Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 9 min czytania

Iks

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Iks

Środa. Godzina siódma pięćdziesiąt. Jestem w szkole, siedzę na parterze, na ławce przed szkolnym sklepikiem. Patrzę na dzieciaki z podstawówki i nie daję wiary, że jeszcze całkiem niedawno byłem taki jak one. Małe to i hałaśliwe... Prawie cała klasa w komplecie. Właściwie to czemu zawsze zbieramy się tu, a nie przed Rzeźnią Numer 5 (no salą, salą od matematyki)? Dopiero gdy wybije ósma wyruszamy tam, na drugie piętro. Na spotkanie z nieuniknionym... Ach, przestań dramatyzować. W końcu masz jeszcze dziesięć minut. Pięknych minut. Wartość czasu docenia się dopiero, gdy zaczyna go braknąć. Smutne, ale prawdziwe. O, kogo my tu mamy? Iksiński się zbliża. Chudy, mizerny. Ubrany jak zwykle w czarny t-shirt, spodnie w kratkę, materiałowe glany (nigdy wcześniej takich nie widziałem), szelki i sztruksową marynarkę. Dość oryginalnie. Chciałem kiedyś poprosić, żeby dał mi numer do swojego stylisty (lubię być złośliwy, ale nigdy w przesadnych ilościach), ale zrezygnowałem. I tak reszta nieźle daje mu popalić. Dziwny chłopak. Strasznie nieśmiały. Z nikim nie rozmawia. A jak już się odzywa, to spotyka się to z głupkowatymi uśmiechami i komentarzami, bo jąka się niemiłosiernie. W sumie Iks nigdy mi nie przeszkadzał... Inni jednak widocznie mieli z nim problem. Zaraz się zacznie. Minie grupkę różowych pustaczek i zostanie przywitanie co najmniej salwą śmiechu. A może i wysilą się na jakąś złośliwość? Ale nie, nad czymś inteligentnym musiałyby myśleć całą noc. Wątpię, że którąś z nich stać było na taki wysiłek. Ha. Wiedziałem. Ale swoją drogą – zadziwiające. Magda rzuciła tylko „Cześć przystojniaku” i już wszyscy w śmiech. Mnie to nie rozśmieszyło. Chwileczkę, przecież nie chcę, żeby takie coś mnie rozśmieszało. Nie za dobrze by to o mnie świadczyło. Jednak wolę inteligentniejsze żarty. Ciężko jest żyć z ludźmi o IQ ameby na prochach. Porozmawiać nie ma z kim na tematy inne niż alkohol, panienki, alkohol, imprezy (czyli panienki + alkohol) czy alkohol. No, ale częściowo się dostosowałem, żeby się na śmierć nie zanudzić. Kto powiedział, że liceum jest przyjemne? Chwila, co się dzieje? Iksiński chciał usiadł na wolnym końcu ławki, a chwilę potem podszedł do niego Igor „najfajniejszy koleś” z klasy. Tępy laluś. Zaczyna wypytywać go o dziewczyny. Heh, stary numer. Myślałem, że im się znudził. - No, Iksiński, jaką laskę wczoraj wyrwałeś? Cisza. - Oj, Casanova no, pochwal się. Jaka panna poleciała na seksowny pomarańczowy sztruksik z lumpeksu? Haha. Kolejny żarcik. Parter w śmiech. Mógłbym kupić sobie wszystkie odcinki „Maratonu Uśmiechu” na DVD i nie znalazłbym tam tak dennego poczucia humoru z jakim muszę się tu stykać na co dzień. Ach, Iks, czemu mu nie odpowiesz. Musisz się nauczyć, że nie możesz siedzieć cicho i słuchać docinek i wyzwisk. Naprawdę, jeśli ktoś się postawi, może mieć chwilowe problemy (np. w postaci złamanego nosa), ale potem wiedzą, że nie dasz sobą pomiatać i szukają innej „ofiary”. - O-o-o-dczep się I-Igor - ...nie ma to jak stanowcze odparcie ataku... - Co mówisz? Możesz powtórzyć, ziomek? Bo nie słyszałem. Wszyscy oczywiście już słuchają i oglądają tę scenę z kretyńskimi uśmieszkami, żeby podnieść własne ego. A najbardziej te różowe panienki. Ten ich idiotyczny śmiech. A właściwie „śmieszek”. Wielce irytujące. Pieprzone owce. Gdyby lizanie chodników na klęczkach wskazywałoby na to jak bardzo ktoś jest „cool” nie wracałyby do pozycji wyprostowanej od rana do nocy. „Patrz Igorku! Patrzcie wszyscy! Śmiejemy się! Jesteśmy takie jak wy! Hihihihihi!”. - M-m-mó-mówiłem, że-żebyś m-mnie z-zo-zostawi-wił. Śmiechy. - Ależ nie, nie powiedziałeś „zostaw mnie”. Powtórz dokładnie co powiedziałeś ułomku. Na szczęście dzwonek, podobnie jak ja, nie mógł dłużej słuchać tego popisującego się umiejętnością gnębienia i zawstydzania nieśmiałych kretyna i zadzwonił. To starczyło, bo wszyscy wiedzieli, że u Kata, spóźnialscy na dzień dobry byli zapraszani do odpowiedzi, która w 99,9% przypadków (ten 0,1% to chłopak, który dostał krwotoku z nosa, więc jego odpowiedź zakończyła się wizytą u higienistki) kończyła się kosą w ślicznym zielonym dzienniku klasy 2 D. Właściwie to czemu zielonym? Przecież to kolor nadziei. Zresztą cała szkoła jest zielona. Nasza nadzieja na przyszłość. Na odchodne Igorek nie mogąc się oprzeć, pchnął Iksińskiego, zrzucając

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Iks — czytnik · opowiadania