Muzyka · 6 min czytania
Idol
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zbliża się trzecia edycja Idola, więc zebrało mi się na małe podsumowanie. Nie ma co narzekać na ten program, bo w ogólnodostępnych kanałach TV muzyki jest jak na lekarstwo, a Idol jest muzycznie ciekawym zjawiskiem. Można wytykać mu wady lub zachwalać zalety, ale pozytywne jest to, że program ten promuje muzykę samą w sobie. Chciałbym także w tym tekście zawrzeć kilka moich spostrzeżeń, jako fana muzyki rockowej, dotyczących idola drugiej edycji, K. Zalewskiego, gdyż spotkałem się z niezwykle entuzjastycznymi opiniami na jego temat, a sam nie do końca się z takimi zgadzam. Na początek krótka refleksja nad idolami pierwszej edycji: # 1 A. Janosz. Porażka na całej linii. Dziewczyna owszem dobrze śpiewa i w ogóle, ale każdy widzi że to nie to. Repertuar nijaki, styl także, przeciętny produkt dla przeciętnego odbiorcy. Zaskakuje mnie w tym wszystkim rola Polsatu oraz wytwórni BMG. Wykreowano przecież idola, program spełnił swoją rolę, każdy znał nazwisko Janosz, ale nic za tym nie poszło. Polsat zamiast natrętnie promować swój produkt(przykro tak pisać o człowieku ale inaczej faktu nazwać nie umiem) pozostawił sprawę samom sobie. Puszczanie teledysków to jeszcze nie wszystko... Podsumowując – nagranie nijakiej płyty i nic, przynajmniej na razie. # 2 T. Makowiecki. Osobiście gościa nie potrafię zaakceptować. Wypindrzony chłopak o gładkiej buźce. Mój kumpel zwykł mawiać o takich „wziął bym ją a potem jego”. No ale odkładając na bok osobiste zapatrywania. Koleżka śpiewa dobrze ale niezbyt porywająco. Typowo. I taka też jest płyta, typowa, głupkowate piosenki o „dupiemarynie”. Może to tylko moje odczucie, ale wydaje mi się, że tego typu, nazwijmy to artystów, jest sporo na krajowym rynku muzycznym. Dla mnie porażka. # 3 Sz. Wydra. Koleś powołuje się na rokendrolowe korzenie, nieźle śpiewa, na pewno nie typowo, ma silny, mocny styl i ciut scenicznej charyzmy. Wszystko wydaje się na swoim miejscu. Niestety wydawnictwo Wydry i Carpe Diem, nie przekonuje. Trochę mało rockowo... Na pewno nie jest to muzyka taneczna, ale nie porywa rockowym czadem. Niestety także porażka. # 4 E. Flinta. No nie powiem dziewczyna wydaje się być konkretna. Jak usłyszałem ją na Woodstocku, no to robiło wrażenie. Świetny wokal, głos który trudno zapomnieć, przyciąga barwą. Dziewczyna świetnie prezentuje się na scenie, rockowy styl, czegoż chcieć więcej. Do dziś mnie dziwi dlaczego to nie ona wygrała pierwszą edycję... Niestety (ponownie) Płyta nie przekonuje. Nudne, wtórne kompozycje, pozbawione rockowej energii. Tylko dwa dobre kawałki nr. 5 i 14. Zginął gdzieś woodstockowy czad w głosie Eweliny (ściągnijcie sobie mp3 ze strony WOŚP, naprawdę warto). Niestety nudno i również typowo. Płytę można posłuchać tylko ze względu na fajny głos Eweliny. Tyle o pierwszej edycji,…