Przyjaźń · 7 min czytania
Ich Deszcz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Bo w tym wszystkim chodziło o rozmowę, żeby to czuć, żeby nie myśleć nad odpowiedziami. Liczyło się przede wszystkim, aby jedno w drugim miało wsparcie; Ona w nim a On w niej. Tylko, że Jej wychodziło to o wiele gorzej. Jednak dla niego to nie miało większego znaczenia. Rozmowy mogły być o byle czym ale zawsze płynęły prosto z Ich serc, wpatali w zdania obrazy poetyckie, mówili językiem tak czystym oraz płynnym, że kiedy się Ich słuchało wydawało się, iż ktoś recytuje wiersz albo czyta naprawdę dobrą książkę. Oni nawzajem chcieli widzieć siebie uśmiechniętych, radosnych ponieważ ze smutkiem nie było im do twarzy. Łączyło Ich tak wiele, że można by pomyśleć, że byli teoretycznie identyczni lecz tak wcale nie było. Każde z nich miało inny talent, inną pasję ale pomimo tego potrafili to wszystko połączyć i powstawała perfekcyjna jedność. Prowadzili ze sobą rozmowy tak długo aż jedno zasypiało przy drugim opierając zmęczoną głowę na troskliwtm ramieniu towarzysza. Ich to nigdy nie nudziło poprostu powieki zmuszały do odpoczynku; zagłębiając się w krainę przemyśleń i marzeń. Ludzie powtarzali, że jeśli nie patrzy się w oczy drugiej osoby to nie mówi się szczerze; Oni są dowodem, że tak wcale nie jest. Potrafili siedzieć gapiąc się w pochmurne niebo z nadzieją na Deszcz i przy tym mówić najszczerszą prawdę do siebie. On i Ona nie znali się wcale. - Lubisz Deszcz, prawda? - spytał dziewczyny, siedzącej obok niego. Jej oczy były zatopione w ciemnych chmurach. - Kocham Deszcz - odpowiedziała nie odrywając wzroku od nieba. - To dlaczego się nie uśmiechasz kiedy to mówisz? - zapytał, poprawiając swoją czerwoną czapkę. Widzieliście kiedyś takie wzniesienia na łąkach? Inaczej górki, pagórki; są pokryte soczystą zieloną trawą, zdobią je najróżniejsze roślinki i są idealnym miejscem do oglądania nieba. Tam właśnie najczęściej przesiadywali, zanurzając się w swoje marzenia, opowiadając bajki, żartując i planując swoje wyprawy do wymarzonych miejsc. Nie było wiatru powietrze nasiąknięte było Deszczem. - Ciekawe czy Deszcz się kiedyś uśmiecha? - spytała. - No ciekawe - odpowiedział patrząc w niebo - Myślisz, że tak? - Chyba nie - odrzekła - Tylko to jest niesprawiedliwe, bo słońce zawsze się uśmiecha a Deszcz zawsze płacze dlatego ludzie reagują podobnie. - Ale ty nie, przecież lubisz jak pada - odrzekł po krótkim namyśle - Jednak nie do końca zgodzę się z twoją teorią. - Dlaczego? - Bo to niebo płacze, a Deszcz to jego łzy. - To czym jest Deszcz? Dobrze łzami. Tylko, że łzy się nie uśmiechają.. - Deszcz jest radością oraz smutkiem. Jest też tą rzeczą na którą czeka się z upragnieniem albo i też nie. On jest twoją własną przyjemnością. Czy znasz osobę na którą by spadły te same krople? Oczywiście, że nie, nawet Nas on rozdziela różnicą kropel pomimo tylu podobieństw. Właściwie z każdej rzeczy można zrobić przyjemność czyż nie? Dla Nas jest nią Deszcz. - uśmiechnął się a w jego niebieskich oczach pojawiła się nutka zadowolenia. - Masz rację, każdy ma swój własny Deszcz. - Powiedziałaś, że łzy się nie uśmiechają. To czym w takim razie są łzy szczęścia dla Ciebie? - zapytał, zarysowując niewidzialną linią dłoni burzowe chmury,…