Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 46 min czytania

Impreza

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Hurra! Tak długo czekałem, aż wreszcie znowu! Impreza!!! Mój kumpel z klasy- Adam wyprawiał w domu swoją osiemnastkę. Nie ma nic bardziej zajebistego od impry w niesamowitej willi przy dobrych rytmach w środku lata. Adam, podobnie jak ja, lubił techno. Obaj, tak samo jak cała nasza paczka, doskonale bawiliśmy się przy tej muzyce. Letnie imprezki, a właściwie melanże były świetną formą spędzania czasu. Na początku zbiera się trochę kasy na szlugi, alkohol, ewentualnie zielone, jeśli ktoś ma ochotę. Ja sam osobiście nie przepadam za trawką, choć próbowałem, chyba jak wszyscy. Nie znam osoby, która choć raz nie przeżyła tej najbardziej zajebistej fazy na świecie. Potem zaczynają się przygotowania czyli wyprawa do sklepu. Wszystko kupuje się, a potem chowa gdzieś w domu, najlepiej daleko od starych. Staruszkowie mają swoje formy spędzania wolnego czasu i nie rozumieją nas- młodych. Dla nich napicie się dla smaku i dobrej zabawy kilku piw jest największym grzechem na świecie. A przecież nie jesteśmy już małymi dziećmi. Nie uchlejemy się trzema, albo czterema browarami. Niestety, te stare pierdziele wolałyby żebyśmy grali w karty, albo uczyli się całymi dniami. A impreza to najlepsza rzecz na świecie. Przyznałbym Nobla komuś, kto ją wymyślił. W końcu nadchodzi ten wymarzony dzień i zaczyna się impreza. Głośna muzyka, zajebiste panienki, alkohol, szlugi- czego chcieć więcej?! Potem nad ranem wszyscy się rozchodzą i leczą kaca. Ale warto pić, potem zostają takie zajebiste wspomnienia, że aż głowa mała. Szedłem razem z moją dziewczyną- Patrycją. Kierowaliśmy się w stronę domu Adama. Ja założyłem szerokie dżinsy i czarną bluzę Systemu. Patrycja miała na sobie krótką, czarną spódniczkę i fajną bluzkę na ramiączka. Była umalowana, tak jak lubiłem. Jej usta lśniły od błyszczyku, a po wizycie u fryzjera jeszcze bardziej mi się podobała. Wczoraj pomogłem Adamowi w zakupach. Obaj wybraliśmy najlepsze trunki i przenieśliśmy je do piwnicy. Mój kumpel spodziewał się aż trzydziestu osób. To i tak mało, jeśli wziąć pod uwagę, jaką ogromną ma chatę. Większość osób znałem, bo mieli nimi być głównie ludzie z naszej klasy. Zapowiadała się jedna z najlepszych imprez w tym roku. Ja i Patrycja dotarliśmy do willi. Nacisnąłem przycisk na domofonie.

- Halo - odezwał się najprawdopodobniej Adam. - Siema, to my - odpowiedziałem będąc pewnym, że pozna mój głos. - A, Marcel i Patrycja, to wy. Właźcie - usłyszałem jego rozradowany głos i dźwięk symbolizujący otwarcie furtki.

Przepuściłem moją dziewczynę, po czym sam wszedłem na teren posiadłości mojego kumpla. Szybko doszliśmy do środka. Powitał nas Adam, który przepuścił nas w progu.

- Wejdźcie, nie musicie zdejmować butów - odrzekł i przywitał się z nami. Mi podał rękę, Patrycję pocałował w policzek. - Siema, trzymaj - wręczyłem mu butelkę wódki - To nasz prezent. - O, wielkie dzięki - odpowiedział z uśmiechem - Za chwilę to rozpracujemy. - I najlepsze życzenia urodzinowe - dodała Patrycja - Wszystkiego najlepszego, zdrówka, zajebistej zabawy. - Spoko, dzięki - wbijajcie się - pokazał ręką w prawo. - Cześć. Jednak jesteś, Pati - usłyszeliśmy głos Kasi, która pojawiła się w hallu - Myślałam, że nie przyjdziesz. - Udało mi się przekonać starych, ale muszę wrócić przed drugą - szybko wyjaśniła - Choć to i tak sporo czasu. - Lepsze to niż nic, chodźcie na dancefloor - uśmiechnęła się witając nas.

