramionach. Ale wciąż była szansa! Mieli włócznię przeznaczenia, z której mogli uzyskać uzdrawiającą miksturę, ale czy wystarczy im czasu?! – Znów czytasz te bzdury? Wzięłabyś się za studiowanie czegoś… - tu śliczna blondynka popatrzyła na Tomka, swoje bożyszcze, do którego wzdychała od czwartej klasy szkoły podstawowej. – Bardziej realnego. - teraz będąc w ogólniaku, wciąż miała do niego słabość. - Baśka! Jeżeli kiedykolwiek uda ci się wyrwać Malinowskiego na choćby pięć minut, i przez te pięć minut zamienisz z nim więcej niż trzy słowa, to stawiam ci sok marchwiowy! Jeśli nie masz zamiaru do niego zagadać, to odpuść sobie! Przerwałaś mi czytanie! - Już nie mogłam patrzeć jak zakochana w literkach ślęczysz nad nimi cały dzień. Chciałam ci przypomnieć , że istnieje jeszcze „inny” świat, poza tym który znasz z książek – takim oto sposobem Barbara Dębska całkowicie wytrąciła Lidię ze stanu, w którym była dziesięć minut temu. Dziewczyna otworzyła czarny, od góry do dołu ozdobiony klipsami, z nazwami ulubionych zespołów plecak i wsadziła do niego książkę. Popatrzyła na swoją najlepszą przyjaciółkę i westchnęła. – Taka postawa bardziej mi się podoba Lii. Chodź na stołówkę! Musimy coś wreszcie zjeść! Lidia i Barbara chodziły do jednego liceum i przyjaźniły się od kołyski. Kiedy matka Lidii jeszcze żyła, obie dziewczyny i ich rodzice, praktycznie co weekend spotykali się. W ten sposób poznały się. Pokochały jak siostry i stanowiły nierozłączną parę zarówno w szkole, jak i poza nią. Weekendowe spotkania z biegiem lat, były kontynuowane, w nieco pomniejszonym gronie. Lidia Mniszek, mała osiemnaście lat. Jej ojciec Karol, był w domu gościem. Dziewczyna nie należała do najnieszczęśliwszych osób na świecie, ale im dłużej mieszkała sama tym szybciej stawała się odludkiem. Baśka stanowiła jej jedyny kontakt z rzeczywistością. Swoją drogą – całkiem skuteczny. Była jak magnes. Gdy tylko Dębska pojawiała się w pobliżu Lidii, życie szatynki zaczynało nabierać kolorów. Przynosiła jej najświeższe plotki, najgorętsze newsy i najciekawsze, poruszane w ostatnich czasach tematy do dyskusji. Baśka miała ten dar, natychmiast zjednywała sobie ludzi, umiała wejść w towarzystwo, którego nigdy wcześniej nie znała, potrafiła nadrabiać miną, śmiechem, zamrugać rzęsami i przekonać do siebie tłumy. To przyciągało Lidię do niej, z podziwem i niekiedy z zazdrością przyglądała się zabiegom przyjaciółki. Czasami pragnęła być taka jak ona… Ale szybko odkryła, że nie tylko nie mogłaby ale i nie chce poznawać tych samych ludzi co jej kompanka. Lidia miała swój sekret. Coś co ukrywała . Niechciany dar, który przylgnął do niej z chwilą odejścia matki. Przez długi czas nie przyjmowała go. Nie zwracała na niego uwagi, ale kiedy zupełnie zawładnął jej życiem, zaczęła uważać, na każdy swój krok, oraz to co wokół niej ma miejsce. Nie wszystko było tym na co wyglądało. Powiada się, że każdy człowiek ma swoją własną osobowość, swoją przestrzeń, której nikt nie powinien naruszać. Wszystko to wiązało się bezpośrednio z tym, co mogła dostrzegać Lidia- widziała ludzkie dusze. Znała ich sekrety. Obserwowała. Znała ich tajemnice, nawet te najzłośliwsze, najgorsze, najwspanialsze i najobrzydliwsze. Wzdrygała się na myśl o tym co mogła odkrywać. Przez osiem lat, od kiedy zdolności Lidii zaczęły się ujawniać, dziewczyna znalazła sposób by im zapobiec. Ograniczyła swój dar. Widziała dusze jedynie poprzez bezpośredni kontakt wzrokowy z drugą osobą. Okulary odgrodziły ją od tego fatum. Sprawiły, że ludzie znów nabrali właściwych kolorów. Wszyscy byli równi.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
I Zaproszenie — czytnik · opowiadania