Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Ikar

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ojciec obudził mnie o wschodzie słońca. Biegliśmy boso po zroszonej trawie, zatrzymaliśmy się dopiero nad urwiskiem. Wpatrywałem się jak zaczarowany w piękne, złoto- różowawe słońce, słoneczne refleksy w kropelkach morskiej wody, rozbijających się o urwisty brzeg. Pomyślałem, jak piękne jest życie! Przypomniało mi się opowiadanie ojca o Afrodycie, która powstała z morskich pian, nie pamiętam tylko gdzie… już się nie dziwię, dlaczego była taka piękna. Ojciec kręcił się pospiesznie w zaroślach, a mi marzły stopy. Wyciągnął wreszcie wielkim trudem coś białego i połyskującego w słońcu. Podszedłem bliżej, żeby się temu przyjrzeć. Oto efekt codziennej, wieczornej pracy mego ojca przy blasku świec: skrzydła. Skrzydła, które mnie zachwyciły i onieśmieliły, nasza przepustka do wolności, do życia… ojciec stworzył je z wosku i gęsich piór. Słońce podnosiło się już z nieboskłonu, kiedy pomagał mi je założyć. -Pamiętaj, żebyś nie wzbijał się zbyt wysoko, bo wosk mógłby się roztopić- powiedział do mnie, mocując się ze swoimi pasami. Odwrócił się, żeby usłyszeć moje zapewnienie posłuszeństwa- a ja już zeskakiwałem z urwiska, by po raz pierwszy ulecieć w przestworza. Usłyszałem tylko krzyk ojca. I spadałem w dół. Przypomniały mi się nagle jego sowa sprzed kilku dni- „zrób coś, a podźwigniesz się z tego” zacząłem więc nieprzerwanie machać rękoma. Pomogło- już po chwili podniosłem się w górę i wyrównałem lot, lecąc nad wzburzonym morzem. Czułem się odważny jak lew, dzielny jak heros! Już marzyłem o naszym przyszłym życiu w nowym kraju, o szczęściu, bezpieczeństwie… a tym samym czułem się podniecony chwilą, pełen uniesienia, czułem, że dzieje się coś, czego nigdy nie zapomnę. Cieszyłem się jak…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ikar — czytnik · opowiadania