Przeszliśmy obok schodów na piętro, mijając kuchnię, łazienkę i jakiś zamknięty pokój, bodajże młodszej siostry Adama, której rzecz jasna nie było na imprezie. Im bardziej się zbliżaliśmy do salonu, tym głośniej słyszeliśmy muzę. Piotrek, który zawsze puszczał muzykę na imprezach naszej paczki zapuścił „Trebles” C- Bolla. Ta piosenka najczęściej rozkręcała wszystkie zabawy. Weszliśmy do środka. Salon wydawał się ogromny, przy ścianie był ustawiony komputer, z którego leciała muzyka oraz wielkie głośniki i stroboskop. Na parkiecie było już kilkanaście osób. Przywitaliśmy się ze wszystkimi. Ja zacząłem gadać z moimi kumplami, Patrycja poszła do toalety razem z Kasią. Ale wciąż nie było Kuby, mojego kumpla, z którym zawsze najwięcej piłem na tego typu imprezach. To zawsze z nim dopiero się rozkręcałem. Przyjaźniliśmy się od paru lat, to z nim najczęściej odkręcałem różne akcje. Opuściłem parkiet. W dodatku Piotrek zapuścił ten nudny hip hop. Poszedłem poszukać mojego partnera do picia. Dotarłem do kuchni, przy oknie zobaczyłem jakąś pannę.

- Cześć- powiedziałem - Widziałaś może Kubę, szukam go. - Cześć, a kto to jest Kuba? - uśmiechnęła się zaciągając się papierosem.

Teraz ujrzałem ją w całości. Była zajebistą laską. Kusa spódniczka, spory dekolt, niezła tapeta, pociągające usta. O kurde, niezła jazda. Przez chwilę mnie zamurowało, nigdy wcześniej jej nie widziałem.

- Kuba to mój kumpel. Taki wysoki brunet z krótkimi włosami - wyjaśniłem najprościej jak umiałem. - Nie widziałam go - odpowiedziała wypuszczając dym z ust - A do czego ci tak potrzebny? - Chciałem się z nim napić wódki – powiedziałem - Może jeszcze go nie ma... - Napisz mu esa, może stoi w korku - zaproponowała nowopoznana dziewczyna. - W zeszłym tygodniu ukradli mu komórkę – wyjaśniłem - Nie będę ci przeszkadzał, pójdę zapytać Adama, może on będzie coś wiedział. - Nie chcesz jeszcze ze mną pogadać? - spojrzała na mnie uwodzicielsko. - Spoko, mogę zostać. Nigdzie mi się nie spieszy - nie mogłem zlekceważyć takiej prośby. - Niepalący? - zapytała. - Od czasu do czasu - odpowiedziałem. - Chętnie bym cię poczęstowała – mówiła - ale sama dostałam od Gośki. - Mam swoje – odrzekłem - Dzięki.

Wyciągnąłem papierosa z ledwo co zaczętej ramki L&M niebieskich. Podpaliłem szluga moją ulubiona zapalniczką i usiadłem na parapecie koło nowopoznanej koleżanki.

- Jestem Marcel - przedstawiłem się całując dziewczynę w policzek - Ale możesz mi mówić Kwiatu, tak jak wszyscy - uśmiechnąłem się zaciągając się papierosem. - Ja jestem Paulina - odwzajemniła pocałunek - A dlaczego Kwiatu? - Od nazwiska – wyjaśniłem - Przyszłaś sama? - Nie, z koleżanką- Lidką – odrzekła - Poszła zadzwonić do ogrodu- dodała wyczuwając moje kolejne pytanie - A ty? - A z Lidką, chodzi ze mną do klasy, tak jak większość osób. Ja przyszedłem z moją dziewczyną- Patrycją - wyjaśniłem. - Długo jesteście razem? - zapytała.

Rozmowę przerwał nam Kuba, który pojawił się w progu.

