Psychologia · 4 min czytania
Idę...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Idę przez miasto. Pogoda jest ładna. Na niebie świeci duże jasnopomarańczowo słońce. Nigdzie nie ma już śniegu, którego jeszcze niedawno było dużo. Nadchodzi wiosna. Wszystko się budzi ze snu.
Mijam uśmiechniętych szczęśliwych ludzi. Jednak wszyscy się gdzieś spieszą, starsi do pracy, młodsi do szkoły. Tak było od wieków i tak będzie. To właśnie moje miasto, moja mała ojczyzna- Białystok. Każdy, kto tutaj przyjeżdża, dziwi się, że wszyscy się uśmiechają i są bardzo życzliwi, ale ja znając moje otoczenie, wiem, że tak nie jest. Turyści po prostu nie zauważają niektórych ludzi- na przykład narkomanów. Mimo że moje miasto wygląda na bardzo zadbane i przyjazne, mieszka tu wiele osób, których niejeden by się bał. To narkomani. Ludzie, którzy nie mogą znaleźć szczęścia i mają wiele kłopotów. Nie potrafią ich niestety rozwiązać. Sięgają po narkotyki, by choć na chwilę zapomnieć o problemach. Nie wiedzą jednak, że nie jest to dobry sposób. Idę prosto przed siebie. O tej porze nie ma zbyt wielu narkomanów, wszyscy przesiadują w domu lub w szkole, tylko nieliczni postanowili zażyć coś na mieście. Właśnie wchodzę do parku. Pod jednym z drzew zauważam dziewczynę. Chyba jest w stanie oszołomienia. Podchodzę do niej. Cicho mówię: „ Cześć”. Dziewczyna nie odpowiada. Nie wiem czy mnie w ogóle słyszy. Podchodzę bliżej. „ Dlaczego ćpasz?”- pytam. Nadal nie odpowiada. Stoję i przyglądam się jej. Dziewczyna ta ma ładne duże niebieskie oczy. Patrzy na mnie jakby przez mgłę, ale nie wiem czy mnie zauważyła. Nie wiem dlaczego tak ładna…