Inne · 6 min czytania
Idealnie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Idealnie – Anna spojrzała w lustro kończąc ostatnie poprawki przed wyjściem. - Gdyby się coś działo proszę dzwonić! – krzyknęła do opiekunki, z którą zostawiała zwykle dziecko. Nie usłyszała odpowiedzi, ale podekscytowana pośpiesznie chwyciła torbę, zamknęła drzwi i zbiegła po schodach.
Wychodząc z bloku założyła przeciwsłoneczne okulary, które ukrywały jej pierwsze zmarszczki. Szła pewnym krokiem uśmiechając się do przechodniów. Po niedługim czasie wzrok zaczęły przyciągać pierwsze witryny sklepowe. „Co jest mi potrzebne?” – w myślach zaczęła układać listę rzeczy niezbędnych dla swojego prawie 2letniego synka. Uśmiech i podekscytowanie związane z zakupami nie opuszczały jej ani na chwilę. Był to też czas dla samej siebie. Rozmyślanie przerwał zmieniony potykacz ustawiony obok jej ulubionego sklepu. Zajrzała przez szybę sprawdzając kto jest dziś za ladą. „Całe szczęście, nowa stażystka!”. Kilka dni temu była szefowa. Nie chciała jej sprzedać wózka, mówiąc, że już ktoś go zamówił. Nie było też rozmiarów ubranek, których potrzebowała. Na wspomnienie ostatnich zakupów pomyślała o niekompetencji niektórych sprzedawców, ale i to nie było w stanie pozbawić ją dobrego nastawienia.
- Dzień dobry. – pewnym głosem zaalarmowała przekroczenie progu. Na moment przykuła uwagę innych, ale po chwili znów weszli oni w trans robienia zakupów. Stażystka skinęła głową na powitanie i czym prędzej wróciła do rozmowy przez telefon co jakiś czas spoglądając w monitoring sklepu. Był nim przerobiony magazyn. Podłużne regały ułożone w cztery rzędy uginały się pod ciężarem przeróżnych rzeczy potrzebnych dla maleństw i dzieci do około 10 lat. Pierwsza aleja mieniła się różnorodnymi wesołymi kolorami zabawek. Wzrokiem dotykała prawie każdej, od najmniejszych drobiazgów po ogromne maskotki. Piłka, nakręcana ciuchcia, dwa pompowane samochody, fikuśny talerzyk z kompletem sztućców… Za każdą wybraną zabawką kryła się historia wspólnych radosnych chwil z ukochanym synkiem i planowanie kolejnych. Koszyk zapełniał się w tempie błyskawicznym.
Kolejne dwa rzędy w sklepie dawały możliwość wyboru ubranek. Przyszła głównie po to, żeby kupić Kubusiowi strój na przyjęcie do znajomych. Dawno nie wychodziła na żadne uroczystości, dlatego nie było jeszcze okazji kupić czegoś eleganckiego dla synka. „Biała koszula, spodenki w kant i szelki – wybór idealny. Ale czy aby rozmiar dobry? Hmmm… Czas dać stażystce możliwość wykazania się”. Popychając przed sobą koszyk zmierzała do młodej kobiety, której niekończące się rozmowy telefoniczne zraziły już wielu klientów. Anna nie miała jednak żadnych oporów żeby wdać się w dyskusję. Nie czekając ani