- No, tutaj jesteś, Kwiatu. Adam mówił mi, że mnie szukałeś - powiedział wchodząc do kuchni - Jak leci? - podał mi rękę. -Wporzo - uścisnąłem mu dłoń - Siedzę razem z Pauliną. To kumpela Lidki - powiedziałem. - A, cześć, ja jestem Kuba - pocałował dziewczynę w policzek. - Miło mi - odwzajemniła pocałunek. - Trzeba rozpocząć tankowanie, już późna godzina - powiedział Kuba spoglądając na zegarek - Właśnie byliśmy z Markiem i Fistaszkiem po flachy w piwnicy. - A to dlatego cię nie było – powiedziałem - Poczekaj, tylko wypalę i możemy iść.

Chwilę później w kuchni zjawiła się Lidka, a my z Pauliną skończyliśmy palić. Razem z Kubą poszliśmy do pokoju Adama, gdzie było już kilka osób. Jedni sączyli browary, inni chlali wódkę. Kuba otworzył Wyborową i zdejmując dwa kieliszki z półki nalał nam po brzegi.

- Podobno Pati z tobą przyszła - zdziwił się - Starsi ją puścili? - Tak, udało jej się ich przekonać – wyjaśniłem - Choć nie było to łatwe po tym ostatnim wybryku w Indeksie. - No tak, właśnie dlatego jestem zdziwiony – odrzekł - To za co pijemy?- spytał podnosząc kieliszek. - Za panienki – zaproponowałem - Ta Paulina, swoją drogą to całkiem niezła laska. - No, zajebista dupa, to trzeba przyznać – potwierdził - A gdzie zgubiłeś Pati? - zmienił temat. - Jest gdzieś na parkiecie – powiedziałem - No to do dna - stuknęliśmy się kieliszkami i przełknęliśmy trunek. - To, co powtórka z rozrywki? - zapytał odkręcając zakrętkę butelki. - Spoko, ja zawsze chętny - zgodziłem się - Ciekaw jestem, czy ta Paulina jest zajęta? - A co cię tak to ciekawi, martw się lepiej o Pati - pouczył mnie. - Spoko, po prostu jestem ciekaw, bo niezła z niej dupa - wyjaśniłem. - To akurat prawda, ale dla ciebie to za wysokie progi - znowu przybiliśmy się kieliszkami i pociągnęliśmy. - Chyba sobie kpisz, byłaby moja w jeden wieczór - chwaliłem się. - I co jeszcze? - A może mi nie wierzysz? Parę bajerów i ta dupa jest moja. - Jestem pewien, że dała by ci kosza. - Prędzej tobie, Kuba. - Mnie może tak, ale tobie na bank. - A może się założymy, jak jesteś taki pewien? - Proszę cię bardzo, jeśli chcesz przegrać. O co? - O flaszkę. - Stoi.

Podaliśmy sobie dłonie, a ja drugą przeciąłem nasz zakład. Kuba dał mi czas do końca imprezy. Udaliśmy się na parkiet. Ja zobaczyłem tańczącą Paulinę, tymczasem Kuba poszedł do pokoju zobaczyć, co się dzieje. Rozejrzałem się po parkiecie. Było już kilka osób, po środku kilka zajebistych lasek, a przede wszystkim Paulina- mój dzisiejszy cel. Przyszedłem dziś z Pati i chciałem jej być wierny, ale skoro nadarzyła się taka niesamowita okazja, to nie mogłem jej zmarnować. Mały skok w bok, co tam? Mogę sobie na to pozwolić. Pewnie moja dziewczyna i tak się o tym nie dowie. A tak ja będę miał zajebistą imprezę i nie stracę Pati. Piotrek puścił „Explosion”- nowy imprezowy hit, a ja doszedłem do Pauliny. Dziewczyna uśmiechnęła się. Tańczyliśmy blisko siebie, raz po raz patrzyłem na jej piękne piersi, które dostrzegałem spod dekoltu. Zbliżałem się do niej, łapałem za biodra, ona obejmowała mnie za ramiona. Czułem jej ciepło, a serce waliło mi jak dzwon. Chwilę potem dołączyła do nas Gośka, która również idealnie się poruszała kręcąc biodrami. Objąłem je obie tryskając humorem. Piosenka skończyła się, ale słysząc, że rozpoczyna się „Weź pigułkę” wszyscy pozostali na parkiecie.

Kuba poszedł rozejrzeć się po domu. W niektórych pokojach mijał pijących albo przytulających się nastolatków. W końcu doszedł do pokoju Adama, w którym nieoczekiwanie były tylko moja dziewczyna- Pati i jej koleżanka- Kasia. Obie siedziały na łóżku i rozmawiały.

