Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 7 min czytania

Ignorować – warto!

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ignorancja w XXI wieku jest prawie tak samo powszechna jak szare mydło w pierwszej połowie XX wieku. Dziś ignorujemy prawie wszystko. Sama ignorancja jest w naszym mniemaniu czymś dobrym, bo przecież tolerancja to właściwie „ignorowanie”. Zapominamy jednak, że tolerancja nie jest czymś „dobrym” samym w sobie, ale czymś „koniecznym”. W życiu pogrążamy się we własnych sprawach, organizujemy własne życie i spędzamy czas wśród ludzi, których sami sobie dobieramy. I niby nic w tym złego. A jednak. Ignorować znaczy nie widzieć. Nie dostrzegać. To doprowadza do samotności i braku konkretnego celu działania. Celem stają się pieniądze, a nie drugi człowiek, bo uczymy się drugiego po prostu nie dostrzegać. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Żyjemy w świecie o bardzo ostatnimi czasy rozwijającej się technologii, które mają za zadanie ułatwić nam komunikacje. Istnieją jednak opinie – w tym także moja – że bardzo często maszyny te i technologie, które z założenia mają nam przybliżać jednostki, oddalają nas od siebie i zamykają we własnych sprawach, a to z kolei rodzi ignorancję i brak wiedzy. Co z tego, że jest Internet? Internet przez młodzież jest częściej wykorzystywany do oglądania filmów i grania w gry niż do komunikacji i zdobywania wiedzy. Bo kto chciałby wolny czas poświęcać na czytanie wiedzy włożonej do sieci skoro można wyżyć się na konsoli? To przeradza naszych towarzyszy w robotów, z którymi nieraz komunikujemy się przez głośnik, ale wcale nie potrzebujemy widzieć tej osoby czy siedzieć z nią w jednym pomieszczeniu. Czasami bywa wręcz tak, że zamiast rozmawiać z żywą osobą, zastępujemy sobie przysłowiowego „przyjaciela” komputerem czy telewizorem i wszelkie kontakty ograniczamy do absolutnego minimum. Ustawiamy swoje życie tak jak komputer: „Ilość graczy? I”, bo przecież drugiego gracza może zastąpić maszyna. Po co więc wysilać się dla budowania niepotrzebnych więzi? Dla rodziców często to jest też wygodniejsze – bo dziecko nie wychodzi z domu i cały czas „jest pod ręką”. Im zaś wydaje się, że dziecko siedzące na krześle we własnym domu nie jest narażone na żadne niebezpieczeństwa, a przecież to w sieci coraz częściej rozpowszechnia się zło (pornografia, fora samobójców, gry pełne przemocy, które w sposób nad wyraz realistyczny pokazują śmierć, bo technika idzie do przodu). Nie potrzebujemy jednak maszyn by ignorować i nie dostrzegać reszty społeczeństwa. Coraz częściej ludzkie kontakty ograniczają się do kontaktów czysto zawodowych lub w przypadku młodzieży - szkolnych. Brak im inicjatywy, by wyjść poza obręb własnego domu czy pracy i poznać nowych ludzi, którzy może mają inny pomysł na życie (zresztą, gdzie tu czas na nowe pomysły, przecież wciąż gdzieś gonimy). Zachłysnęliśmy się własnym M4, które jeszcze niedawno nie były czymś całkiem powszechnym. Siedzimy więc i pilnujemy ich, byle tylko nacieszyć się czterema ścianami, które mamy. Zachłysnęliśmy się także gonitwą za pieniądzem i bogactwem nie zauważając, że ta gonitwa zabiera nasz czas wolny i nie pozwala zrobić nic innego. Wciąż jesteśmy zaganiani, bo rano wybiegamy do pracy, w drodze robimy zakupy, a potem idziemy prosto do domu, by zrobić obiad dzieciom. Siadamy do jedzenia – każdy w osobnym pokoju – a potem znajdujemy dosłownie pięć minut na odpoczynek i czas niezbędny na sprawy rodzinne. Jeśli mamy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%