- O, cześć dziewczyny - uśmiechnął się Kuba - Co porabiacie? - A tak usiadłyśmy na chwilę- odpowiedziała Pati - Odpoczywamy po tańcu. - Przysiądę się do was, napijecie się może piwa? - zapytał ukazując butelki Tyskiego. - Ja dziękuje, wiesz, że nie mogę - posmutniała Pati - Innym razem. - Ja chętnie, otworzysz mi? - Kasia uśmiechnęła się słodko. - Jasne - skierował się do otwieracza leżącego na biurku.

Kiedy ostatni raz byłem na imprezie razem z Patrycją, moja dziewczyna upiła się. Nie wypiła zbyt wiele- chyba ze dwa piwa, ale wypaliła też sporo papierosów. Wróciła do domu wstawiona i jej rodzice byli na nią ogromnie zdenerwowani. Miała ostry przypał. Byłem ogromnie zdziwiony, że puścili ją dziś do Adama. Pati musiała jednak przyrzec rodzicom, że nawet nie powącha alkoholu nie, wspominając już o próbowaniu.

- Proszę - Kuba podał otworzoną butelkę Kasi. - Dzięki, niestety muszę was zostawić - odrzekła ze smutkiem w głosie - Poszukam Waldka - wymieniła imię swojego chłopaka. - Spoko - odpowiedziała Pati.

Kuba zajął miejsce Kasi na łóżku obok Patrycji.

- Nie widziałeś Marcela? - zapytała go. - Chyba jest na parkiecie - wyjaśnił. - Ja przed chwilą stamtąd poszłam - powiedziała zawiedziona - Może niedługo tam wrócę. - Fajnie, że przyszłaś - powiedział, biorąc łyk piwa. - No, chciałam być na tej imprezie - była uśmiechnięta - Strasznie tu duszno... - Możemy się przejść po ogrodzie - zaproponował Kuba. - Ja chętnie, ale ty... - mówiła. - Ja też bardzo chętnie – przerwał - Chodźmy.

Oboje wstali i udali się do ogrodu przez drzwi w hallu. Spacerowali powoli docierając do dwóch małych huśtawek.

- Może usiądziemy? - zaproponowała Pati. - Spoko.

Szalałem na parkiecie w towarzystwie nowopoznanej koleżanki. Kiedy patrzyłem na nią, mocniej biło mi serce. Ona była niesamowita, normalnie zajebista laska. Pati była zupełnie inna od niej. Dawno już nie czułem czegoś takiego... Ale nie mogę zdradzić mojej dziewczyny. Byliśmy ze sobą już prawie pół roku. Było nam ze sobą dobrze, często spotykaliśmy się, rzadko kiedy kłóciliśmy. Kocham ją. Muszę zostawić Paulinę, dać sobie z nią spokój. Niepotrzebnie zakładałem się z Kubą, ale jak zwykle jestem taki narwany. Wydam te kilkanaście złotych na flaszkę i po sprawie. Paulina skierowała się do sofy stojącej w rogu pomieszczenia zerkając na mnie z uśmiechem. Pokazała ręką, żebym poszedł razem z nią. Momentalnie ruszyłem za nią, choć tak naprawdę nie wiem czemu. Ona usiadła, ja tuż obok niej. Przyłożyła głowę na moim ramieniu, ja wprost automatycznie objąłem ją. Co ja robię? Kurcze. A Patrycja. W ogóle gdzie ona jest? Nie widziałem jej prawie od początku imprezy. Może bym się nią w końcu zainteresował.

- Nie zrobiłbyś mi jakiegoś drinka? - szepnęła mi do ucha – Proszę - zrobiła słodką minę. - Ok - skinąłem głową i skierowałem się do kuchni.

Tuż po wejściu zobaczyłem przytulających i całujących się Piotrka i Basię. Czy oni nie zerwali ze sobą dwa tygodnie temu? I znowu są razem? Zacząłem robić drinka dla Pauliny.

Kuba i Pati siedzieli na huśtawkach. Mój kumpel zerkał na moją dziewczynę, która patrzyła w niebo. Pati podobała mu się już od jakiegoś czasu. Wiedziałem o tym, ale przymykałem na to oko. Kuba doskonale wiedział, że oboje kochamy się z Pati i nie miał najmniejszego zamiaru wtrącać się w nasz związek, ani próbować nas rozdzielić. Czasem miałem wrażenie, że był rozgoryczony, czuł się jakoś nieswojo, kiedy spotykaliśmy się w trójkę.

- Popatrz, jakie piękne niebo - zachwycała się urokami Patrycja. - Najpiękniejsze jest właśnie latem - zauważył Kuba spoglądając się na nie. - Tyle gwiazd – mówiła - Niesamowite. Tak wielu rzeczy nie dostrzegamy. - To prawda – posmutniał - Czasem nawet tych najprostszych i najbardziej banalnych. - Masz rację. Pamiętam, jak poznałam ciebie i Marcela - zaczęła, a na jej twarzy pojawił się promienny uśmiech - Na dyskotece w Grand Zero. Zanim stałam się dziewczyną Marcela, długo zwlekaliśmy. Obrażaliśmy się o jakieś głupoty. Dopiero, kiedy podarował mi misia na walentynki, dostrzegłam, jak bardzo go potrzebuję - zaśmiała się - Cieszę się, że jesteśmy razem. - Dobrze, że się kochacie - zauważył - Właśnie patrząc na to niebo uświadomiłam sobie, jak świat jest rozległy. A ja tak blisko siebie odnalazłam swoją drugą połowę - była uśmiechnięta. - Podobno każdy z nas ma swoją drugą połowę, tak samo jak swoją własną gwiazdę...

Nagle oboje usłyszeli przerażający huk. Piotrek wyłączył muzykę, Adam wbiegł do pokoju. Totalnie pijani Marek i Gutek wybili szybę w oknie chcąc rzucić doniczką. Wszyscy podbiegli do nich. Obaj kiwali się na boki, kilka osób zajęło się nimi, natomiast Adam poszedł po szufelkę i zmiotkę. Zjawili się także Kuba i Pati. Chwilę później Monika pomogła sprzątać Adamowi, a muzyka znowu zaczęła grać. Ktoś złapał mnie za rękę. Była to Paulina, która zaczęła mnie gdzieś ciągnąć. Poszliśmy do pokoju Adama. Nacisnąłem drzwi na klamkę próbując je zamknąć, ale nie domknęły się. Nie zauważyłem tego. Usiadłem na łóżku tuż obok Pauliny. Patrzyłem na nią. Na jej dekolt, buzię. Dziewczyna dotykała opuszkami palców mojej ręki uśmiechając się. To była chwila. Skierowałem swoje usta do jej warg. Pocałowałem ją, ona odwzajemniła mój gest. Trwaliśmy w sobie. Objąłem ją, zacząłem zdejmować jej bluzkę. W głowie miałem setki myśli, nie wiedziałem, co robię. Z jednej strony nigdy się tak jeszcze nie czułem. Było tak wspaniale, miałem ochotę na więcej. Paulina podniecała mnie, pragnąłem jej. A dodatkowo mogłem wygrać zajebistą flaszkę zapewniając sobie dobrą zabawę. Ale z drugiej strony oszukiwałem moją dziewczynę. Nie byłaby zadowolona, gdyby dowiedziała się, że ją zdradzam. Ale nie mogę się opanować. Paulina jest taka zajebista! Tymczasem Patrycja rozglądała się po parkiecie.

- Nie ma Marcela - odezwała się do Kuby. - Rzeczywiście, nie widzę go – potwierdził - Może gdzieś poszedł. - Poszukam go - zaproponowała. - Ok, ja pójdę do kuchni – oznajmił - Napiję się czegoś.

Pati zaczęła chodzić po pomieszczeniach. W końcu dotarła do pokoju Adama, w którym byłem razem z Pauliną. Stanęła jak wryta, kiedy zobaczyła, jak leżę na Paulinie. Całowaliśmy się, ja zdejmowałem jej bluzkę. Nie mogła na to patrzeć, odbiegła. Dotarła do kuchni, w której Kuba robił sobie drinka.

- Kuba... - podbiegła do niego płacząc. - Co się stało - zapytał przytulając ją. - Marcel... on jest w pokoju Adama - nie mogła z siebie wyksztusić najważniejszego - on mnie zdradza z jakąś dziewczyną. - Nie płacz, przestań - Kuba zaczął ocierać jej łzy - Usiądź.

Patrycja usiadła na krześle przy stole, który znajdował się tuż obok. Kuba wyjął chusteczkę i podał ją mojej dziewczynie.

- Dzięki - powiedziała zaczynając ocierać łzy. - Nie ma za co. Ale jak to cię zdradza? - nie rozumiał. - Normalnie. Całuje się i rozbiera jakąś panienkę. Jak on może!! - krzyczała. - Ale spokojnie, Pati - Kuba ukucnął i spojrzał prosto na nią, pocałował ją. Było to zaledwie muśnięcie, ale Patrycja i tak spojrzała na niego z zaskoczeniem.

Kuba dotknął jej włosów, włożył jej kosmyk za ucho i dotknął policzka. Znowu ją pocałował, tym razem dłużej. Nagle przyszedłem do kuchni. Byłem w szoku. Kuba i Patrycja całowali się.

- Co tu się dzieje? - krzyknąłem.

Przestali. Kuba wstał. Wszyscy patrzyliśmy na siebie. Podszedłem do mojego kumpla i odepchnąłem go.

- Co jest, spokój - odezwał się. - Dobierasz się do mojej panny - byłem wściekły.

Ułożyłem dłoń w zaciśnięta pięść i uderzyłem Kubę. On sparował moje uderzenie i odepchnął mnie.

- Uspokójcie się - krzyczała Patrycja, która wstała z miejsca i stanęła między nami. - To ty zdradzasz swoją własną dziewczynę - odgryzł się Kuba. - Nie będziesz mi robił wyrzutów - znowu naskoczyłem na mojego kumpla.

Pati próbowała nas rozdzielić. Nagle w kuchni zjawili się Adam i Mariusz, którzy pomogli mojej dziewczynie.

- Nie macie się gdzie bić!!! - krzyczał Adam - Mariusz, wyprowadź ich na dwór.

Kuba był już podpity, wziął ze sobą butelkę wódki stojącą na blacie. Obaj wyszliśmy z pomieszczenia razem z Mariuszem. Byłem wkurzony na mojego kumpla. Miałem ochotę mu dowalić, rozliczyć się z nim. Nie takiego scenariusza się spodziewałem. To, że ja zdradziłem Pati to jedno, ale nikt nie będzie dobierał się do mojej panny. Szczególnie mój dobry kumpel. Musiałem go pobić, odpłacić się za to, co zrobił. Wszyscy trzej wyszliśmy przed dom i udaliśmy się na drogę.

- Może spróbujcie jakoś pogadać - zaproponował Mariusz. - Poradzimy sobie, możesz wracać - powiedziałem do niego. - Na pewno? - Tak.

Chłopak wrócił do domu, natomiast my z Kubą zaczęliśmy iść w przeciwną stronę. Mój kumpel raz po raz pił wódkę.

- Nie tak się umawialiśmy - przerwałem ciszę. - A jak? Tak, że będziesz zdradzał swoją dziewczynę? - oburzył się - Może to jeszcze ja kazałem ci to zrobić? - dodał przełykając wódkę. - Założyliśmy się. - To prawda. Nie zmienia to jednak faktu, że zachowałeś się wyjątkowo niefair wobec Patrycji - mówił ze złością w głosie. - Opanowałem się, zostawiłem Paulinę. Uznałem, że Pati jest dla mnie ważniejsza - sprostowałem – A w ogóle skąd o tym wiecie? - Pati szukała cię. Widziała, jak dobierasz się do Pauliny w pokoju Adama. - Dokładnie tak samo jak ty dobierałeś się do Pati. - Wcale się nie dobierałem - odbiło mu się. - Opanuj się, nie pij tyle - pouczyłem go. - Nie jesteś moją matką - odgryzł się – Znalazł się święty. - Masz do mnie pretensje, że ci dobrze radzę? - To moja sprawa, ile piję – krzyknął - Tak samo jak to, czy dobieram się do Pati. Nie pozwolę, żebyś ją tak traktował. - Odpierdol się - złapałem go za bluzkę - Niby jak ją traktuję? - Zdradzasz ją z pierwszą lepszą laską. - Wcale jej nie zdradziłem, jeśli o to ci chodzi. - To może Pati się przewidziało? Pewnie wcale jej nie posuwałeś - krzyczał.

Uderzyłem go w twarz, on odepchnął mnie. Złapałem go za fraki. Nagle kawałek dalej szedł jakiś mężczyzna w wieku około czterdziestu lat, który widząc nas momentalnie zareagował.

- Uspokójcie się, panowie - powiedział zbliżając się do nas. - To nie pana sprawa, niech się pan odczepi - krzyknął Kuba. - Przestańcie - próbował nas rozdzielić. -To nie pana interes! - mój kumpel odepchnął go. - Posłuchaj, dziecko...

Kuba zamachnął się i uderzył go w twarz butelką wódki z całej siły. Rozległ się huk rozbijanego naczynia, mężczyzna upadł, cała jego twarz krwawiła. Obaj byliśmy w szoku, Kuba złapał się za głowę. Nie mogliśmy uwierzyć, w to co się stało. Pochyliliśmy się nad facetem.

- Co ja zrobiłem? - powiedział po cichu Kuba - O, kurwa, on nie żyje! - Uspokój się- wyczułem puls - Musimy mu pomóc. - Zwariowałeś, spieprzamy stąd - krzyczał spanikowany chłopak. - Nie możemy go tak zostawić, on jest nieprzytomny - oburzyłem się. - Całe szczęście. Chodź stąd szybko, zanim ktoś nas zobaczy. - Przestań, musimy zadzwonić po pogotowie. - Nie wiem jak ty, ale ja stąd spadam - zaczął odchodzić - Poczekaj! - Nara - Kuba odbiegł, zostawił mnie samego. - Kuba!!! Wracaj!!!

Patrycja skierowała do jakiegoś pokoju. Siedziała sama skulona na łóżku. Wszyscy inni przebywali w pozostałych pomieszczeniach, albo bawili się na parkiecie. Dziewczyna nie mogła sobie darować. Czuła się jak w koszmarze. Najgorsze kilka minut. Miała ochotę wymazać je z pamięci. Łzy spływały jej po policzkach. Czuła się bezsilna. Tak bardzo kochała Marcela, a on po prostu dobierał się do jakiejś dziewczyny. To niemożliwe! „Tak bardzo go kocham. Zrobiłabym dla niego wszystko, a on był taki podły. Specjalnie dla niego przyszłam na tą imprezę. Bałam się reakcji rodziców. Po ostatniej wpadce wolałam siedzieć cicho i czekać, aż im przejdzie. Ale Marcel tak bardzo mnie przekonywał. Prosił, żebym z nim poszła. Nie chciał iść sam na taką imprezę. Kiedy moi rodzice się zgodzili, czułam się rozradowana. Wiedziałam, że zrobię mu miłą niespodziankę. I po co? Kurcze, po co? Po to, żebym tu przyszła i zobaczyła jaki jest naprawdę? Czy on mnie w ogóle kocha? A jeśli mnie zdradza już od dłuższego czasu?” Płakała coraz bardziej, tupała nogami. Miała ochotę rozwalić wszystko, co było wokół niej... Nagle do pokoju weszła Marzena, jedna z koleżanek klasowych Marcela.

- Nie przeszkadzam? - zapytała pojawiając się w progu. - Nie - Pati gwałtownie zaczęła ocierać łzy - Wejdź, proszę.

Dziewczyna powoli weszła do pokoju i usiadła na łóżku obok skulonej Patrycji. Dopiero teraz moja dziewczyna ujrzała, że Marzena trzyma w ręku butelkę whisky.

- Napijesz się ze mną? - ukazała butelkę. - Nie piję, dzięki - odpowiedziała stanowczo. - Coś się stało? – spytała, pociągając z butelki. - Nie, nic - skłamała. Miała ochotę, żeby Marzena jak najszybciej wyszła z pokoju i zostawiła ją samą. - Facet, tak? - zadała retoryczne pytanie. - Nic się nie stało, naprawdę - odpowiadała energicznie. - Przecież widzę, że coś jest nie tak - przełknęła kolejnego łyka - To sprawy sercowe? - Tak - przełamała się i skinęła głową. - Rzucił cię? - Nie, przyłapałam go na tym, jak dobierał się do innej dziewczyny. - To normalne u facetów - znowu wzięła łyka - Po prostu hormony im…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%